Kolejna debata za nami. Pan Donald wznósł się na wyżyny, Pan Jarek bez animuszu i argumentów dał się zepchnąć do narożnika. Oczywiście z debaty wszyscy zapamiętali zwrot "Mów mi Donek", bo cała reszta była w granicach normy. Mieszkania, autostrady, tanie państwo, Steinbach, UE. Zabrakło tematów drażliwych jak CBA, polityka zastraszania, Kaczmarek, polityka energetyczna i co z tą Joaniną. Co z tego wynika?
Większość komentatorów zgadza się ze stwierdzeniem, że debatę wygrał Pan Donek. Potwierdzają to i spece od marketingu politycznego i sondaże. Zastanawia mnie coś innego. Wiele tematów o których parę dni temu Pan Donek mówił z furią i zaciśnietymi ustami w ogóle się nie pojawiło. Dlaczego? Czy nie odnieśliście wrażenia, że Premier przegrał świadomie? Jak to się mów w kręgach sportowych: "wynik został wydrukowany".
Pamietam ogłoszenie sondażowych wyników po zamknięciu lokali wyborczych. Minę i Rokity, męża Nelly, i Pana Jarka. Obaj nie liczyli się z taką sytuacją. Śmiem twierdzic iż przed poprzednimi wyborami, na podstawie przedwyborczych sondaży ustalono i skład rządu i założenia polityczne. Ale wyborcy się nie sprawdzili. Czy może teraz i Tusk i Kaczyński tego błedu popełnić już nie chcą? I nie chcą doprowadzić do sytuacji w której znów będziemy mieli przyspieszone wybory?
To taka moja prywatna teoria spiskowa. I jak to w teoriach tego typu wiele faktów układa się w zgrabną całość. Zauważyliście odejście w cień Ziobry? Fotygi? Medialne wyciszenie sprawy Kaczmarka i Leppera? Ciszę co do Krauzego? Ewentualnych komisji śledczych w nowym sejmie? Sytacja gospodarcza również, wbrew pozorom, w dłuższej perspektywie komplikuje się. Tu jako przykład można podać wystąpienia Zyty Gilowskiej. Perspektywę podniesienia stóp procentowych, zbyt duża akcję kredytową (de facto banki więcej udzieliły kredytów niż otrzymały depozytów). Gwałtownie rosną żądania płacowe swery budżetowej, jak i prywatnej. Dochodzą do tego wydatki na Euro 2012 i ustawa o emeryturach górniczych. Jeśli wzrost gospodarczy przyhamuje, różowo nie będzie.
Dlatego śmiem twierdzić że tym razem Pan Jarek zatrzyma sobie resorty siłowe i edukacyjne jako koalicjant, a Pan Donek obejmie resorty gospodarcze i tekę premiara dla PO. Ciekawi mnie polityka zagraniczna. Tu brak mi spójnej teorii. Ale mam nadzieje że nie zostanie pozostawiona do dyspocji Prezydenta. Premier z Krakowa, liberalna gospodarka połączona z patriotyzmem i walką z układem. Czy to złe połączenie dla Polski? Jeśli wyniki wyborów będą zbliżone do sondaży, to chyba jedyna alternatywa. Co jednak będzie jeśli PO uzyska 231 mandatów?
Ale może ktoś ma alternatywną teorię? Równie spiskową... Może nawet bardziej :) W każdym razie filipiński show jaki zrobił były Prezydent w Szczecinie raczej wyklucza, z powodów arytmetycznych chociażby, kolicję PO-LiD. A Pan Donek musi liczyć się z tym, że część PO skupiona wokół Rokity, męża Nelly, koalicje z PiS i tak zrobi. Osobiście nie wierzę że Pan Janek wycofał się z polityki. A Wy? Szanowni Salonowicze?
pozdrawiam od prawa do lewa :)


Komentarze
Pokaż komentarze (3)