Nie jest mi od dawna obca myśl, że świat wokół nas daje się człowiekowi poznać na tyle, by zachować sobie jednak nad człowiekiem przewagę doinformowania. Inaczej: tyle zdoła poznać człowiek z rzeczywistości, ile potrzeba, by jej dobrze służył i nie naszkodził za dużo – a jeśli człowiek chce więcej – to go Natura, albo Kosmos, albo Opatrzność niemiłosiernie doświadcza odkryciem, iż głupi jest ten człowiek jak but, a nieroztropny jak Sowizdrzał.
Mimo to świat iluzji, w jaki człowiek wpędza sam siebie, nie przestaje mnie zadziwiać. Zwłaszcza ten świat wmawiany przez człowieka samemu sobie w ramach uprawianej polityki. Nad Wisłą jeszcze bardziej dosadnie, a może tylko to efekt tego, że tu mieszkam i obcuję z iluzjami na co dzień, cieleśnie…?
No, bo pomyślmy sami:
1. Próbując przejąć spontanicznie gospodarkę tuż po wojnie, dając coś do zrozumienia Władzy w 1956, 1970, 1980, na koniec odsuwając (przynajmniej optycznie) Władzę od „władzy” mocą Niezależności i Samorządności – tak zwana klasa robotnicza ściągnęła na siebie bezrobocie liczone w milionach, rosnącą bezdomność, obniżenie finansowych i organizacyjnych warunków pracy, osłabienie związków zawodowych (wehikułu przemian ustrojowych);
2. Stawiając w 1989 na samorządność w polityce-ustroju – Ludność zamienia się ze zbiorowości obywatelskiej w masę ludzi nie rozumiejących elementarnych spraw w dziedzinie polityki, a wszelkie samorządy (terytorialny, branżowy, środowiskowy, gospodarczy, spółdzielczy) stały się wysuniętymi agendami aparatu państwowego albo siedliskami klik, koterii, kamaryl, postępujących wobec „szaraków” po zbójecku. Wszystko to rękami inteligenckich dysydentów, którzy uczyli WZZ i Solidarność, co to jest obywatelstwo i samorządność;
3. Majątek zwany narodowym, wypracowany „tymi rękami” wszystkich nas przez wiele pokoleń – został najbezczelniej w świecie, pod pozorem zwiększania efektywności, oddany w prywatne ręce, a to co zań otrzymano… (jest taki żart: dwóch pijaczków ukradło cysternę ze spirytusem. Dochodzeniowcy ich wreszcie dopadli. Gdzie spiryt? – pytają. Sprzedaliśmy. A gdzie forsa? – Przepiliśmy). Oto prawda o polskiej prywatyzacji;
4. W sporcie, medycynie, nauce, zawodach prawniczych, w branży artystycznej, itd., itp. – wszyscy korzystają z pieniędzy podatnika (np. boiska, stadiony, nauczyciele, trenerzy, wyposażenie, opieka medyczna), aby potem wyselekcjonowana garstka całkiem prywatnie robiła komercyjne geszefty na tym, co zdobyła od społeczeństwa: geszefty zaś polegają na… łupieniu owego podatnika z tego, co pozostało mu po sfinansowaniu sportu, medycyny, edukacji prawniczej czy artystycznej;
5. Infrastruktura decydująca o cywilizacyjnym poziomie konsumpcji i pracy (drogi, koleje, elektryczność, ciepłownictwo, wodociągi, melioracja, kanalizacja, oczyszczalnie, łączność, poczta, sieci, struktury, systemy, rozgłośnie) – zawsze jest owocem podatkowo-budżetowego wysiłku wszystkich, po czym nieliczni zarabiają na niej „solo”, bo aby w pełni skorzystać z możliwości infrastruktury, a także z edukacji czy ochrony zdrowia albo rekreacji – trzeba dopłacić ekstra (kto nie dopłaca, korzysta z „publicznego” wariantu, siermiężnego, awaryjnego, dawanego „z łaski”);
6. Polska gospodarka napędzana jest przez zagraniczną myśl, technologię i kapitał, który jednak pracuje dla siebie, a nie dla Polski, którą traktuje jako przestrzeń do samopomnażania własnej myśli (drenaż), produkcji (montownie, konfekcjonowanie), kapitału (odsysanie nadwyżek ludności i żerowanie na budżetach);
7. Uczelni przybywa(ło) w Polsce w tym samym tempie, w jakim przybywało niedouczonych dyletantów w dowolnej dziedzinie;
8. Reklama (i właściwie cały marketing) robi głupka z każdego nabywcy: koszty „wciśnięcia” towaru, usługi i wszelkiego innego badziewia (w tym kandydata w wyborach) coraz częściej przekraczają 50% ceny, co oznacza, że za własne pieniądze nabywca-wyborca pozwala na to, by go dezinformowano i ogłupiano. Korzystają na tym ci, którzy nie reklamują swoich towarów i usług, bowiem miejsce ma „dyfuzja cenowa”, wciąż od nowa podnosząca „echem” ceny tego, co nie reklamowane;
9. Dziennikarze korzystają z – wykutej przez pokolenia – opinii ludzi niezależnych, dociekliwych, poszukujących podskórnej prawdy, tymczasem coraz bardziej zawody dziennikarskie są w rzeczywistości służbą dla biznesu, polityki, a nawet sekretnych służb;
10. Kult wskaźników, parametrów i innych statystycznych narzędzi opisu rzeczywistości powoduje, że nawet w sytuacjach, kiedy gołym okiem widać nędzę, niedostatek, pozorność, iluzoryczność, niesprawiedliwość – nie sposób z tym walczyć, bo znawcy statystyk wykażą dowodnie, że jest odwrotnie niż jest;
11. Państwo (polskie), deklarując służbę Narodowi – przerabia ten Naród na szaro, każąc, by to on, Naród, służył Państwu, a ono, Państwo, służy sobie i co najwyżej jakimś „ważniejszym” celom i sprawom oraz organizacjom-siłom;
12. Polska – kraj wywłaszczony z politycznej podmiotowości na „rynku międzynarodowym”, wywłaszczony z majątku pokoleń, pozbawiony własnych finansów (banki, ubezpieczalnie, fundusze), pozbawiona skutecznych środków policyjnych i wojskowych – udaje sama przed sobą potęgę międzynarodową, ciesząc się jak dziecko z całkiem prywatnych karier jednego na milion: Buzka, Tuska, Lewandowskiego, Belki, Gronkiewicz-Waltz, Marcinkiewicza, Bieleckiego (no, niecała czterdziestka znalazłaby się od biedy);
Psikusy Dyla Sowizdrzała wiążą się przede wszystkim z dosłownym traktowaniem wyrażeń przenośnych, np. wykonywaniem poleceń w sposób skrajnie dosłowny. Najstarsza literacka wersja przygód Dyla Sowizdrzała została opublikowana anonimowo w 1510/1511 pod tytułem „Ein kurtzweilig Lesen von Dyl Ulenspiegel, geboren uß dem Land zu Brunßwick, wie er sein leben volbracht hat....”. Autorstwo jej przypisywano Hermannowi Bote, lecz obecnie jest ono mocno kwestionowane.
Za „Wikiquote”: Dyl Sowizdrzał (Sowiźrzał) – postać złośliwego błazna-psotnika i figlarza, będącego uosobieniem mądrości ludowej oraz plebejskiego – często rubasznego – humoru, wywodząca się z folkloru północnych Niemiec. „Wiem”, na podstawie “Słownika Encyklopedycznego - Literatura Powszechna” Wydawnictwa Europa, autorzy Anna Cisak, Maria Żbik, podaje: Sowizdrzał, Sowiźrzał, polska wersja imienia niemieckiego wieśniaka, pozornego głuptasa pochodzącego z Brunszwiku, który płatał figle mieszczanom poprzez dosłowne wykonywanie ich poleceń. Zyskał sławę największego w Europie wesołka i błazna, a jednocześnie uosobienie ludowej mądrości i humoru, przeciwstawionych wyrafinowanym miejskim obyczajom. W 1515 ukazała się drukiem w Strasburgu biografia sławnego figlarza z opisem jego psot, Ein kurtzweilig lesen von Dyl Ulenspiegel (Krotochwilna księga). Utwór przełożono na wiele języków, w Polsce nosił tytuł Sownociardłko, w drugim przekładzie Sowiźrzał krotofilny i śmieszny. Literackiemu życiu Sowizdrzała dała początek powieść belgijskiego pisarza Ch. De Costera Dyl Sowizdrzał, w której bohater, kierujący swe figle przeciwko Hiszpanom, staje się uosobieniem rodzącego się patriotyzmu. Sowizdrzał to główna postać poematu symfonicznego R. Straussa Till Eulenspiegel lustige Streiche (Wesołe psoty). Słownik języka polskiego informuje: Sowizdrzał to żartowniś występujący w literaturze ludowej od XVI wieku, popularnej w całej Europie, osoba trzpiotowata, niepoważna, trzpiot, żartowniś, wesołek.
Romain Rolland, we Wstępie do Karola de Costera, „Przygód Dyla Sowizdrzała”, tłum. Hanna Szumańska-Grossowa: Kim jest Sowizdzrzał? To (...) włóczykij, żarłok, szelma, tchórz, kpiarz, łgarz i blagier jurny i sprośny, jeden z owych bohaterów, których od niepamiętnych czasów tworzy lud, ucieleśniając w ich osobie zarówno swoją wesołość i zwierzęcość, jak i swoją niezależność ogromną, a dławioną, która może wreszcie ulżyć sobie, jak potwór z gotyckiej rynny siusiający przechodniom na głowy. Jerzy Ziomek, „Renesans” (1999), pisze: Ciekawa jest etymologia imienia bohatera. Sowizdrzał czy Sowiźrzał lub Sownociardłko to przekład niemieckiego Eulenspiegel – sowie zwierciadło, co już w XVI wieku było rozumiane jako aluzja do parenetycznego gatunku: speculum (...). Jednakże etymologia ta jest fałszywa (...). W istocie Dyl (...) wywodzi się z anglosaskiego thiad, co znaczy „lud”, eulen w średniowiecznym języku dolnoniemieckim znaczyło „czyścić”, a spiegel miała w gwarach uboczne znaczenie (...): zadek. Tak więc imię bohatera, które można by spolszczyć jako „Chłopek Utrzyjzadek”, było obscenicznym określeniem postawy łotrzykowskiej.
Jacek Kaczmarski, 1981:
· Na progu twego domu ktoś oddaje mocz,
· Dziedzinę twoją ma za szalet;
· Do okien ci zagląda stale dzień i noc
· Ty z tego drwisz, Sowizdrzale...
· - Przecież wiem kto
· Robi mi to,
· Bym bał się, wściekał się na zło,
· Aż strawię czas swój na bezsilny lęk i boje.
· Ja wolę skok
· Przez blask i mrok
· Na tyczce drwin, bez zbędnych zwłok
· Nad każdym błotem śmignąć i nad każdym gnojem.
· Niech patrzy drań
· Co łatwych pań
· Ma w bród za kilka śliskich zdań -
· Jak żyją ci co się nie mają czego wstydzić.
· Judasza spłosz -
· A on za grosz
· Zmyśli, czego nie widział wprost:
· Czego się nie da zniszczyć - z tego trzeba szydzić.
· - Bezkarnie w biały dzień szaleje wściekły pies
· I mądrość też ugrzęzła w szale.
· Mądrością dzisiaj wściekły śmiech z nieśmiałych łez -
· A ty szalejesz, Sowizdrzale!
· - Jest śmiech i śmiech,
· Jak dar, jak grzech,
· A ja się będę śmiał za trzech
· Z wściekłego psa, co kąsa wokół zanim zdechnie;
· Lecz jest i łza
· I nad nią ja
· Nie parsknę, póki boleść trwa
· I pierwszy walnę w pysk, co przy niej się uśmiechnie.
· Lub zaleję się po chamsku
· W uczcie ślepców wezmę udział
· I jak pijak dam się zamknąć
· W pierwszej lepszej budzie.
· Lub zatoczę się w ramiona
· Sine, wyprzedane do cna,
· Skoro ma być opłacona
· Moja miłość nocna.
· Lub zadławię się na amen
· Myślą, która nic nie sprawi,
· Aż mi w końcu pozostanie
· Codzienna nienawiść...
· - Na linie tańczysz już podciętej z obu stron
· Nad tłumem, uskrzydlony w chwale,
· Gdy spadniesz - zginiesz i nie zabrzmi nigdy dzwon
· Nad twoją gwiazdą, Sowizdrzale!
· - Gonimy czas
· Czas goni nas
· Chłoszcze po piętach raz po raz
· I nie nadzieja każe pozbyć się wytchnienia.
· Wśród drzew i chat
· Od lat, od lat
· Gna ludzi niewidzialny bat
· I lęk przed snem, bo w czasie snu bat rytm swój zmienia.
· Więc choćbym chciał -
· Nie będę spał;
· Tańcem i śpiewem będę rwał
· Do góry dusze poduszone własnym ściskiem.
· Stąd widzę, gdzie
· Szukają mnie
· I w całym świecie czuję się
· Jak brzdąc w kołysce, gdy go ręce pieszczą bliskie.
· - Wyzywasz, drażnisz tych, co w złotych tronach tkwią;
· Cudownych nie zna świat ocaleń:
· Za dokuczliwość możesz stracić głowę swą;
· Drugiej nie znajdziesz, Sowizdrzale!
· Mój los - to głos,
· Mój głos - to stos,
· Stos - do lepszego świata most,
· Nie moja sprawa szukać dla mnie nowej głowy.
· Dopóki trwa
· Bandycka gra
· Ta, którą mam niech drwi i łka,
· Dopóki nie pojawi się Sowizdrzał nowy.
· Już mi płomień twarz osmalił,
· Już się zbiera gwarna gawiedź,
· Już się inkwizytor chwali,
· Paląc ku poprawie.
· Już do domu dymem wracam,
· Szarpię drzwiami zhańbionymi,
· Matka ściera łzy przy pracy,
· Bo jej w oczy dymi.
· Już i popiół wygasł w chłodzie,
· Palenisko wymieciono,
· Krąży plotka po narodzie,
· Że heretyk spłonął.
Synonimy: ananas, ancymon, ancymonek, andrus, aniołek z różkami, Antek, aparat, arlekin, balowicz, bankietowicz, basałyk, bisurman, błazen, bon vivant, chichot, chichotek, diabelec, diabelski syn, diabelskie nasienie, diabeł wcielony, diablę, dowcipas, dowcipasek, dowcipniś, drapichrust, facecjonista, figlarz, filut, filutek, fircyk, frant, fryga, gagatek, gałgan, gorąca głowa, hulajdusza, hulaka, hultaj, hultajska dusza, humorysta, huncwot, jajarz, jajcarz, jucha, kawalarz, klaun, komik, kpiarz, ladaco, latający Holender, latawiec, lekkoduch, letkiewicz, łapserdak, łobuziak, marnotrawca, narwaniec, nicpoń, niecnota, numerant, oczajdusza, opętaniec, pajac, paliwoda, pasjonat, pędziwiatr, playboy, postrzeleniec, powsinoga, półdiablę, półwariat, przebieraniec, psotnik, ptaszek, rozrabiaka, rozrzutnik, rubacha, swawolnik, szaleniec, szalona pałka, szałaput, szaławiła, szatan, szatan, nie człowiek, szelma, szprync, ścichapęk, śmieszek, świszczypała, trefniś, trzpiot, urwipołeć, urwis, utracjusz, utrapieniec, wariat, wariatuńcio, wartogłów, wesołek, wiercipięta, wietrznik, wisus, włóczęga, włóczykij, wulkan, wydrwigrosz, zbytnik, zgrywus, ziółko, żartowniś.
Rodaku, spójrz w lustro i zastanów się, co widzisz…



Komentarze
Pokaż komentarze (4)