83 obserwujących
2333 notki
1227k odsłon
145 odsłon

Dobra rada

Wykop Skomentuj7

Gdybym stał się kiedyś ważny – szkoda, ale nie stanę się – to po bratersku wyciągnąłbym do Was dłoń. Bo tego samego „nie lubimy”, tyle że capi od Was żądzami mało przyzwoitymi politycznie. To się da zdeodorować… 

* * *

Jako bloger używam do publikowania swoich uwag kilkunastu przestrzeni: dbam, aby środowiska, do których docieram, były różnorodne ideowo, politycznie, światopoglądowo, pokoleniowo, itd. To oznacza, że na niemal każdy tekst doświadczam reakcji od całkiem mroźnych po upalne i gorące, ze znakiem „plus” i ze znakiem „minus”. Odrębną sprawą jest zresztą reakcja redaktorów-adminów, którzy maja – mówiąc grzecznie – całkiem nieobojętny stosunek do mojej osoby i do moich treści.

Pojęcia nie masz, Czytelniku, jak wiele się uczę wkładając palce między te wszystkie drzwi…!

Mam stałe grono Czytelników, nie zawsze życzliwych, a ci reagują jak trzeba, czyli nie dają o sobie zapomnieć. Niektórzy traktują moje teksty jako wehikuły swoich własnych zadowoleń, frustracji i przemyśleń.

Ale niektórzy pytają. Np. testują, kiedy się wkurzę, albo sprawdzają czy wiem i rozumiem, o czym piszę. A jeszcze inni pytają szczerze, bo nie wiedzą co mam napisane między wierszami.

Odpowiadam na pytanie zadane mi wielokrotnie, które – zmontowane z czytelniczych pytań – brzmieć może na przykład tak:

OK., MOŻE I TO CO AUTOR PISZE, MA JAKIŚ SENS, ALE W TAKIM RAZIE CO MUSIAŁOBY SIĘ STAĆ, ŻEBY AUTOR NABRAŁ PRZEKONANIA, IŻ „SIĘ POPRAWIŁO”…?

Uwaga: zakładam, że Czytelnik mnie jako-tako zna, że nie muszę w szczegółach opisywać całej kuchni, w której dofermentowywały się moje poglądy i projekty. Koniec uwagi.

* * *

Przede wszystkim – szanując to, iż rzeczywistość jest bardziej bezwładna niż nasze chciejstwa – uważam, że zamiast z flagą, kosą i maczugą atakować to i owo – trzeba wcielić się w naśladowcę Anioła Stróża, i nie ciągnąc rzeczywistości za uzdę w pożądanym kierunku, tylko iść za nią krok-w-krok i lekkimi dotknięciami-pacnięciami w ramię podpowiadać tej rzeczywistości, że warto lekko się skorygować, a przynajmniej zastanowić się nad kontynuacją. Kto pływał żaglówką – ten wie, że wehikuł nigdy nie skręca w miejscu i nigdy nie zatrzymuje się natychmiast, podobnie nie startuje jak rakieta, tylko jakby bardziej leniwie. Warto też choć raz przelecieć się szybowcem i zrozumieć, jak ważne są tzw. prądy powietrzne, które są jeszcze powolniejsze, ale bardzo konsekwentne i stanowcze…

* * *

Moim zdaniem to, co jest do zrobienia, narasta od czasu uruchomienia w Polsce tzw. Transformacji. Pisałem o tym po wielekroć, a tutaj tylko wspomnę, że spośród możliwości (i realnie istniejących konceptów) wybraliśmy (wybrano raczej nas nie pytając) wariant z zakodowanym choróbskiem kolonizacji gospodarczej i politycznej.

W naszej przeszłości politycznej (RWPG, Układ Warszawski) doszukano się, dopatrzono się zniewolenia Polski przez ZSRR i – pod pozorem wyzwolenia – przeniesiono Polskę pod kuratelę Unii Europejskiej oraz NATO. Ze skutkiem identycznym do sytuacji poprzedniej, tyle że tamta sytuacja była oswojona, a ta nowa – była nowa, więc wywoływała rozmaite głupie kroki. Nasze oraz unijne i NAT-owskie.

Podstawowym dorobkiem Transformacji jest wielogłowa patologia (przestępczość, korupcja, bezdomność, bezrobocie, śmiercionośne używki, upadek obyczajów), utrata narodowej-państwowej kontroli nad wieloma strategicznymi sektorami gospodarki (w tym bankowość-ubezpieczenia, wielki handel, mega-inwestycje, infrastruktura krytyczna), bilionowe zadłużenia budżetów i podmiotów gospodarczych oraz ludności, rozdwojenie „nas wszystkich” na tych, którzy skorzystali z niewątpliwego postępu technologii i wolności-rynkowości-demokracji a nawet podwyższonej estetyki życia – oraz na tych, którzy zostali odstawieni od tych dobrodziejstw-beneficjów, mają do nich dostęp co najwyżej jako widzowie zza szybki.

Ważnym dorobkiem negatywnym jest postępująca znieczulica społeczna (mimo pozarządowych ochów i achów) oraz brutalizacja stosunków międzyludzkich (mimo masowych szkoleń w uśmiechaniu się do „respondenta” i w uprzejmościach).

Wszystko co powyżej – nie przeczy temu, że w wielu dziedzinach UROSŁO. Tyle że z tym urośnięciem jest kłopot interpretacyjny. Otóż nie każdy odróżnia dochód osiągnięty PRZEZ POLSKĘ (rodzime podmioty, ludność, samorządy, rząd) od dochodu uzyskanego PRZEZ ZAGRANICĘ W POLSCE, w dodatku KOSZTEM POLSKI. Trzeba się zatem strzec bezkrytyczności w studiowaniu i cytowaniu statystyk: tabel, wskaźników, parametrów, indeksów, słupków, wykresów.

Na pewno tego rozróżnienia nie czyni GUS, przynajmniej w ogólnie dostępnych materiałach.

Aha, może nie każdy Czytelnik pamięta: z zawodu podstawowego jestem ekonometrykiem, czyli facetem od matematycznych modeli gospodarczych. Mam też przeszłość dyrektorską (w sektorze uspołecznionym) oraz biznesową (w skali międzynarodowej). Mam więc wrażenie, że wiem i rozumiem to, co napisałem tuż powyżej.

Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości