Blog
Matuzalem-in-spe
Jan Herman
Jan Herman filozofia życia codziennego
75 obserwujących 2247 notek 1172430 odsłon
Jan Herman, 29 listopada 2018 r.

Dobra rada

145 7 1 A A A

Gdybym stał się kiedyś ważny – szkoda, ale nie stanę się – to po bratersku wyciągnąłbym do Was dłoń. Bo tego samego „nie lubimy”, tyle że capi od Was żądzami mało przyzwoitymi politycznie. To się da zdeodorować… 

* * *

Jako bloger używam do publikowania swoich uwag kilkunastu przestrzeni: dbam, aby środowiska, do których docieram, były różnorodne ideowo, politycznie, światopoglądowo, pokoleniowo, itd. To oznacza, że na niemal każdy tekst doświadczam reakcji od całkiem mroźnych po upalne i gorące, ze znakiem „plus” i ze znakiem „minus”. Odrębną sprawą jest zresztą reakcja redaktorów-adminów, którzy maja – mówiąc grzecznie – całkiem nieobojętny stosunek do mojej osoby i do moich treści.

Pojęcia nie masz, Czytelniku, jak wiele się uczę wkładając palce między te wszystkie drzwi…!

Mam stałe grono Czytelników, nie zawsze życzliwych, a ci reagują jak trzeba, czyli nie dają o sobie zapomnieć. Niektórzy traktują moje teksty jako wehikuły swoich własnych zadowoleń, frustracji i przemyśleń.

Ale niektórzy pytają. Np. testują, kiedy się wkurzę, albo sprawdzają czy wiem i rozumiem, o czym piszę. A jeszcze inni pytają szczerze, bo nie wiedzą co mam napisane między wierszami.

Odpowiadam na pytanie zadane mi wielokrotnie, które – zmontowane z czytelniczych pytań – brzmieć może na przykład tak:

OK., MOŻE I TO CO AUTOR PISZE, MA JAKIŚ SENS, ALE W TAKIM RAZIE CO MUSIAŁOBY SIĘ STAĆ, ŻEBY AUTOR NABRAŁ PRZEKONANIA, IŻ „SIĘ POPRAWIŁO”…?

Uwaga: zakładam, że Czytelnik mnie jako-tako zna, że nie muszę w szczegółach opisywać całej kuchni, w której dofermentowywały się moje poglądy i projekty. Koniec uwagi.

* * *

Przede wszystkim – szanując to, iż rzeczywistość jest bardziej bezwładna niż nasze chciejstwa – uważam, że zamiast z flagą, kosą i maczugą atakować to i owo – trzeba wcielić się w naśladowcę Anioła Stróża, i nie ciągnąc rzeczywistości za uzdę w pożądanym kierunku, tylko iść za nią krok-w-krok i lekkimi dotknięciami-pacnięciami w ramię podpowiadać tej rzeczywistości, że warto lekko się skorygować, a przynajmniej zastanowić się nad kontynuacją. Kto pływał żaglówką – ten wie, że wehikuł nigdy nie skręca w miejscu i nigdy nie zatrzymuje się natychmiast, podobnie nie startuje jak rakieta, tylko jakby bardziej leniwie. Warto też choć raz przelecieć się szybowcem i zrozumieć, jak ważne są tzw. prądy powietrzne, które są jeszcze powolniejsze, ale bardzo konsekwentne i stanowcze…

* * *

Moim zdaniem to, co jest do zrobienia, narasta od czasu uruchomienia w Polsce tzw. Transformacji. Pisałem o tym po wielekroć, a tutaj tylko wspomnę, że spośród możliwości (i realnie istniejących konceptów) wybraliśmy (wybrano raczej nas nie pytając) wariant z zakodowanym choróbskiem kolonizacji gospodarczej i politycznej.

W naszej przeszłości politycznej (RWPG, Układ Warszawski) doszukano się, dopatrzono się zniewolenia Polski przez ZSRR i – pod pozorem wyzwolenia – przeniesiono Polskę pod kuratelę Unii Europejskiej oraz NATO. Ze skutkiem identycznym do sytuacji poprzedniej, tyle że tamta sytuacja była oswojona, a ta nowa – była nowa, więc wywoływała rozmaite głupie kroki. Nasze oraz unijne i NAT-owskie.

Podstawowym dorobkiem Transformacji jest wielogłowa patologia (przestępczość, korupcja, bezdomność, bezrobocie, śmiercionośne używki, upadek obyczajów), utrata narodowej-państwowej kontroli nad wieloma strategicznymi sektorami gospodarki (w tym bankowość-ubezpieczenia, wielki handel, mega-inwestycje, infrastruktura krytyczna), bilionowe zadłużenia budżetów i podmiotów gospodarczych oraz ludności, rozdwojenie „nas wszystkich” na tych, którzy skorzystali z niewątpliwego postępu technologii i wolności-rynkowości-demokracji a nawet podwyższonej estetyki życia – oraz na tych, którzy zostali odstawieni od tych dobrodziejstw-beneficjów, mają do nich dostęp co najwyżej jako widzowie zza szybki.

Ważnym dorobkiem negatywnym jest postępująca znieczulica społeczna (mimo pozarządowych ochów i achów) oraz brutalizacja stosunków międzyludzkich (mimo masowych szkoleń w uśmiechaniu się do „respondenta” i w uprzejmościach).

Wszystko co powyżej – nie przeczy temu, że w wielu dziedzinach UROSŁO. Tyle że z tym urośnięciem jest kłopot interpretacyjny. Otóż nie każdy odróżnia dochód osiągnięty PRZEZ POLSKĘ (rodzime podmioty, ludność, samorządy, rząd) od dochodu uzyskanego PRZEZ ZAGRANICĘ W POLSCE, w dodatku KOSZTEM POLSKI. Trzeba się zatem strzec bezkrytyczności w studiowaniu i cytowaniu statystyk: tabel, wskaźników, parametrów, indeksów, słupków, wykresów.

Na pewno tego rozróżnienia nie czyni GUS, przynajmniej w ogólnie dostępnych materiałach.

Aha, może nie każdy Czytelnik pamięta: z zawodu podstawowego jestem ekonometrykiem, czyli facetem od matematycznych modeli gospodarczych. Mam też przeszłość dyrektorską (w sektorze uspołecznionym) oraz biznesową (w skali międzynarodowej). Mam więc wrażenie, że wiem i rozumiem to, co napisałem tuż powyżej.

Opublikowano: 29.11.2018 08:29. Ostatnia aktualizacja: 29.11.2018 09:10.
Autor: Jan Herman
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @jce Szanowny napisałeś prawie całą definicję etosu - po czym napisałeś, że on nie...
  • @generee No, na pewno lepiej się widzieli niż zwykłe "krawężniki" JH
  • @osasunna Bardzo celna uwaga: nie ma juz etosów w postaci świeżej, prosto z magazynu. Ale ten...

Tematy w dziale Rozmaitości