28 obserwujących
299 notek
409k odsłon
  113   0

Bezpieczeństwo energetyczne Europy jest poważnie zagrożone.

Przyzwyczailiśmy się do wielkiej troski o bezpieczeństwo energetyczne Polski. Rząd PiS przez dwa lata, konsekwentnie przygotował do realizacji przepiękny program, który był nadzieją Europy. Już jesienią pojawiły się pierwsze fakty świadczące o tym, że Unia Europejska wreszcie zaskoczyła, zrozumiała o co w tym wszystkim chodzi i konkretnie dołącza się do polskiej strategii. Pisaliśmy sobie w energetycznej dyskusji z Marylą, wymieniając teksty, uwagi i linki o stanie wiedzy, warunkach technicznych i rozwoju powoli konkretyzującego się programu pracy.

Tak, wielkiej i ambitnej pracy.

Wielkiej pracy, która była z szacunkiem zauważona przez Prezydenta Putina, Prezydenta Busha, rynek i światowy business energetyczny.

Był taki moment, w  którym zauważyliśmy możliwość zrealizowania wielkiego, narodowego przedsięwzięcia. Ambitne zadanie, dumne i wspaniałe, takie jakie Polsce jest potrzebne, ku pokrzepieniu serc, ku radości wspólnej i wielkiej patriotycznej satysfakcji.

Byliśmy w trakcie, robiliśmy coś wielkiego, z czego możemy być dumni, coś co stawia nas wszystkich na nogi, coś co zdobywa międzynarodowy szacunek, coś co rozwiązuje wielki i ważny europejski problem.

Praktyczny, możliwy, a przy tym doskonały interes ekonomiczny. I to było w tym najważniejsze, wyglądało na to, że Polska znalazła zupełnie współczesny sens ekonomiczny międzynarodowej współpracy krajów obszaru cywilizacyjnego Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Ktoś kto ma odrobinę wyobraźni i nie jest małodusznym grzybem o spleśniałej duszy nędznego politykiera, z łatwością dostrzeże piękno tego projektu. Taki był sens rodzącej się współpracy energetycznej Polski, Litwy, Estonii, Ukrainy, Gruzji, Azerbejdżanu, Kazachstanu. Konkret, pieniądze, ropa, gaz, dla Europy, dla Polski, wspólny interes. Prawdziwy business. Już nie tylko buźka, klapa, goździk.

Znowu wracamy do roli regionalnego leadera, który wytycza szlaki wielkiej gry ekonomicznej i politycznej w tej części Świata. Przywracamy blask najciekawszym ideom ukrytym w koncepcji Rzeczpospolitej Obojga Narodów, która jest faktycznym pierwowzorem idei Unii Europejskiej w jej najlepszym zamiarze. Parę ciekawych spraw można by przy okazji opowiedzieć, ale darujmy sobie to teraz. Taka jest prawda o sensie tego projektu.

Najważniejsze jest to, Polska osiągnęła szansę przyjęcia trudnego i odpowiedzialnego obowiązku dobroczyńcy Europy. Może jest to nieco zbyt literackie sformułowanie, ale o to chodzi.

Niestety małoduszna i spragniona władzy opozycja nawet nie zauważyła tej wartości, topiła w drwinach wszystko. Teraz sprzątając po PiS po prostu nie zdaje sobie sprawy, że robi coś, co dosłownie przypomina na palenie w piecu brylantami.

Tym razem nie jest to złe porównanie. Pisaliśmy z Marylą parę razy, pokazując konkretne wyniki badań, ekspertyzy i źródła dowodzące, że warto poważnie podjąć ten temat w ten sposób. Pisałem co najmniej parę już razy. Platforma Obywatelska i cała jej elita, przeżarta mentalnością kolonialną nie jest w stanie ani zauważyć ani docenić złotego polskiego interesu, bezkrytyczne wierząc w najbardziej szmatławe brukselskie opowieści. Jest szokujące, jak bardzo są już spleśniałe umysły tych elit, jak są ślepe na dowody i fakty, jak bardzo jest im obojętny nawet najlepszy polski interes, jak bardzo pijana gonitwa za nędznymi wierszówkami, zamyka im oczy na pieniądze. Nawet żywych pieniędzy, łatwych do zarobienia nie widzą. Nie wierzą.

Takie są zwykłe skutki łajdackiej pazerności. Pazerny dwa razy traci.
Raz, rzuca się jak zwierzę na grosiki, łaszczy się na  nędzne srebrniki, duszę diabłu sprzedaje.
I dwa, prześlepia prawdziwe wartości, w głupocie swojej, wory złota i kosztowności diabłu darmo wydając. Woli dzisiaj ukraść parę tysięcy, nie chce nawet słyszeć o porządnym zarabianiu milionów.

Piszę to, bo rzadko się zdarza by moje, czy Maryli przewidywania tak prędko się legitymowały faktami spełniających się  prognoz i opinii. Dosłownie parę słów o tych faktach.

alfa:
Fakt taki. Kilka dni temu Rosja i jej Gazprom poczęły planować przeniesieniu części eksportu gazu „tureckim łącznikiem". Troszeczkę przy okazji, wreszcie wyszło szydło z worka, prawda o rachitycznej posturze rzekomego gazowego giganta. Rosja nie ma gazu. Dając Turcji musi zabrać Europie. Sprawa jest naturalnie bardziej skomplikowana, niż napisałem, ale jądro sprawy rzeczywiście tak wygląda. Pisząc o tym parę miesięcy temu powoływałem się akurat na raport Gonczara, ale też na własne poważne dane i badania. Jednym z wniosków było zauważenie, że możliwa jest hipoteza o tym, że Rosja nie ma gazu, który by mogła tłoczyć do rurociągu bałtyckiego. Jest to poważne ostrzeżenie dla Europy. Powtarzam, jest to ostrzeżenie dla Europy, która ładuje się w kiepski interes.

Lubię to! Skomentuj29 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale