84 obserwujących
2351 notek
1236k odsłon
1036 odsłon

Ikonowicz o demokracji…

Wykop Skomentuj14

…wie coś więcej niż my, tylko nie chce powiedzieć. Albo nie umie, choć pióro ma jak trzeba (he-he). Skąd to wiem…? Nie, nie o piórze, o sekretnej wiedzy Piotra? Ano, z takiej uwagi, którą otrzymałem z drugiej ręki:  

>Demokracja to ustrój, w którym rządzą ludzie, gdzie władza jest odzwierciedleniem układu sił i interesów różnych grup, warstw i klas społecznych. W tym kontekście trudno mówić o czymś takim jak „demokratyczny kapitalizm”, bo tu swą wolę narzuca kapitał, a konkretnie jego właściciele. Zasadę „rządów ludu” zastępuje zasada rządów pieniądza, czyli postępująca oligarchizacja władzy politycznej<

Femomen Ikonowicza jest nie do powtórzenia. I nie powtarzajmy go, tak będzie najlepiej…

Zacznę od tego, że Piotr I. robi wciąż – nie wiedzieć czemu, za autorytet i ikonę polskiej lewicy podskakiewiczowskiej. Może nie całej, ale lwiej części.

Lewica podskakiewiczowska, przeze mnie zwana flibustierską (piracką) – to jeden z kilku polskich „sposobów” na lewicowość. Na wszelki wypadek niektóre ze sposobów wymienię:

1. Lewica kawiorowa, czyli jaśnie państwo, którzy w grze wszystkich ze wszystkimi o wszystko zyskali pozycję przywódców tytularnych, stanąwszy na czele organizacji-ugrupowań-redakcji będących z dobrego imienia lewicowymi, ale – owi państwo – z lewicowości skleili dla siebie sposób na życie salonowo-polityczne, z „konieczności” porzucając jakikolwiek lewicowy program społeczny;

2. Lewica egzaltowana, niemal w całości nadęta inteligencko, nadwrażliwa na punkcie ekologii, gender, feminizmu, wymyślająca niezliczone pojęcia mające zastąpić takie proste i wciąż aktualne słowa jak proletariat, wyzysk, klasa społeczna (ekonomiczna), rewolucja, strajk, kapitał, ucisk społeczny, samo-pogłębiająca się dychotomia społeczna;

3. Lewica związkowa (związki zawodowe i ich eksperci), pracowicie uczestnicząca (na pewno w Polsce) w budowaniu kilku „państw w państwie” (środowiska pozycjonujące się w ramach fatalnego ustroju – kosztem ogółu), skłonna do „NIE bo NIE”, ale też gotowa do wpisania się w konwencję antyproletariacką, z rzadka „podskakując”;

4. Lewica biblioteczna, wyposażona w ponadprzeciętną erudycję, znajomość dzieł klasycznych i takiejż historii lewicowości, dokarmiana przez współczesnych kontynuatorów-interpretatorów-autorów, promowanych co i raz jako „nowe gwiazdy”, najlepiej lewicowości niemarksowskiej;

5. Lewica niezłomnie nadętych, której przedstawiciele obrali sobie za wzór postacie i koncepty z okresu około-marksowskiego i zdaje się kontynuować spory z tamtego okresu, czniając współczesność, mając do tej współczesności stosunek pogardliwo-niechętny, wynikający z tego, że owa współczesność nie dorasta do obranego wzorca, tego czy tamtego;

6. Socjaldemokracja w stylu zachodnim (uwaga: zachodniość nie oznacza utożsamiania się z Marksem czy Engelsem): mowa o tych wersjach lewicowości, które przyjmują wszechrządy kapitału za punkt wyjścia, starając się na jego obrzeżach budować rozwiązania „społecznie paliatywne” albo mecenat opiekuńczy, humanitarny, interwencyjny;

7. Komuniści – których nazywam „socjalistami niecierpliwymi” (leninowskimi), a którzy chcą budować lepszy świat (różne jego wersje, zależy od osoby) na skróty, w tempie szybkoprzewijannym, co ostatecznie kończy się na socjalizmie dekretowym: cośmy uchwalili, to już jest zafiksowane, a kto tego nie widzi albo nie akceptuje związanej z tym przemocy – jest wyklęty, zsanowany, a przynajmniej wzywany do „reedukacji”;

8. Lewica społeczna, zdecydowanie i jawnie stająca po przeciwnej stronie niż „generatory wykłuczeń”, poszukująca trzech praźródeł dla swoich projektów: edukacja obywatelska (podstawa świadomości społecznej), samorządność (zdolność do zarządzania kolektywnego), spółdzielczość (materialna podstawa i „ćwiczenie z” samorządności);

Najwyraźniej widać z tego przeglądu (wyrywkowego, amatorskiego), że lewica w Polsce jest w ślepej uliczce: nie wydaje ze swego łona gejzerów intelektu, nie porywa proletariatu-elektoratu, daje się glajchszaltować kapitałowi, pomysłom roszczeniowo-opiekuńczym, politykom łże-historycznym.

Przede wszystkim albo jest niezłomnie egzaltowana „proletarianizmem”, ale równocześnie odrzuca opiekuńczość państwową, bo jej autorów uważa za „nieestetycznych politycznie” – albo skleja się z socjaldemokracją i głosi pogląd, że „aby dzielić między poszkodowanych – trzeba na to zarobić w dowolnej formule ustrojowej”.

Zwycięża – u tych pierwszych – prometeuszowska wewnętrzna sprzeczność: damy Ludowi kaganek, ale nienawidzimy władzy za to, że robi to samo w złych zamiarach. U tych drugich zwycięża pogląd, że „marksizm nie jest już inspiracją dla polskiej lewicy”, poszukuje się więc czegoś „celniejszego”, co oznacza taktyczno-pragmatyczne ględzenia o wartościach przy produkcji antywartości.

Wykop Skomentuj14
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo