Jan Herman Jan Herman
204
BLOG

Przebudowa Państwa (2)

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 12

 


Największym problemem cywilizacyjnym Ludzkości jest dziś Własność. Jest to instytucja kluczowa. Ukułem to pojęcie już dawno. W skrócie:

a)     cywilizacje, kultury, społeczności - trwają dzięki więziom społecznym kreowanym przez instytucje, czyli osobliwe mikro-umowy między obcującymi ze sobą ludźmi co do reguł, zasad, sposobów funkcjonowania;

b)     z czasem instytucje – których liczba przyrasta – splatają się ze sobą, układają w „systemy” społeczne;

c)      z dojrzewających systemów wyłania się instytucja, której nie sposób ustanowić „pierwotnie”, kształtuje się ona dopiero jako owoc systemu: to zwieńczenie i zarazem aktualna, odpowiadająca swoim czasom „twarz” systemu społecznego;

d)     jest to instytucja kluczowa, czyli taka instytucja, która stanowi zarazem podstawę i wynik (syndrom) wszelkich pozostałych instytucji, zrodzonych w procesie pracy, reprezentująca w swej istocie dominującą treść pracy (to też pojęcie autorskie, tu pominę objaśnianie);

Instytucja kluczowa organizuje społeczność-społeczeństwo w każdym jego przejawie życia i świadomości zbiorowej, w dziedzinie gospodarki, kultury, polityki. Przywołuje się ją w chwilach przełomowych, jako „substancję narodową” i jako duchowy, strategiczny wyznacznik „wszystkiego”. Jest ona też najważniejszym obiektem pożądania, a w konsekwencji kluczem do procesów monopolizacyjnych.

Dla każdej ścieżki cywilizacyjnej oraz dla każdej epoki na tych ścieżkach wyłania się inna instytucja kluczowa. Na ścieżce technicznej – (europejskiej), z którą bardzo chcemy się utożsamiać, pierwszą instytucją kluczową było przywództwo, wokół którego monopolizowano dobra, wartości i możliwości społeczne w dobie tzw. wspólnoty pierwotnej. Po nim nastąpiło jarzmo, definiujące poddaństwo charakterystyczne dla epoki niewolniczej: pozycje i monopole budowano na ilości i kwalifikacjach niewolników pozostających do dyspozycji. W epoce feudalizmu najbardziej znaczące było urodzenie, bowiem wokół tytułów szlacheckich ustanawiana była hierarchia i prawa osobiste oraz monopol arystokracji (magnaterii). Dopiero potem, kiedy w gospodarce zaczął królować kapitał (jako tytuł do dochodu) – oczywistą instytucją kluczową stała się własność.

Na innych ścieżkach rozwoju cywilizacyjnego (oprócz technicznej jest jeszcze wegetarna, pionierska i duchowa) instytucje kluczowe były i są inne, bywa że nieznane na ścieżce technicznej albo postrzegane w Europie jako barbarzyńskie czy dowodzące prymitywności.

Na instytucjach kluczowych oparte są zarówno - niejako modelowe - ustroje gospodarcze, jak też ustroje społeczne czy formy państwowości poszczególnych epok. Kiedy ich czas się kończy – stają się one niepostrzeżenie własną farsą. Niektórzy niewolnicy w późnym Imperium Romanum mieli większe znaczenie i poważanie od swoich panów, a koniec epoki feudalnej obfitował w kupowanie tytułów szlacheckich i stanowisk kościelnych.

Wschodzącą, wyłaniającą się z tygla cywilizacyjnego instytucją kluczową świata technicznego jest profesja, czyli rzeczywiste umiejętności specjalistyczne i intelektualne, stanowiące swoisty certyfikat społeczny, dyplom: oczywiście, słowa „certyfikat” i „dyplom” dziś oznaczają konkretny dokument, ale potocznie „wiadomo”, że dyplom dyplomowi nierówny, a niektóre certyfikaty są nic nie warte.

Tak czy owak, w niektórych dziedzinach życia gospodarczego, politycznego i twórczości (naukowej, artystycznej) nie zagląda się już ludziom w ich indeksy akademickie, tylko weryfikuje się ich rzeczywistą wiedzę, talenty, umiejętności, doświadczenie, przydatność,  itp. monopole buduje się na mądrości indywidualnej lub zespołowej.

Z drugiej strony na każdym kroku znajdujemy rozmaite „akty własności”, o których „poliszynel” wie, że „nie należą się” temu komuś, kto nimi dysponuje, że zostały spreparowane, oszukane, wyłudzone, uzyskane z naruszeniem zasad społecznego współżycia lub prawa.

Im bardziej coś upada, tym bardziej próbuje pokryć, zamaskować swój upadek jeszcze większą manifestacją swojej siły i znaczenia. Powszechną dziś sceną w sporach o sprawiedliwość i inne ponadczasowe wartości jest używanie argumentu kończącego dyskusję: to jest moja własność!

Oczywiście, w ten sposób instytucja własności staje się siłowa, nie odpowiada społecznemu pojmowaniu dobrego życia. Kompromituje się.

Polska jest areną największej kompromitacji instytucji własności, która w ogóle nie konstytuuje polskich norm cywilizacyjnych, kulturowych, nie jest ukorzeniona w polskim obszarze psycho-mentalnym. Nie wynika to z tego, że Polska „wyprzedza” kraje europejskie w rozwoju cywilizacyjnym (już raczej jesteśmy bliżej poprzedniej, feudalnej epoki). Po prostu Polska w dobie Transformacji rozszczelniła swoje własne systemy instytucji, stała się „wolnym rynkiem”, a może nawet „łupem” Europejczyków. I to oni – korzystając z powszechnej (solidarnościowej) negacji stosunków społecznych doby PRL – eksperymentują w Polsce wprowadzając na nieprzygotowany grunt najnowocześniejsze rozwiązania (procedury, certyfikaty, normy, standardy, itp., itd.).

Grunt jest o tyle nieprzygotowany, że ani skrajnie roszczeniowe związki zawodowe, ani „pospolite ruszenie”, ani nawet organy i urzędy, a także większość firm wobec pracowników i klientów – nie szanują praw własności (nie chodzi o przestępczość, tylko psycho-mental) – choć w konkretnych sytuacjach można swoje „ugrać” w sądach.

 

*            *            *

Aż taki mądry to ja nie jestem, nie zaproponuję, co z tym fantem robić. Na razie poddaję pod osąd powyższą diagnozę.

Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka