Lata 80-te, to lata mojego dzieciństwa. Na temat tych czasów napisano mnóstwo tekstów. że szarość, kartki, cenzura itd. Wszystko to prawda. Ja chcę Wam opowiedzieć o tym jak w latach mojego dzieciństwa tworzyliśmy własna liste przebojów.
Miałem kolegę, który był pięć lat starszy odemnie. Na imię miał Andrzej. Pamiętam, że graliśmy na podwórku w "kolarzyki", "państwa i wyspy", graliśmy w piłkę. Ale najważniejszą rzeczą, jaką dała mi znajomość z Andrzejem była nasza lista przebojów. I wynikając z tego faktu moja edukacja muzyczna.
Jak to wszystko wyglądało? Otóz nie wiem skąd, ale Andrzej miał zawsze szufladę pełną płyt. Na cianach wisiały plakaty z "Razem" i "Na przełaj". Czego tam na tej ścianie nie było. Oddział Zamknięty, Lombard, Bajm, Republika, Janerka itd. Ale wracam do płyt. Jak już mówiłem było ich mnóstwo. Poukładane równiutko w szufladzie. W przedziałkach. I kiedy co sobotę słuchaliśmu o 20.00 LP3, to w tygodniu układaliśmy własną.
Zasada była taka. Andrzej brał płyty, które były najbliżej wyjścia z szuflady. Na kartce notował piosenki, które były pierwsze na tych płytach. Następnie było głosowanie. Miejsc na naszej liście było 20. Dlatego na kartce najpierw było 25 utworów. Głosowaliśmy we trójkę. Andrzej, jego siostra i ja. Potem zliczaliśmy głosy. Następnie tak stworzone notowanie wpisywaliśmy do grubego brulionu. A na koniec następowało najlepsze. Na gramofonie puszczaliśmy te utwory, bawiąc się przy tym niesamowicie. Następne głosowania polegały już na tym, że przpisywaliśmy na kartkę ostatnie notowanie listy i dopisywaliśmy pięc nowych utworów wynikających z ułożenia płyt w szufladzie. I głosowaliśmy. I tak 2-3 razy w tygodniu.
Dzięki Andzrejowi poznałem co to dobra muzyka. Dzięki Andrzej.
PS Tę notkę dedykuję Telokowi i wszystkim gosciom odwiedzającym Jego bloga.



Komentarze
Pokaż komentarze (54)