28 obserwujących
299 notek
409k odsłon
  174   0

@ Marcinkiewicz nie powiedział, że jest podsłuchiwany.

Dzisiaj przypadkiem usłyszałem w telewizji TVP3 nagranie jego wypowiedzi, zapewne puszczone przez nieuwagę. Usłyszałem, więc mam dowód, że rozmowa Marcinkiewicza była nagrywana!

Była nagrywana przez dziennikarza, który przyjechał z takim zamiarem do Londynu. Dziennikarz nie wiem jaki, łatwo sprawdzić. Najważniejsze, że tym newsem wycierają sobie gęby wszystkie możliwe media i salony. A tu masz. Jest to 100% kłamstwo.

Dziennikarz fatygował się specjalnie, aby zadać pytanie o to, jak były premier znosi stałe podsłuchiwanie. Warto byłoby, gdyby ktoś, kto ma dostęp do nagrania tego "wywiadu" umieścił je w YouTube, a tekst pisany wkleił gdzieś w powszechnie dostępnym miejscu i publicznie podał adres tego dowodu kłamstwa, nawet w komentarzu pod jakimś postem.

Anatomia tego kłamstwa jest następująca. Dziennikarz przyjechał z misją zadania pytania, chyba takiego:
- Jak były premier znosi dręczące go, nieustanne podsłuchiwanie?

Marcinkiewicz uznał za stosowne kpiącym tonem pouczyć dziennikarza, że histeria z podsłuchami nie jest mądra, a poza tym żyjemy w Świecie, "powtarzam w Świecie", który jest teraz wypełniony podsłuchami, grą służb i wywiadów, więc On, Marcinkiewicz nie zamierza się tym przejmować. Wyraźnie dwukrotnie podkreślił, że jego wypowiedź nie dotyczy sytuacji  Polsce, jest ogólna, dotyczy całego świata, taki jest teraz ten świat. Komplety urządzeń do podsłuchiwania można kupić nawet na Bazarze. Taki po prostu jest XXI wiek. Bez histerii. Taka była wymowa tego wywiadu. I wszyscy wiemy, że tak jest. Nie okłamujmy się. Taka jest prawda.

Uważam, że ktoś pojechał do Londynu z zamiarem sprowokowania Marciniewicza do oświadczenia, które mogłoby być wykorzystane jako "kolejny dowód" psychozy strachu, w podłym kaczystowskim państwie. Nie udało się. Ktoś posunął się jednak do manipulacji, wyciął z wypowiedzi Marcinkiewicza słowa "żyjemy w świecie podsłuchów" i rzucił na żer newsromów. Reszty dokonała zła wola komentatorów.

Twierdzenie, że Marcinkiewicz przyznał się do tego, że był podsłuchiwany, albo obawia się podsłuchów, jest bezczelnym kłamstwem. Niestety, czyste kłamstwo jest  przez dalszych, gównianych "analityków" mądrzących się z Katowic, podawana w formie pouczeń dla hołoty przy telewizorach: "To już najwyższy dowód rozkładu upadającego kaczyzmu. Szczury uciekają z tonącego okrętu". Ja oczywiście jestem tą hołotą, która ma to kupić.

Jedynym rozwiązaniem jest następujące działanie. Ta wieść powinna jak najkrótszą drogą dotrzeć do "Edgara" Gosiewskiego, który niestety też dał się nabrać na to oszustwo i niepotrzebnie oświadczał publicznie, że "Marcinkiewicz nie był podsłuchiwany". A może nawet i lepiej. Jest powód, aby domagać się wystąpienia z zamiarem sprostowania. Co tam Gosiewski. Ja się dałem nabrać, i już sobie myślałem, ot, Marcinkiewicz świnia.

Nieprawda, przepraszam Marcinkiewicza gorąco, nie jest świnią. A Gosiewski nie powininien dementować kłamstwa, powinien je ujawnić. Jest dowód. Tak jest w wielu innych przypadkach. Gosiewski powinien publicznie teraz powiedzieć to, co ja teraz mówię: Przepraszam Pana Marcinkiewicza, wysłuchałem taśmy z nagraniem jego wywiadu, dowiedziałem się, że Pan Marcinkiewicz  nie powiedział tego, że jest podsłuchiwany przez polskie służby, że nie poddał się tej histerii. To jest kłamstwo, kłamstwo i nieprawda.

Powinien publicznie, bardzo dobitnie powiedzieć, to było kłamstwo, oraz że celem tego kłamstwa było nie tylko znieważenie dwóch polskich premierów, ale i poróżnienie liderów PiS. Jest to już materialny dowód demoralizacji i nieodpowiedzialności polskich mediów. Nie pojedyńczych dziennikarzy. Mediów! Powinien spokojnie polecić odtworzenie nagrania tej rozmowy przez wszystkie gazety i portale. Nikt nie sprawdził treści tego wywiadu, a wszyscy z radością obracają kłamstwem, nawet amatorzy w S24.

Ten wywiad od samego źródła był zamierzoną prowokacją. Na miejscu Gosiewskiego poinformowałbym, że ujawnione zostało celowe spreparowane kłamstwo, z zamiarem znieważenia dwóch polskich premierów i świadome wywołanie chaosu i zamieszania w organach polskiej adn=ministracji rządowej, co mosi nazwę, powiem wprost: dywersji. Swiadomej, celowej, zimno realizowanej antypaństwowej dywersji, a  doniesienie w tej sprawie będzie złożone w prokuraturze.

Dziennikarski wyścig szczurów, kto cwaniej dopieprzy, kto lepiej przypodoba się przyszłym zwycięzcom jest już żenujące.  Najbardziej szlachetny okazuje się być ludzie, który otwarcie przyznają, że są przeciwnikami PiS, ale nie chcą uczestniczyć w linczu, nie chcą przyłączać się do łobuzerskiego kopania leżącego.

Proszę wszystkich którzy mogą pomóc, proszę, aby moja wiadomość dotarła do Pana Gosiewskiego, by mógł zrobić to, co jest konieczne. Aby ta prowokacja okazała się nieskuteczna. Proszę o to wszystkich, którzy mają na to cień szansy. Ja tej szansy nie mam. Nie jestem członkiem PiS, nie mam znajomości w tym towarzystwie, nie mogę więc zrobić tego skutecznie. Jestem polskim patriotą, wiem co to jest honor i nie mogę znieść publicznego łajdactwa. I ogarnia mnie co i raz większa złość, gdy kolejni usłużni z własnej nieprzymuszonej woli, gorliwie przylączają się do tej egzekucji.  Uważajcie, kopany jeszcze nie leży. A to co robicie, czynicie na własny rachunek.

Lubię to! Skomentuj69 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale