Jan Herman Jan Herman
170
BLOG

A jakoby nie było

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 0

Tyle dróg, a nie ma dokąd iść – to jeden z bon-motów nieodżałowanego Jana Himilsbacha. Wczoraj jego słowa się zmaterializowały w Polsce, jak długa i szeroka. I będą się materializować co dzień bardziej dosłownie. 

To nie jest kwestia tych parunastu centymetrów śniegu. Bo gdyby to był wyłącznie taki problem – możnaby machnąć ręką. Tymczasem to jest sprawa zapaści – jeszcze nie nastąpiła, i to jest najgorsze – całej zmurszałej Infrastruktury, całej samozadowolonej Administracji (wszak już jest po wyborach, Święta idą), całej przeżartej (przejedzonej) sfery Walorów (budżety, fundusze, bankowość, ubezpieczenia, itp.), całej zblazowanej Polityki (tam tematem dnia były wczoraj listy otwarte, przecieki ujawniające to co i tak wiadomo od poliszynela, oraz co kto ma do kogo). 

O tym, że Ultragospodarka (Administracja, Infrastruktura, Walory i Polityka porastają pleśnią i wietrzeją, kompletnie porzucone przez Państwo, że – zamiast mnożnikować to co zrodzi naturalna żywotność ekonomiczna – wisi swoim ciężarem odbierając oddech i krępując ruchy, unieruchamiając to, co powinno być oczywiste – o tym piszę „od zawsze”, a lubię przytaczać swoją niedawną notkę Rachunki uproszczone (patrz: tutaj). 

Nie mam wątpliwości, że w ciągu tej zimy padnie ileś wodociągów, zawali się co najmniej jeden most i kilka dachów, podtopią się tysiące domostw i gospodarstw, pociągi będą chodzić wedle rozkładu „jak się uda”, prąd i ogrzewanie dotrze, jeśli akurat awarie to miejsce ominą, zamarzną dziesiątki osób wygonionych na margines, szalbierze zarobią spekulacyjne miliardy na usługach nadzwyczajnych, albo na lekarstwach – a politycy będą rozważać kolejne aferki i obrażać się jeden na drugiego. 

Z tego wszystkiego wolę Kamaryland (patrz: tutaj), rządy lokalnych koterii, które przynajmniej zdają sobie sprawę z tego, co znaczy wstawać rano i pozamiatać, aby mieć święty spokój przez cały dzień na swoje własne kugle. Nie, tego też nie popieram, ale z dwojga złego - nich nachapie się znany mi sąsiad, który sie "załapał" w ostatnich wyborach, niż nieznany mi (poza telewizorem) magik, który już za chwilę w kolejnej kampanii wyborczej będzie mi serwował co tylko zechcę. 

A najlepiej – żeby jednak zarządzanie nawą publiczną oparte było na Ordynacji Sołtysowskiej (patrz: Myślenie małymi porcjami – tutaj

Życzę wszystkim, aby jakimś swędem ominęły ich  zimne kaloryfery, pociągi jadące 40 km "tylko" 3 godziny , odwołane różne ważne sprawy, zawalające się dachy, połamane na chodnikach nogi – i dziesiątki innych plag, których nie brakuje w Polsce, wiosna-lato-jesień-zima. Bo u nas, na zielonej wyspie, wszystko jest, a jakoby nie było.

 

 

Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka