/zorganizowana grupa przekrzywiająca mistrzostwa/
/zorganizowana grupa przekrzywiająca mistrzostwa/
Jan Herman Jan Herman
405
BLOG

Corazón espinado. A może skrwawnięte serce

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 5


 

/to jest artykuł o biznesie z piekła rodem, a nie o miłości, sporcie czy muzyce/

Naiwni kibice – jeśli mogą – niech się powstrzymają od komentarzy. To naprawdę nie jest euforyczny (a może żałosny) tekst kibicowski.

Powód bezpośredni napisania niniejszego: podczas meczu ćwierć-finałowego Kolumbia-Brazylia podyktowano blisko-bramkowy rzut wolny w sytuacji, kiedy nikt nie popełnił żadnego przewinienia. Komentatorzy (polscy), którzy to zauważyli – w ogóle się tym nie przejęli, do końca meczu zachwycając się widowiskiem i przepiękną bramką z tegoż rzutu wolnego: bramką, której „nie miało prawa być”, bo nie było powodu dla rzutu wolnego. Kolumbia przegrała mecz jedną bramką. Przykład hipokryzji: notka TUTAJ „Brazylia po bardzo emocjonującym meczu pokonała Kolumbię 2:1 (1:0) i awansowała do półfinału mistrzostw Świata. Ozdobą spotkania była bramka zdobyta przez Davida Luiza bezpośrednio z rzutu wolnego”. Nota bene – bramka ta ma szansę okazać się najładniejszą bramką Mistrzostw!

Jakbym był w polskim sądzie: wyrokiem osadzono niewinnego, ale za to jak sprawnie, no, miodzio!

/MÓJ KOMENTARZ „SPORTOWY”: w takiej sytuacji mecz nadaje się do powtórzenia (bo pozasportowo zdecydował się jego wynik i przebieg Mistrzostw). Ktokolwiek jeszcze wierzy, że gdyby nie ta sytuacja, to sędziowie nie znaleźliby innej, byle tylko Brazylia wygrała? Aby to zrozumieć, trzeba sobie wyobrazić te mistrzostwa (i zachowanie prawie dwustu milionów Brazylijczyków, konsumentów amerykańskiego napoju w ilości 85 litrów rocznie na głowę) po wyeliminowaniu gospodarzy. Jeśli Brazylia przegra w półfinale (na to wygląda) – to tragedia będzie „do przełknięcia” dla Brazylijczyków (ludności). Brazylia jest dziś, teraz, areną niespotykanych protestów społecznych, starannie zamiatanych pod dywan: C-C nie dopuści, by to się rozlało i przesłoniło „święto C-C”.

Nawet dziecko rozumie, że skoro rosnąca ilość sędziów (kiedyś był jeden, dziś jest ich – z „supervisorem” – 8) nic nie zmienia w sprawie „pomyłek” i „drukowania”, a techniczne możliwości kontroli decyzji są dawkowane jakby się ktoś ich bał – to oznacza, że nie o sportowy wynik idzie w Mistrzostwach, tylko o inne wyniki. Dotyczy to wszelkich tzw. „wielkich imprez sportowych”, na których skupia się uwaga setek milionów kibiców-konsumentów codziennie/. KONIEC KOMENTARZA

Do rzeczy:

Kto organizuje futbolowe Mistrzostwa Świata i po co? Odpowiedź: największy koncern świata, słynny z produkcji niezdrowych napojów. Aby nakręcić sobie projekt „o dalsze monopolizowanie globalnej branży napojów”. Kto jest „producentem” wykonawczym spektaklu? Odpowiedź: FIFA. Kto zostaje gospodarzem Mistrzostw? Odpowiedź: ten kto się najwięcej wykosztuje na rzecz FIFA (lub królewiąt i cesarzątek FIFA, co na jedno wychodzi i nie jest wrogiem C-C). Kto się dosiada do sponsorstwa? Odpowiedź: ten, kto ma aktualny komercyjny interes w propagowaniu marki na cały świat lub jest jakoś „inaczej” powiązany z głównym sponsorem-organizatorem, z FIFA lub z władzami kraju-gospodarza.

Na rysunku organizator Mistrzostw jest ustawiony nie jako pierwszy (kolejność alfabetyczna). Ale spostrzegawczy Czytelnik zauważy: w najwyższej linii są „partnerzy” (czytaj: decydują o wszystkim na Mistrzostwach, moim zdaniem również o wynikach i rankingach - TUTAJ), poniżej „sponsorzy” (czytaj: mają prawo pokazać się na banerach i podrasowywać swoje „niezależne” reklamy), na dole zaś są „pomagierzy”, którzy jak ten giez gryzący konia cały dzień będą mogli powiedzieć: robiliśmy Mistrzostwa. Porównaj to z danymi TUTAJ.

Piłkarze – i inni wysokodochodowi „sportowcy” – mają w zwyczaju powiadać: kiedy wychodzę na boisko, żadne pieniądze mi w głowie, liczy się tylko wynik sportowy. Pytam zatem: czy gdyby nie cała „inżynieria finansowa” (tu: futbolowa) – wyszedłbyś w ogóle na boisko?

Organizator Mistrzostw postawił już dawno na piłkę nożną: prawie na całym świecie zawłaszczył nawet podwórkowe zabawy, znane u nas pod nazwą Turnieje Dzikich Drużyn (dziś imprezy o tej nazwie są zmarginalizowane, bo globalny organizator przewłaszczył formułę). Oto notka propagandowa: Piłka nożna to z pewnością najpopularniejszy sport w wielu krajach świata. Wzbudza więcej emocji niż jakakolwiek inna dyscyplina. Wartości kojarzone z nią i C-C są bardzo podobne.C-C angażuje się w futbol już od ponad 75 lat, czyli od organizowanych przez FIFA mistrzostw świata w Urugwaju w 1930 roku. Firma C-C jest jednym z najdłużej związanych z FIFA partnerów korporacyjnych. Wspiera federację nieprzerwanie od 1974 roku. W ramach tej współpracy C-C zajmuje się promocją piłki nożnej na wszystkich szczeblach w 200 krajach, a jej wielostronne zaangażowanie w działania FIFA dotyczy sponsorowania takich wydarzeń, jak: Mistrzostwa Świata FIFA, Mistrzostwa Świata Kobiet FIFA, FIFA/ C-C World Rankings czy Młodzieżowe Mistrzostwa Świata FIFA. Ponadto od 1950 r. C-C wspiera wszystkie lokalne komitety organizacyjne mistrzostw świata. Od 1988 r. współpracuje również z UEFA, stając się oficjalnym sponsorem Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej. Celem współpracy z UEFA jest wspieranie rozwoju europejskiej piłki nożnej na wszystkich poziomach umiejętności i w różnych przedziałach wiekowych. Efektem tego partnerstwa jest propagowanie przez C-C mistrzostw nie tylko w Europie, ale i na innych kontynentach. C-C działa również na rzecz programów typu grassroots, wspomagając lokalne turnieje młodzieżowe, szkolenia, kluby, ligi krajowe, drużyny narodowe czy imprezy piłkarskie różnych szczebli. Por: (TUTAJ, strona 12).

 

Tabela poniżej pokazuje sposób przejmowania (ostatnich kilka turniejów) światowych mistrzostw piłkarskich przez biznes:

FIRMA

2014

2010

2006

2002

1998

1994

1990

1986

1982

MIEJSCE

Brazylia

RPA

Niemcy

Korea-Japonia

Francja

USA

Włochy

Meksyk

Hiszpania

Coca-Cola

 

x

x

x

x

x

x

x

x

x

McDonald’s

 

x

x

x

x

x

x

 

 

 

Budweiser

 

x

 

x

x

x

x

x

x

 

Adidas

 

x

x

x

x

x

 

 

 

 

Hyunday

 

x

x

x

x

 

 

 

 

 

Emirates

 

x

x

x

 

 

 

 

 

 

Continental

 

x

x

x

 

 

 

 

 

 

VISA

 

x

x

 

 

 

 

 

 

 

Kia Motors

 

x

x

 

 

 

 

 

 

 

Sony

 

x

x

 

 

 

 

 

 

 

Castrol

 

x

 

 

 

 

 

 

 

 

Johnson & Johnson

x

/duża korporacja, ale przygoda z FIFA być może jednorazowa/

Moypark

 

x

/północno-irlandzka globalna firma spożywcza – np. kurczaki/

OI

 

x

/brazylijska firma telekomunikacyjna, przygoda jednorazowa/

Yingli

 

x

/ chińska firma produkująca solary, zapewne początek kampanii/

FujiFilm

 

 

x

x

x

x

x

x

x

x

Gilette

 

 

x

x

x

x

x

x

x

x

Philips

 

 

x

x

x

x

x

x

x

 

Avaya

 

 

x

x

x

 

 

 

 

 

Toshiba

 

 

x

x

x

 

 

 

 

 

Yahoo!

 

 

x

x

x

 

 

 

 

 

Deutsche Telekom

 

x

x

 

 

 

 

 

 

MasterCard

 

 

 

x

x

x

x

 

 

 

Electronic Arts

 

x

 

 

 

 

 

 

 

MTN

 

 

x

 

 

 

 

 

 

 

JVC

 

 

 

 

x

x

x

x

x

x

Canon

 

 

 

 

 

x

x

x

x

x

Opel (GM)

 

 

 

 

 

x

x

x

 

 

Mars

 

 

 

 

 

x

x

x

 

 

R,J.Reynolds

 

 

 

 

 

 

 

 

x

x

Seiko

 

 

 

 

 

 

 

 

x

x

Fujixerox

 

 

 

 

x

 

 

 

 

 

Korea Telekom/NTT

 

 

 

x

 

 

 

 

 

Energizer

 

 

 

 

 

 

x

 

 

 

Alfa-Romeo

 

 

 

 

 

 

 

x

 

 

Vinid’Italia

 

 

 

 

 

 

 

x

 

 

Bata

 

 

 

 

 

 

 

 

x

 

Cinzano

 

 

 

 

 

 

 

 

x

 

Iveco

 

 

 

 

 

 

 

 

 

x

Metaxa

 

 

 

 

 

 

 

 

 

x

Źródło tabeli: TUTAJ (tabelę przetworzyłem z alfabetycznej na inną kolejność – JH)

 

FIFA jest organizacją o budżecie (patrz: TUTAJ) 1.386.000.000,-$. I wmawia nam, że w 90% budżet ten jest zasilany z biletów na rozmaite imprezy, które firmuje. Tymczasem umowa z MasterCard (na Rosję, za 4 lata i na Katar, za 8 lat) to kwota rzędu 170 mln $ (patrz: TUTAJ). Cały zatem ów raport finansowy można potłuc o kant.

 

*            *            *

Skoro największa korporacja „spożywcza” świata przechwyciła cały „sport piłkarski” świata – to chyba nie dlatego, że zarząd pasjonuje się piłką kopaną, jak – nie przymierzając – pewien rząd w średniej wielkości kraju środkowo-europejskim?

Cały ten „sport” ma służyć ekspansji tej firmy, ma być jej wehikułem, ma wmawiać światu, że firma ta dostarcza szaremu człowiekowi orzeźwienie, dobrą rozrywkę, antyrasizm, ducha sportowego, rozmaite wartości z górnej półki. No, to zacytujmy Pedię:

Firmie zarzuca się rozbicie protestów pracowniczych w Dudullu w Turcji[1] oraz prześladowania związków zawodowych w firmach rozlewczych w Kolumbii za pomocą "szwadronów śmierci". W lipcu 2001 r. kolumbijski związek zawodowy Sinaltrainal, z pomocą United Steel Workers of America i International Labor Rights Fund na Florydzie, złożył skargę przeciw The Coca-Cola Company i jej partnerom w Kolumbii. Akt oskarżenia brzmiał: w imieniu przedsiębiorstwa paramilitarne "szwadrony śmierci" popełniały morderstwa, dopuszczały się uprowadzeń i tortur na członkach związku. Ośmiu związkowców zostało zamordowanych, 65 grożono śmiercią. Niemiecki związek zawodowy Ver.di wezwał do bojkotu produktów Coca-Coli. Koncern zaprzeczył zarzutom. W 2001 r. firma została pozwana za dyskryminację rasową przez afroamerykańskich pracowników i pracownice. The Coca-Cola Company zawarła wtedy rekordową ugodę na kwotę 192,5 miliona dolarów. Jak ustaliło BBC, w 2003 roku koncern zanieczyścił duże powierzchnie rolne w Indiach trującymi, rakotwórczymi chemikaliami. Firmie zarzucono też ogromne zużycie wody, co doprowadziło do suszy, na skutek której ucierpieli lokalni rolnicy. Przeciwko działaniom The Coca-Cola Company protestowało w Indiach wiele osób, z czego 300 zostało aresztowanych. Vandana Shiva, indyjska działaczka ekologiczna napisała w 2005 roku w die tageszeitung o degradacji środowiska naturalnego w Indiach oraz o niekontrolowanym wypompowywaniu ogromnych ilości wody gruntowej przez takie firmy jak Coca-Cola, co ma katastrofalne skutki dla okolicznych mieszkańców. Organizacja Human Rights Watch w 2004 roku zarzuciła m.in. Coca-Coli wykorzystywanie pracy dzieci na plantacjach trzciny cukrowej w Salwadorze.

TUTAJ (mała ramka, z lewej strony, zatytułowana „Multimedia”) można pobrać raport, który udaje, że zdrowie tryumfuje wobec porażki rynku napojów gazowanych, a w rzeczywistości propaguje ekspansję największych „niezdrowych” koncernów napojowych. Poczytajcie, to tylko 25 stron. W podsumowaniu tego raportu czytamy :

1.      Olbrzymi spadek sprzedaży napojów cola (Coke, Pepsi) w USA jest wielką szansą dla rozwoju sprzedaży:

- soków

- wód butelkowanych

- napojów dla sportowców

- napojów energetyzujących

- nutraceutyków

 

A w świecie…?

 

2.      Od 1998 r. The Coca-Cola Company i PepsiCo przejęły bardzo dużą ilość marek we wszystkich kategoriach wymienionych w punkcie 1. Dzięki temu oba koncerny są światowymi liderami w tych kategoriach.

3.      Dzięki dobrej dystrybucji i marketingowi, a także ogólnemu potencjałowi obu koncernów nowo przejmowane marki napojów funkcjonalnych stają się z marek amerykańskich markami o zasięgu globalnym. Dobrym przykładem jest Vitaminwater która jest już sprzedawana w Wielkiej Brytanii i kilku innych krajach europejskich.

4.      Rozpoczęte ponad 10 lat temu przejęcia napojów funkcjonalnych przez The Coca-Cola Co. i PepsiCo będą z pewnością kontynuowane. Zainteresowanie obu koncernów coraz bardziej kieruje się w kierunku napojów o wysokiej wartości zdrowotnej, tzw. nutraceutyków, jak ostatnio np. Core Power.

5.      Dzięki zaangażowaniu się obu koncernów TCC i PepsiCo w przejmowanie firm i marek z obszaru wód butelkowanych, soków, napojów dla sportowców, napojów energetyzujących i nutarceutyków historyczna już „cola wars” rozszerzyła się na wojny we wszystkich wymienionych kategoriach.

6.      W świecie, zwłaszcza w krajach mniej rozwiniętych gospodarczo rynek napojów cola rośnie i TCC inwestuje znaczne środki w rozwój bazy produkcyjnej (wytłuszczenie moje - JH).

 

 

*            *            *

Tego nie da się inaczej skomentować jak zdaniem: organizator Mistrzostw i pan na piłkarskich włościach globalnych, używający FIFA jako przykrywki dla swoich biznesowych działań – to typowa firma amerykańska. Ściema, zysk, a resztę można podeptać. Byle się sprzedało.

No, a piłkarze, których pieniądz zamienia coraz częściej w boiskowych cwaniaczków i bandytów, niech dalej ściemniają, że oni, poświęcając jakże wiele, myślą tylko o sportowej rywalizacji – po czym płaczą, kiedy jakiś „drukarz” ich odeśle do domu.

Posłuchajmy sobie, na osłodę po drużynach, które są nie w smak interesom C-C, świetnego muzycznie kawałka Santany i Maná: TUTAJ.

 

Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka