Będą jumać! - głosi Cezary K.
Why not? - ogłasza Tusk
Idą czasy trudne. To już mantra. Już nikt z rządu nie szepce o tym po gabinetach, tylko słychać to wieloechem po całych mediach. Szkoda, że kiedy tacy jak ja mówili to dużo, dużo wcześniej, wciąż i wciąż – uchodzili za czarnowidzów nudząco-męczących.
Oczywiście, Europa winna będzie, a najlepiej Grecja, berlusconiści i podobne lowelasy, szelmy, lenie i sowizdrzały. U nas nie, u nas to są sami artyści polityki, pracowicie zrobili wiele, żeby nic nie zrobić.
Tyle że głupi naród tego nie kupi, kiedy już w spiżarniach zagoszczą mu na stałe wydrwigrosze, komornicy, windykatorzy, rwacze abonamentów i umów z drobnym drukiem – i wyjedzą wszystko do białego, nawet okruchy.
Dlatego mamy dziś ZADANIOWY RZĄD POLITYKÓW. Kilka zadań „zewnętrznych” wykonano:
1. Dyżurny krytyk odszedł i wraz z kolorową drużyną będzie błaznował na własny rachunek;
2. Z lewicy wyssano kogo trzeba;
3. Prawica patriotyczna sama się nie umie pozbierać;
4. Ludowców trzymamy w niepewności-bezumowności;
Do tego trzy najważniejsze zadania wewnętrzne:
5. Konkurent pragmatyczny – ma swoją piaskownicę, niech sobie tam bryka;
6. Młodzież – dostała szansę, niech całuje po rękach i służy wiernie;
7. Ideowcy-wartościowcy – niech się wykażą;
Jakby co – i tak można ich powymieniać. Ruch w rządzie będzie duży. Wielu sobie podrasuje życiorysy.
Dziś expose krótsze. Bo okrojone z bujnych planów z cyklu „teatr swój widzę ogromny), ale też rozliczenia i bilansu, jaki powinien złożyć każdy zarząd czy właściciel mikrofirmy, ale przecież nie Premier, bo on jest ponad takie szczegóły. Premier mówi, że idzie burza, kto w niej padnie albo straci wszystko – będzie sam sobie winien, ostrzegamy przecież. Do tego zarekwirujemy wszystko co się przyda, bo kiedy burza, chronić należy przede wszystkim chorążych.
Wszystko, czego od siebie oczekuje Premier i Rząd – to zgrabne, seksowne zarządzanie wieloma nieuchronnymi, rosnącymi ryzykami. Bez straty wizerunku. A jak się okaże, że słabizna, a lud szemrać i złorzeczyć zacznie – się wypuści na ludzi charty, tak jak to się robi na całym świecie. Nawet jeśli charty są tylko mieszańcami (żeby nie powiedzieć inaczej).
Mam podpowiedź: ministrowie zadaniowi niech dostaną śmieciowe „umowy-zlecenia” (umowy o dzieło już sekretnie dostali, koryta samozatrudnieniowe też). Będzie jasne, że elastyczne zatrudnienie sięga szczytów.
PS:
Już wiem, dlaczego nie zawarto na nową kadencję umowy koalicyjnej. Pan Premier bowiem nie wygłasza exspose – tylko przedwcześnie (a może poniewczasie), niczym poseł-sprawozdawca – agituje na rzecz budżetu. A w nim – rwactwo dojutrkowe (czyli eufemistycznie bezpieczeństwo finansów publicznych), skonstruowane na zasadzie: dziś zabierzemy, jutro ktoś odda, czego należało się spodziewać. Jedzie, jedzie straż ogniowa, ale chyba bez OSP… W każdym razie ja bym walnął pięścią w stół.
PS2:
A te sztuki z emeryturami (dłużej, obywatelu, będziesz dawał, krócej brał) – to aż dziw, że połowa wrażliwych społecznie posłów nie wyszła z sali…
PS3:
Kochajmy się, za rączki i razem, młodzi przyjaciele…!


Komentarze
Pokaż komentarze