28 obserwujących
299 notek
409k odsłon
  190   0

Cud nad Wisłą potrzebny od zaraz!

"Jest to istotnie cud niespożytej mocy ducha polskiego, mocy, która spętana w niewoli drzemała, a obudzona do życia piorunem spadała na ponawianą próbę narzucenia jarzma."

Kilka ostatnich dni jasno pokazuje, że są jeszcze siły, którym wydaje się, że są już blisko odwrócenia skutku tamtego rozstrzygnięcia. Na kilka dni przed tą rocznicą rozpiera ich radość z przeczuwanego triumfu. Zastanówmy się jakie to są siły. A jest ich siedem...

Dziennikarze są jedną z tych grup wpływu, które mogą być użyte do prowadzenia wojny ideologicznej. Według generałów pruskiego Sztabu Generalnego, a także zgodnie z wiedzą wszystkich rosyjskich Ochran, od czasów Katarzyny II Wielkiej, przez CzeKa do współczesnej FSB, takich grup jest 7, (słownie: siedem, albo sieben). Firmy, profesjonalnie zajmujące się marketingiem i lobbingiem, także tak uważają [1]. Po 1968 roku polska nauka nazywała ten front walki "dywersją ideologiczną". A najlepszymi naukowymi specjalistami od dywersji ideologicznej w Układzie Warszawskim byli Profesorowie Longin Pastusiak, Jerzy Wiatr, Janusz Reykowski, a także Tadeusz Walichnowski, rektor Akademii Spraw Wewnętrznych do 1990 roku. 

Dziennikarze są żołnierzami, podstawową kadrą i zarazem obiektem "oddziaływania ideologicznego w procesie kształcenia". Cytuję: "Profesor Jan Iwanek, dyrektor Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa, był agentem SB o pseudonimie "Piotr" od 1972 roku". Pisałem kiedyś do Free Your Mind, że sierakowską „Krytykę Polityczną” uważam za rodzaj Wieczorowy Uniwersytet Marksizmu-Leninizmu (WUML). Jest zapleczem naukowym, ośrodkiem inspiracji i myśli politycznej, tak jak dawny WSNS (Wyższa Szkoła Nauk Społecznych przy KC PZPR). WSNS była pełnoprawną Szkołą Wyższą, miała wszelkie uprawnienia akademickie. Była to Akademia, której właścicielem była partia Komunistyczna. Podaję teraz sugestie, świadczące o tym, że do roku 1990 mieliśmy w Polsce do czynienia nie tylko z Milicją Obywatelską, Służbą Bezpieczeństwa, ale z bardzo rozbudowanym i świetnie wyposażonym Fontem Walki Ideologicznej. WSNS w 1984 przekształciła się w Akademię Nauk Społecznych, która po 1990 roku była zlikwidowana, razem z rozwiązaną PZPR, ale cały jej „aktyw naukowy swobodnie” kontynuuje kariery naukowe, jest liderem, autorytetem i wychowawcą elit współczesnego frontu walki ideologicznej. 

Mówiłem w 1981 roku, mówiłem w 1990, mówię Wam dzisiaj, że siła komunizmu zaklęta była i jest we froncie walki ideologicznej. Wojsko, wszelkie armie, wywiad i kontrwywiad, służby specjalne są tylko służbami tego frontu, są podporządkowane zadaniom politycznym. To jest czołówka, tam są sztaby i dowódcy, tam szykowane są gry wojenne i rozkazy. Na czele jest partia. Ludzie zapomnieliście? 

Jedną z ważnych, fundamentalnych cech komunizmu jest wyssanie wszelkiej władzy przez partię polityczną. Partia jak pijawka, wysysa państwo i wszelkie jego systemy. Niektóry mówią „partyjnictwo”. Program Ruchu Obywatelskiego na rzecz JOW jest wymierzony wprost przeciwko koszmarnej patologii partyjniactwa. Jerzy Przystawa, animator tego ruchu stale pisze w Salonie 24.

Analizowałem systemy sprawowania władzy w PRL, pierwszym wrażeniem jest poczucie surrealizmu. Każdy badacz, który uwierzy w konstytucyjność tamtej władzy, jest już ugotowany, już niczego nie zrozumie. Niech nikt nie myśli, że władza była tam, gdzie były urzędy i ich hierarchia. Sejm nie był parlamentem, ministrowie byli niesamodzielnymi kierownikami, nie rząd rządził,… Rzeczywista struktura władzy, zależności i systemy faktycznego podejmowania decyzji, były inne niż formalne systemy państwowe, inne też niż formalne struktury partii politycznej, które częściej były tylko dekoracją, a nie prawdziwym podmiotem władzy.  

Moim zdaniem cały ruch wyzwolenia Rzeczpospolitej spod władzy sił komunizmu miał źle wyregulowany celownik. Uwaga skupiła się na zakrwawionych pazurach władzy komunistycznej. Działanie jej cielska, najważniejszych  realnych narządów, prawdziwych organów  sprawowania władzy pozostają niezbadaną tajemnicą i stertą legend i mitów.

* * *

Kształcenie dziennikarzy odbywa teraz  się zgodnie ze specjalnie przygotowanym programem. Przyszłych dziennikarzy uczy się przede wszystkim i ponad wszystko warsztatu technik manipulacji, sterowania społecznego i marketingu politycznego. Absolwenci tych szkół nie są dziennikarzami w rozumieniu amerykańskim czy holenderskim. Są żołnierzami frontu ideologicznego, na etatach ofierskich. Instytut Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu Śląskiego kształci oficerów tego frontu. Ten instytut jest jak stara szkoła KGB, kształcąca oficerów politycznych dla tych służb. Popatrzcie na te młode facetki lub facetów z TVN24.Każda z nich to robot do walki propagandowej. 

Lubię to! Skomentuj20 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale