10 obserwujących
87 notek
84k odsłony
  329   0

Bad Bad Flinsberg

Historyczny Śląsk miał granicę na Kwisie. Tak wygląda dzisiaj, bo położone na lewym brzegu, wypływającej z wszechobecnych tu Gór Izerskich, rzeki, miasto Świeradów-Zdrój przypomina bardziej uzdrowiska niemieckie niż nasze rodzime. Język naszych zachodnich sąsiadów pojawia się na każdym kroku i nie jest to jedynie zwyczajowe dolnośląskie "Zimmer Frei". Jest również wszędzie słyszalny. Nazwy pensjonatów, placówek usługowych, potraw są co najmniej dwujęzyczne, przy czym często układ wersji językowych jest alfabetyczny, a gotyk (wiadomo) bardziej strzelisty niż nasza słowiańska czcionka. Mamy zatem kurhauzy i kurhotele (w końcu jakoś do polszczyzny trafiło słowo kurort), przed obiektami noclegowymi pojawiają się sąsiednie barwy narodowe.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Świeradowska hala spacerowa

Nie dziwi nazwa domu wczasowego "Berliner" oraz że schronisko na Stogu Izerskim opisuje się tak. W końcu Świeradów żyje z potomków Hegla, Haendla i Schillera. Coś im się zatem należy, a przecież wspomniane kurhauzy i kuruelnezy (kur-wellness się pisze bodajże) zawsze są lepsze od sypiących się domów FWP. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że Świeradów - przykład przecież miasta sukcesu wyprzedza pewną epokę, która czeka kiedyś również ziemie położone dalej, na wschód od Kwisy. A to, że Polak będzie czuł się w Świeradowie nieswojo stanowi jego prywatny problem, bo przecież działanie miejscowych przedsiębiorców to nie jego zafajdany interes. Czy też raczej geschaeft.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kurhauz

P.S. Pisząc o Świeradowie-Zdroju wypada dodać, że uzdrowiskowa spółka świeradowska w ramach łatania dziury budżetowej idzie pod prywatyzacyjny młotek. Decyzją Ministerstwa Skarbu Państwa z 02.06.2011 r. przyznano wyłączność negocjacyjną spółce PCZ S.A. z Wrocławia.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Heufuderbaude

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości