Za tvn24.pl: Pilot, który przewożąc prezydenta Polski i przywódców kilku innych państw odmówił lądowania w Tbilisi, został odznaczony Srebrnym Krzyżem. Odznaczenie wręczył mu minister obrony narodowej Bogdan Klich.
Przeczytałem tę informację, i nie wiem, gdyż umówmy się, jakieś strasznie ważne, to to nie jest, nie pamiętam zwyczajnie czy jak wyszło, że ten biedny pilot, który "jak poinformował w Radiu Zet minister [obrony narodowej], obecnie wyszedł z depresji", sprzeciwił się poleceniu prezydenta, na pokładzie rządowego samolotu, to z kolegą Robertem Maciejem Franciszkiem żartowaliśmy, że go pewnie Klich odznaczy, czy też już wtedy pojawiły się informacje o tym, co miało miejsce teraz.
Ale niezależnie od tego, czy wtedy w żartach wykrakaliśmy, czy zapowiedzi tego medalu pojawiły się w rzeczywistości, to mimo wszystko należy z całą stanowczością stwierdzić, że to nie jest żaden skandal.
Skandalem było zachowanie pilota.
Ta nagroda to jawna kpina z państwa.
Dzięki takim akcjom unosi się wokół tej ekipy już znany nam zapach. Pamiętam go z innych podobnych: ułaskawienie Sobotki, krycie Pęczaka, pochwały min. Janika pod adresem gen. Antoniego Kowalczyka, czy też opróżnianie szamba w naszym seminarium na Zaciszu.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)