Jan Herman Jan Herman
336
BLOG

Controlling by provocation, czyli Random virtue testing

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 1

Pod pojęciem controllingu (korzystam oczywiście z nieocenionej Wikipedii) rozumiane jest wsparcie przy planowaniu, sterowaniu i kontroli organizacji, procesów lub projektów jak również przygotowywanie i udostępnianie potrzebnych do tego informacji. Controlling ma w swojej istocie przekrojową i koordynacyjną funkcję wspierania kierownictwa. Jego celem jest zapewnienie efektywności we wszystkich obszarach działania przedsiębiorstwa. 

W ogóle pojęcie controllingu zwykło się zawierać treści biznesowo-nadzorczo-ekonomiczne. Ale też – znów cytat - "controllingu" nie można tłumaczyć jako "kontroli", gdyż biorąc pod uwagę "władanie, kierowanie, sterowanie i regulację procesów" należy rozumieć go w o wiele szerszym zakresie. Nie tylko zatem: proces planowania, koordynowania i kontroli przebiegu procesów ekonomicznych dla utrzymania organizacji na drodze do osiągnięcia wyznaczonych celów. Ale i ta definicja pomoże mi poniżej.

Prowokacja natomiast – to określenie opisujące sposób uzyskania informacji lub wymuszenie czyjegoś zachowania ofiary przez podstępne i celowe działanie na jej szkodę lub oddziaływanie na jej „słabe punkty”. 

W psychologii prowokacja jest świadomym wymuszeniem określonych zachowań, reakcji lub działań, często agresywnych i nagłych, poprzez oddziaływanie na psychikę, niekoniecznie zgodne z ideologiami lub obranymi przez daną osobę zasadami. 

Najbardziej „podoba mi się” praktyka służb kanadyjskich: forma testu nazywana Random virtue testing (ang. dosłownie losowe testowanie cnoty). 

 

A teraz wyjaśniam o co mi chodzi. 

W niezliczonych notkach daje wyraz swojemu – dającemu się obronić dowodami – przekonaniu, że w Polsce (a pewnie nie tylko) tak zwana Władza (Państwo) zainteresowana jest wyłącznie Nomenklaturą, czyli lokowaniem swoich koterii i kamaryli w obszarze Administracji, Infrastruktury, Walorów (Finansów) i Polityki, bo tam ma się owa Władza znakomicie i niezależnie od szarego człowieka. Patrz – na przykład – notka „Rachunki uproszczone” (kliknij tutaj). 

Zdrożność takiego postepowania nie musi być oczywista, jeśli Nomenklatura interesuje Władzę z powodu jej pasji gospodarskiej. Niestety, w Polsce pasji gospodarskiej nie uświadczysz u koterii i kamaryl(i), za to wysysanie owoców naturalnej żywotności ekonomicznej tkwiącej w ludziach, ich pracy, ich dorobku – owszem. 

Skoro zaś nie gospodarzysz, to zupełnie nie wiesz, co się dzieje. Skąd ma wiedzieć lichy gospodarz, co się w polu dzieje, kiedy siedzi przy oknie i nie raczy wyjść chudobę doglądać, tylko upaja się samym faktem, że ma owo pole i ową chudobę? Jakie fajne czeskie słowo CHUDOBA, prawda? 

Polską chudobę opisuje bardziej szczegółowo Ustawa o działach administracji rządowej. Ja bym ja lepiej sformułował, ale niech będzie. Artykuł 5 tej Ustawy ustala następujące działy: 


administracja publiczna,
budownictwo, gospodarka przestrzenna i mieszkaniowa,
budżet,
finanse publiczne,
gospodarka,
gospodarka morska,
gospodarka wodna,
instytucje finansowe,
informatyzacja,
integracja europejska,
kultura i ochrona dziedzictwa narodowego,
kultura fizyczna i sport,
łączność,
nauka,
obrona narodowa,
oświata i wychowanie,
praca,
rolnictwo,
rozwój wsi,
rozwój regionalny,
rynki rolne,
Skarb Państwa,
sprawiedliwość,
szkolnictwo wyższe,
transport,
turystyka,
środowisko,
sprawy wewnętrzne,
wyznania religijne,
zabezpieczenie społeczne,
sprawy zagraniczne,
zdrowie.

Dla większości „moich” Czytelników jest jasne, że w każdym z tych działów codziennie można spokojnie i łatwo udokumentować 1000 aktów niedbałości, niekompetenncji, niedotrzymywania norm, łamania umów, sabotażu, prywaty, zaniedbań, dywersji, działań na szk0ode interesu publicznego, firmy, urzędu, obywatela, albo nawet Racji Stanu. Dziennie – 1000. Powtarzam: 1000. 

Cały jednak dowcip polega na tym, że – poza swoimi „własnymi” świństwami i bezprawiem – urzędnicy, funkcjonariusze, prokurenci, janczarzy i władycy, krewni i znajomi „króliczka” (cała ta Nomenklatura) nie mają żadnej – bo i jak, skoro nic nie robią poza wysysaniem – orientacji w tym, jak się Sprawy mają. Wiedzą tylko jedno: RUCHNIE, BO NIEMOŻLIWE, ŻEBY USTAŁO NA WŁASNYCH NOGACH. 

I tego ruchnięcia można się obawiać, bo Historia pokazała, że w takich przypadkach Lud się nie certoli, tylko robi to co do Ludu należy. 

Dlatego dzień-w-dzień mamy do czynienia z prowokacjami. Wtedy Lud – jeszcze nie całkiem wściekły – pokazuje, gdzie go uwiera. Burzy się, ujawnia usterki i niedoróbki. 

I tylko taka jest rola Ludu. 

Przykład: dziś postałem na mrozie na stacji w Grodzisku 20 minut, a 100 metrów dalej kolejarze dwóch pociągów obserwowali nas – 50 osób – z ciepłej kabiny maszynistów. Tak jest co dzień. Potem – z dużym opóźnieniem – podstawili pojedynczy skład (norma jest: zestaw dwóch składów-wagonów). Około 350 osób weszło. Pozostali – zostali. Na stacji początkowej! Do Warszawy Śródmieście jest 9 stacji, na każdej są ludzie zdążający do szkół, zakładów pracy i dokąd tam jeszcze kto chce. Po 10 minutach podjechał drugi, podwójny zestaw. Natychmiast wszystkie „siedzące” zajęte. Od następnej stacji – tłok. Spośród pięciu przewidzianych rozkładem (rozkład jazdy to umowa między Koleją a pasażerem, przypominam) – w tym czasie odjechały 3 pociągi. 

Wiem, szanowni Kolejarze! Wy nie prowokujecie, wy się staracie, a na pewno nie politykujecie. Aureole wokół Waszych głów jaśnieją, od maszynisty, konduktora i – oczywiście – kontrolera aż po Naczelnego. 

Ale prowokacja jak zwykle się udała: rozwścieczeni i zrozpaczeni pasażerowie dali wyraz – po wielekroć – co o tym sądzą. 

Jakikolwiek zestaw 1000 dowodów na to, że dzieje się źle – zawsze będzie poddawany w wątpliwość, szczerze i z namiętnością, przez tych, którzy mają tyle zajęć, że akurat pasażer, klient, petent, odbiorca, użytkownik – najmniej się liczy w tym galimatiasie. 

Nieodżałowany Waligórski z Grotowskim częstowali mnie za młodu takim czterowierszem:

 

Zrobił wilk elektrownię, lecz by prąd uzyskać
Spalał w niej cały węgiel z kopalni od liska.
Kopalnia z elektrowni cały prąd zżerała,
Stąd brak światła i węgla. Ale system działa!

 

To jest esencja Ustawy o Działach! To jest sedno mojego dzisiejszego komunikatu. Obywatelu! Nie przeszkadzaj Nomenklaturze świetnie się bawić jej rozmaitymi Systemami! 

Ja się nie dziwię, że Donald i jego apostołowie są z siebie zadowoleni. Controlling by provocation działa znakomicie! 

Już za pół roku Polska obejmuje w Unii Europejskiej tzw. prezydencję, czyli będzie nadzorować unijne „nabożeństwo”.  Już wiesz, Czytelniku, jaki będzie nasz twórczy wkład w europejski dorobek nomenklaturowy? 

Random virtue testing (losowe testowanie cnoty)! 

Powodzenia!

 

 

 
Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka