Jan Herman Jan Herman
144
BLOG

Gumno wielkomiejskie

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 0

 

Kiedy rano zastanawiałem się, co jest do wzięcia w gumnie, rysując pszenno-buraczany obraz polskiej prowincji, cały czas miałem przed oczami obraz jednego z moich dobrych znajomych, wiceburmistrza dzielnicy jednej z wielkich metropolii polskich. 

Zapewne powinienem był pomyśleć, że cały ten parafialno-powiatowy opis prowincjonalnej koterii nie pasuje do mojego kolegi i do tego, jak on funkcjonuje. 

Pogryzłszy się z tym kilka godzin, ogłaszam mimo wszystko, że jedyną różnicą jest to, że w wielkim mieście jest nie jedna, a kilka koterii, mają one związek z „medialnymi” siłami politycznymi bardziej bezpośredni, niż koterie małomiasteczkowe czy gminne. Wynika to z większego budżetu (stąd więcej koterii) i większej liczby mieszkańców (stąd większa anonimowość osób funkcyjnych). 

Rzadko spotykaną na prowincji właściwością „kadrową” wielkich miast jest to, że urzędnicy gminni i szefowie komunalnych/municypalnych placówek rzadko mieszkają w dzielnicy, którą zarządzają. Ich wyborcze odwoływanie się do patriotyzmu lokalnego (dzielnicowego) traci sens polityczny. Tym bardziej związani są oni ze „swoją” koterią, która rozlicza ich z lojalności, a nie z racjonalnego gospodarzenia dobrami gminy w interesie elit. 

Jeśli rano napisałem, że „rozgrywającym” w gumnie jest wójt, starosta, burmistrz – to w gumnie wielkomiejskim chyba tylko Prezydent Miasta pełni taka rolę, pozostali urzędnicy są rozliczani jak niemal zwykli pracownicy przez swoje koterie, pracują dla nich, a one „organizują” im elektorat i kampanie wyborcze. 

Cała zaś polityka wokół „tego co jest do wzięcia” rozgrywa się nie w gronie radnych, wyszarpujących decydentom kęsy dla swoich sąsiedztw i dla swoich wyborców, tylko w starannie maskowanej debacie między koteriami. 

Czy to coś zmienia? 

Czy w tłumnym mieście różnorodnych ludzi i rozmaitych spraw jesteśmy bardziej samorządni? A może mniej?

 

 

 
Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka