Jan Herman Jan Herman
250
BLOG

Mam znajomość z Putinem

Jan Herman Jan Herman Kultura Obserwuj notkę 1

 

Zanim mój równolatek i omal-ziomal Tusk ściskał się na smoleńskiej ziemi z Władimirem Władimirowiczem – ja już byłem prawie 20 lat po serdecznościach z tym panem. I gdyby on był wtedy zwyczajnym urzędnikiem – nie miałbym na to dowodu. Ale on był i jest KGB-sznikiem, czyli notatka o naszych kontaktach niewątpliwie gdzieś zalega w teczkach. 

A było to tak. 

Ja – podpuszczony przez Balcerowicza – zająłem się biznesem, który szedł jak burza, a potem upadł od pioruna. Ale to potem, na razie byłem na najlepszej drodze do miejsca w rankingu Wprost (ha ha, nawet miałem głupi artykuł o sobie w Sukcesie!). Na kierunku „radzieckim” nie dorównywałem Gudzowatemu, ale kilku znanych dziś i nieznanych – wprowadzałem, wykorzystując swoją znajomość specyfiki tego kraju. 

Putin zaś, po wycofaniu go z rezydentury w DDR, był zastępcą mera Leningradu, Anatolija Sobczaka, wybitnej postaci, już nie żyjącej. Leningrad wtedy przepoczwarzał się na powrót w Sankt Peterburg (mieszkańcy nazywają swoje miasto pieszczotliwie „piter”). 

O moim umiłowaniu Rosji i Rosjan (nie mylić z umiłowaniem jedynie słusznego ustroju) wywiedzieli się jakoś Niemcy z „zachodu” (wtedy były jeszcze dwa kraje niemieckie). Zapłacili mi niezłą kaskę za to, że pomogę im zainstalować w krajach Przybałtyku i w Leningradzie jakieś namiastki kasyn. Posadzili mnie w Warszawie przy Kazimierzu Górskim otwierając jakieś nieudane kasyno przy Placu Teatralnym. Nie mieli nosa do tych spraw. Padło. 

No, ale ja nie o tym. Wyruszamy w podróż: Kowno, Ryga, Tallinn, Leningrad. Wszędzie tam miałem przyjaciół i przyjaciółki, zatem docierałem sprawnie do właściwych urzędników, a potem już tylko robiłem za tłumacza, Niemcy załatwiali swoje sprawy po swojemu. 

W Leningradzie właściwym urzędnikiem był W.W. Putin. Wcześniej „nagrał” mi kontrakt z odpowiednikiem dzielnicowego „Społem”, na którym zyskałem markę zaopatrzeniowca części Leningradu i niezły biznes. Teraz przyprowadzam mu gości. 

Mój niemiecki można określić jako „kein sprache”, zatem z Niemcami mówiłem po angielsku, a z urzędnikiem po rosyjsku. Ale oto urzędnik, przesympatyczny niewysoki blondyn, proponuje, że on sobie z nimi pogada po niemiecku! 

W duchu sobie myślę: „a popisuj się, tylko sobie języka nie połam”, zaś w realu mówię: OK, dawajtie! I oto już za chwilę doznaję szoku. Władimir Władimirowicz szwargocze w mowie Goethego jak rasowy Niemiec! Ledwo ich rozumiałem! 

Kilka lat potem, kiedy Jelcyn ustawił go w roli szefa FSB, cały świat poznał biografię Putina. Wtedy wyczytałem o jego KGB-owskich zadaniach w DDR i wreszcie zrozumiałem, skąd wice-mer Leningradu tak opanował język wroga. 

Po co to mówię? Bo ten groźny, zimny, stalowy Putin, nota bene zarządzający sprawnie aparatem, choć nie wszystko w gospodarce mu wychodzi – w rzeczywistości jest naprawdę kimś całkiem normalnym i ciepłym. Urząd czyni z człowieka tyrana. No, chyba że ich tak szkolą w tych służbach (od razu myślę o naszym siermiężnym agencie Tomku-lowelasie). 

Gorąco polecam moje Ballady rosyjskie prozą, uzupełniane „on-line”.

 

 

 
Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura