12 obserwujących
90 notek
47k odsłon
86 odsłon

Poemat o Prawdzie

Walka z potworami. Miłosz Matiaszuk
Walka z potworami. Miłosz Matiaszuk
Wykop Skomentuj1

Prawdą tylko walcz

Prawda jest potężna.

Musi taka być, gdyż lękają się jej, jak tygrysy ognia, najmożniejsi tego świata.

Bywa tak, że, co odważniejsi, biorą ją na sztandary, idą z nią w bój. Ale zawsze, zwyciężywszy, wiedząc, jak bezwzględna jest to broń, broń przed którą pierzchli ich wrogowie, boją się jej obosieczności, wiedząc, że oręż to nie znający litości, porzucają go.

Nigdy świadomie.

Początkiem, i końcem, rozstania z Prawdą, jest zawsze jej brak w najbliższym otuleniu. Prawda to broń, która oprócz tego, że tnie, to też oświetla - jaśnieje, rozjaśnia jak płonący miecz - ale dla nienawykłych do niej oczu, może też oślepiać...

Kiedy ją bierzemy do ręki, to pierwsze, co robi, to oświetla - nas, nas samych! I analogicznie - kiedy ją odkładamy, to pierwsze, co się zmienia, to przestajemy widzieć samych siebie we właściwym, należytym świetle. Z czasem, po omacku, pakujemy się w tarapaty... zapuszczamy w nieznane miejsca, w których możemy się wybrudzić, poranić... poranić i ubłocić... a wszystko bez światła...

I bez broni.

I tacy zostajemy. Poranieni, bezbronni, brudni.

I najgorsze - nawet o tym do końca nie wiemy. Wycieramy się po ciemku, po omacku pudrujemy, po ciemku oczyszczamy rany, po omacku zasypujemy je piaskiem - i udajemy, że wszystko jest super... jest super... jest super...

Odwaga, która pchnęła nas do sięgnięcia po nią, po tę potężną broń, pozbawiona nagle tego dającego tyle zwycięstw wrażenia dotyku jej rękojeści przy boku, ustępuje nagle miejsca uporowi. Odwaga walcząc prawdą tryumfuje. Odwaga bez prawdy prowadzi do katastrofy. Odwaga pozbawiona prawdy może zamienić się w krwiożerczą dumę.

Potężny to oręż. Najpotężniejszy. Oręż, który, gdy nim walczyć, nie zna litości, a którego brak, nawet bez porażek, zamienia jego byłego szampierza w poranionego, bezbronnego błazna udającego króla.

Skoro tak potężny, to pewnie trudny w posługiwaniu się... To jest sprzężenie zwrotne: w milisekundzie myśli, szybszej niż pocisk, myśli o tym, by tę broń odłożyć, choćby "na chwilę", pojawia się jednocześnie efekt - efekt jej braku - jej samej, jej światła - i nagle nabieramy "przekonania", że strasznie trudno jest się nią posługiwać... Choć przed chwilą pokonaliśmy nią smoka i sto diabłów. Bez treningu. Bez problemów. Gdy ją trzymaliśmy, byliśmy jej mistrzami.

Trudność w posługiwaniu się nią polega na jej prostocie. Cała trudność polega na tym, że nie musisz, ba! Nie możesz(!) nic umieć. Tylko, kiedy poddasz się jej bezwzględności, uznając, że to Ona walczy, tylko wtedy wygrywasz!

Ilekroć uznasz, że chcesz, umiesz, (Musisz???) kontrolować Prawdę, tracisz jej Moc!

Ilekroć pojawia się ziarno przekonania, że możesz, czy wręcz często, że "masz obowiązek", kontrolować, dozować moc Prawdy, tej Prawdy, która zapewniła Ci tyle zwycięstw, dała życie, ilekroć pozwolisz temu ziarnu zostać, ono zakiełkuje.

A wtedy, ten oręż-pochodnia, jest już w Twoich rękach bronią --- ale przeciw Tobie samemu. Ziarno kiełkując, w miejsce miecza, przed którym rozpraszają się doborowe i niezliczone armie, daje... lęk. Chcesz chwycić dobrze znaną Ci rękojeść, ale jest już za późno. Zamiast uczucia posiadania w ręku Prawdy, jedyne co Ci zostało to lęk... bojaźń...

Bo wiedziałeś nagle lepiej od niej, czy ma świecić, czy nie.

A strach, to słabość. Strach to wstyd. A przecież Ty się nie boisz. Bo przecież "TY" wygrałeś tyle bitew ze straconych pozycji! Nigdy się nie bałeś. Więc ruszasz, i idziesz znów w bój. Ale to, co napędzało Twoją odwagę odrzuciłeś...

"Kiedy jestem słaby, wtedy jestem prawdziwie mocny!"


Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale