Jan Herman Jan Herman
203
BLOG

Agitatorzy

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 1

 

Do ordynacji wyborczej możnaby wprowadzić instytucję Agitatora. Zastąpiłaby ona kampanię medialną, związaną z działaniami Pi-aR i marketingu politycznego. Jaśniej: jestem zdania, że wszelkie elementy propagandowe polegające na wykupywaniu czasu antenowego, ogłoszeń prasowych, banerów internetowych i przestrzeni reklamowej w terenie powinny być zakazane dla ugrupowań biorących udział w kampanii wyborczej, a także dla „niezaangażowanych” inicjatyw na rzecz tych ugrupowań. 

Traktuję ten pomysł jako uzupełnienie nowej koncepcji ustrojowej, prezentowanej wcześniej przeze mnie. 

Współczesne kampanie wyborcze – co tu dużo gadać – mają szansę na sukces, jeśli ugrupowania i ich postacie zostaną potraktowane jak „towar”, w zupełnej abstrakcji od programów i podobnych „drobnostek”. Taki model ma tyle wspólnego z wyborem, ile wspólnego ma rozstrzygnięcie pomiędzy masłem i margaryną, zależne wyłącznie od siły przekonywania marketingowego. 

W miejsce takiej, z gruntu fałszywej kampanii wyborczej, powinna funkcjonować wspomniana instytucja Agitatora. Na przykład – pospekulujmy – w każdym z okręgów wyborczych komitet wyborczy mógłby wystawić nie więcej niż 10 Agitatorów. Ich zadaniem byłoby przekonywanie „na żywo” przechodniów i uczestników zebrań do kandydatów i programów. 

Agitatorem mógłby zostać również kandydat, a nawet przywódca ugrupowania politycznego ubiegającego się o sukces wyborczy, ale obowiązywałaby zasada, że jeden konkretny Agitator ma prawo pracować podczas kampanii w co najwyżej trzech sąsiednich okręgach wyborczych. 

Pytanie – po co taka zmiana? 

Odpowiedź: dla wyrównania szans ugrupowań o różnej sile „ekonomicznej”, a także dla uczynienia wyborów rzeczywistymi poprzez bezpośredni, żywy kontakt wyborców-elektorów z treściami oferowanymi przez komitety wyborcze.

I po to, byśmy nie wybierali „z telewizora”, tylko na skutek żywego kontaktu z tym, co reprezentują ugrupowania i ich kandydaci. 

Agitatorzy rozpoczynaliby swoją pracę w dniu ogłoszenia terminu wyborów. Ich praca skupiałaby się na zbieraniu podpisów a następnie na przekonywaniu „sąsiadów” (stąd cudzysłów, bo wyobrażalne jest zatrudnianie Agitatorów spoza konkretnego okręgu wyborczego). Komisji Wyborczej (organu Państwa) nie interesowałyby tantiemy, honoraria i wynagrodzenia Agitatorów.

 

Wybory agitatorskie - to wybory samorządne.

 

 

 

 
Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka