Jan Herman Jan Herman
92
BLOG

Jedenaste: pilnuj miejsca w szyku

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 1

 

Znawcy Giro, Tour czy Vuelta oraz pomniejszych „dookoła” dobrze rozumieją stosunki w peletonie (w odróżnieniu od jednodniowych klasyków): jest tam co najwyżej kilku mocarzy, którym przypisany jest sukces, pozostali są od tego, żeby liderom ów sukces wypracowywać. A przynajmniej nie przeszkadzać. 

Kiedy któryś nad-ambitny kolarzyna próbuje jakichś własnych przedsięwzięć wyścigowych – jest natychmiast karcony przez mocarzy. Grubym nieraz słowem. 

Może to i ma coś wspólnego ze sportową rywalizacją… 

Podobne kiedyś zachowanie zauważyłem u „dawnego” Michaela Schumachera, któremu z trudem przychodziło w F 1 przyjmowanie do wiadomości, że ktoś na zakręcie (szykanie) potrafi go „obejść”. 

Mocarzem polskiej polityki jest przystojniak o imieniu Donald. Takich jest kilku, on jednak ma najwięcej asów. Widziałem to znów, na świeżo, w przemiłej rozmowie, jaką prowadziła z nim celebrytka Monika, na etacie dziennikarki przesłuchującej. 

Nie byłaby sobą, gdyby nie próbowała swoich „dziennikarskich” sztuczek, ale Donald to nie jest hetka-pętelka, gryzł się w język nawet wtedy, kiedy już-już miał się dać „wkręcić”. 

Mimo to Monika powinna być zadowolona: Donald T bardzo okrężnie złajał Palikota za jego nad-ambitne plany. Całym sobą Donald tłumaczył Palikotowi (udając, że mówi do Moniki): Januszu ty mój, najlepszy z harcowników, harcuj do woli, skoro taka wola twoja jest, ja ci krzywdy nie zrobię, choć wysadzasz się często poza granice przyzwoitości i jako pajac stajesz w szeregu z NIMI, ale o jednym pamiętaj: zakładanie swojej własnej partii oznacza, że sam wybierasz margines. 

Zgodnie ze sztuką dziennikarstwa nowego chowu, telewizja Moniki wzięła sobie Tuska na deser, wcześniej przesłuchano Palikota, podstawiono gdzieś w Polsce mikrofon Schetynie i paru innym nad-ambitnym. Mam jednak wrażenie, że Monice wczoraj całą ta misterna intryga nie wyszła, trafiła kosa na kamień. 

Jedyne, co udało się niewątpliwie, to ewidentne, choć pół-jawne nauki Donalda dane Januszowi. Ten kilka godzin wcześniej puścił w eter, że w swojej niezmiernej uczciwości powiadomi Tuska: nie, nie chcę być wiceprzewodniczącym Platformy, wolę własny hufiec, z którym będę z tobą w koalicji. Albo odpuszczę i wtedy daj mi dobrą fuchę w Platformie. 

Przesadził, to nie jego rolą jest w peletonie aby decydować i podpowiadać, co by chciał robić w zespole prowadzącym w klasyfikacji. Stąd przeplatające się wciąż słowa Tuska: „przyzwoitość”, „margines”. 

Ja bym zrozumiał. 

Chyba że to ściema wyższej próby.

 

 

 
 
Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka