megakot megakot
68
BLOG

K. Leskiemu z dedykacją: szamanizm i Trybunał Stanu

megakot megakot Polityka Obserwuj notkę 9

Z faktem, że Trybunał Stanu służy za straszydło można obejść się na wiele sposobów. Jeden sposób to zaprzeczanie, iż tak jest; drugi – przyjmowanie tego stanu rzeczy do wiadomości i dążenie do jego zmiany.  Mnie jednak obydwa wyjścia wydają się niewłaściwie.

W pierwszym wypadku mamy do czynienia z odklejaniem się od rzeczywistości (ponieważ TS spełnia w istocie funkcję straszaka), zaś w drugim – z ignorowaniem źródeł rozpatrywanego zjawiska. Tymczasem istnieje trzeci, bardzo prosty wariant, oparty na idei, którą wyłożyłem gdzie indziej (http://megablog.salon24.pl/80372,index.html) – idei otwartego powrotu do magicznych podstaw życia wspólnotowego.

Zdejmijmy zatem z Trabanta Stanu obowiązek straszenia i piętnowania. Nie wylewajmy jednak dziecka z nocnikiem – to, że straszak jest źle umiejscowiony, nie znaczy, że należy go całkowicie zlikwidować! Wręcz przeciwnie – wnikliwa obserwacja polskiej sceny politycznej (?) wskazuje, że Polska potrzebuje straszaka, miażdżaka i wyklinacza. Instancja orzekająca zgniliznę moralno-społeczną jest nad Wisłą niezbędna. Pech chce, że odrębnego Instytutu Krajowego nie powołano, rola ta przypada zatem, spontanicznie, a to Trybunałowi Konstytucyjnemu, a to Komisjom Śledczym, itd.

Należy zatem jak najszybciej powołać, oczywiście odpartyjnione (?), Wielkie Łu, które za pośrednictwem Wojewódzkich Szamanów będzie odsądzać od czci i wiary. Oto siedzi sobie uśmiechnięty UPR-owiec w studio (niech siedzi, bo narzekają, że nie siedzą, to niech raz mają). Rozmowa płynie, argumenty trafne, przeciwnicy gubią się w sprzecznościach. I wtem do studia wchodzi, obwieszony papierkami po Mieszance Krakowskiej p. o. Głównego Szamana Województwa Warmińsko-Pomorskiego, pan Rafał Klęba. Głosy cichną. Adwersarze UPR-owca patrzą po sobie niepewnie; wiedzą, że przyszła Kryska, nie wiedzą jednakowoż na kogo (poseł Jerzy Matysek nerwowo poprawia krawat).

Klęba łypie jednym okiem po kątach studia. W dłoni ściska zawiniątko. „Udziiigaa… Aga!” mówi niespodzianie, po czym szybko zbliża się do przedstawiciela UPR, potrząsa przed nim zawiniątkiem i łapie go palcem za ucho (a może nawet bije w szczepionkę?). „Ale przecież… - duka UPR-owiec – pieniądze z prywatyzacji… na emerytury…  - łzy jak grochy już leją się po koszuli – …  no i weterynarze!!” krzyczy desperacko, lecz daremnie. Bo wszyscy już wiedzą, że Wielkie Łu – najwyższy w ustalonym zakresie kompetencji organ państwowy – uznał owego osobnika za działającego na szkodę (taką ogólną), ohydnego wstrętnego pajaca bez krztyny szacunku, wyobraźni, poczucia humoru i jeden szatan wie czego jeszcze.  

Dziennikarze odzyskawszy grunt pod nogami – odzyskują rezon. Redaktor Leszek Mazaj, spod byka, z kpiarskim uśmiechem na ustach stawia retoryczne pytanie: „ciekawe czy w sprawie własnego posła poglądy prezesa UPR na karę śmierci są równie radykalne?”. Społeczeństwo jest szczęśliwe, a Trybunał może zajmować się sądzeniem występujących przeciwko racji stanu. A kto wie, co było  w zawiniątku szamana – może za pomocą e-maila wygrać cenne nagrody rzeczowe.

Uściski,

megakot

megakot
O mnie megakot

IRA "Dobry Czas" making of Por. L. Przełuski "Megakot kwestionuje decyzję rady miejskiej", Życie Pomorza, 26.06.2007 od 1987 roku wydaję podziemny kwartalnik "Lisie pnącze".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka