Piękne mamy lato. Słońce, upał, burze, deszczyki, wiaterek, chmurki. Można powiedzieć, że to idealny czas na wypad do jakiegoś kurortu. Tak się składa, że mieszkam w Gdyni, a z Gdyni niedaleko do Sopotu.
Sopot jest piękny. Wychodząc z dworca, jeszcze (o ile to możliwe) ładniejszego niż w Gdyni, kierujemy się w stronę tzw. monciaka . Tam mnóstwo pięknych pań w paskach, dla niepoznaki nazywanych spódniczkami, rzeka rozbawionych i serdecznych turystów z całego świata a także, tzw. lokalne atrakcje - słynne "pachnące" sopockie bramy, kawiarnie ze wspaniałą obsługą, kluby z miłą klientelą, oraz oczywiście kamienice.
Jedna z nich stała się ostatnio słynna na całą Polskę. I to nie dlatego, że jest krzywa. Raczej krzywe w niej było coś innego niż konstrukcja. Można powiedzieć, że skrzywiła się jej legalność adaptacyjna. Ale Sopot, moi mili, to miasto, gdzie nawet jeśli ktoś zbłądzi, to szybko można go naprostować.
Otóż premier Tusk, niemalże natychmiast gdy dowiedział się, że Jacek Karnowski "zachował się conajmniej dwuznacznie", zareagował opinią, że należy go pozbawić członkostwa w partii.
Przypomina mi się dziwnym zbiegiem okoliczności pani Zyta Gilowska. Wtedy premier również zareagował natychmiast. Oczywiście "natychmiast", gdy ta informacja pojawiła się w mediach.
S Z C Z Y T Y H I P O K R Y Z J I !
Tusk wyciera sobie swoje kaszubskie usta pięknymi frazesami od początków kariery. Kiedyś były to slogany liberalne, później "lewacko-laickie" u boku profesorów "demokratycznych", by w końcu przyjąć modłę chadecko-ludową.
Zostało mu już coraz mniej twarzy. Będzie się pogrążał.
Klika straciła ważne ogniwo.
Będą grali na czas.
Trzeba ich obserwować.


Komentarze
Pokaż komentarze