Jan Herman Jan Herman
256
BLOG

Jest narzędzie, będzie nakaz

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 3

Za tzw. komuny krążył dowcip. Bacę zaaresztowano za bimbrownictwo. Baca się broni: przecież nie znaleźliście bimbru, co wam odbiło? Sąd odpowiada: ale znaleźliśmy aparaturę, znaczy, bimbrowałeś, baco. Na to wkurzony do białości baca: mam też stale gotowe do użycia narządzie gwałtu, to mnie już lepiej za gwałt posadźcie!

 

Głupi dowcip. Chyba że ktoś słuchał dziś rano Jana Dworaka, szefa KRRiT. Raczył on obwieścić, że w przygotowywanej przezeń instrukcji w sprawie abonamentu prawodawca zakłada, że każdy kto ma albo telewizor, albo komputer, albo telefon zwany u nas komórkowym (niem: handy, ang: mobile, rus: mobil’nyj) – jest z założenia odbiorcą abonamentowej telewizji. I będzie ścigany za niepłacenie abonamentu.

 

Ja zaś twierdzę, że jest milion innych, poważniejszych metod na to, by pobierać abonament za konkretny czas oglądania konkretnego programu telewizyjnego. W dobie powszechnej tele-informatyzacji branie haraczu tylko dlatego, że „pobierający” ma pewność, iż haracz się należy – to średniowiecze.

 

Na przykład.

 

Za czasów Kwiatkowskiego (23 maja 2001) zaniosłem do TV (dyrektor M. Kosiński) kompletny (choć pomijający techniczne szczegóły), 40-stronicowy materiał z koncepcją TVD (telewizja na żądanie).  Moja oferta jest aktualna, bo choć Pakosińska w reklamówce, chichrając się po swojemu, opowiada o kilku funkcjach zaproponowanych wtedy przeze mnie – to całościowy koncept nie został wdrożony.

 

Najważniejszą funkcją TVD jest to, że niezależnie od tego, ile czasu spóźniłeś się na ulubiony program telewizyjny (minutę, godzinę, dobę) – odtwarzasz go tak jakby „szedł” w czasie rzeczywistym.

 

I tak dalej.

 

Z punktu widzenia abonamentu – mój koncept jest narzędziem bezcennym. Każdy, kto „klika” pilotem na programy abonamentowe – chce czy nie chce zgłasza ich oglądanie, i nie ma wymówki, musi płacić. Kto zaś nie klika – nie płaci. Proste.

 

No, ale kolega Dworak woli rozwiązania soft-totalitarne. Patrz: TUTAJ,

 

Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka