28 obserwujących
299 notek
409k odsłon
  76   0

Marzec 2008. Staranna analiza wydarzeń.

W tej sytuacji jaka jest[1], stanowczo namawiałbym PiS do wprowadzenia dyscypliny klubowej i głosowania przeciwko ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego. Uzasadnienie, w punktach trzech:

PO PIERWSZE:
Jest to jedyne rozsądne rozwiązanie.
Tak jest, bo odmowa ratyfikacji nic nie zmienia. Zachowuje normalny i dzisiaj obowiązujący stan prawny, nawet bardzo dla polski przyjazny, bo pozostawia nam przywilej nicejski. Trochę przypomina chwilę odrzucenia przez Francuzów „Konstytucji"[2] autorstwa m.in Giscarda d'Estaigne i Bronisława Geremka. Jest to stan, w którym nic złego się w Unii nie dzieje. Prawda?
Mamy to na codzień. Kompromis idealny.

PO DRUGIE:
Najpewniej odmowa ratyfikacji mocno psuje szyki europejskiej lewicy[3], która już dzieli skórę na niedźwiedziu. Świadczy o tym kolejny projekt Pana Premiera Donalda Tuska, który proponuje oddanie spraw bezpieczeństwa energetycznego Europy pod jurysdykcję wysokiego komisarza ds. polityki zagranicznej. Jest to dowód na zamiar centralizacji kompetencji państw w administracji Unii[4]. Przy okazji potwierdza wcześniejsze deklaracje Pana Premiera o sposobie rozwiązania kwestii polskiego bezpieczeństwa energetycznego, ujawnionym w wywiadzie dla "Forbes":
- Ach, przekaże się to do Brukseli, ona się tym zajmie.

PO TRZECIE:
Pokazuje dobitnie Eurokratom, ignorującym podstawowe reguły demokracji, usiłującym przeforsować podstępem złe prawo - pokazuje i dowodzi, że taki zamiar realizowany bez wiedzy i poza wolą obywateli Unii musi ponieść porażkę. Zwycięstwo Traktatu Lizbońskiego, byłoby zwycięstwem nowego europejskiego totalitaryzmu.
Nie wolno powtarzać błędu Hindenburga[5].
Błędu ze stycznia 1933 roku.
__________________________________________________________________________________

Przypisy:
 
[1]
Stan faktyczny jest niezwykle prosty. Platforma Obywatelska postawiła stronie społecznej ultimatum, pod pozorem propozycji kompromisu. Ultimatum określone jest bardzo klarownie. PO powiada: Zgadzamy się, aby 90% Waszej propozycji ustawy, zostało zawartych w uchwale Sejmu. Nasza propozycja jest ostateczna i nie podlega dyskusji. Tak to ujął Z. Chlebowski. Pal sześć formę ultimatum.
Propozycja PO jest równoważna takiemu oto postawieniu sprawy: Możemy się zgodzić na obietnicę zabezpieczenia warunków Traktatu, wyłącznie w formie niewiążącej. Wniosek: PO dobrze wie, że zabezpieczenie wynegocjowanych warunków Traktatu w formie preambuły i zmiany w art. 2 Ustawy ratyfikacyjnej jest skuteczne. Dlatego nie chcę się na to zgodzić. Dlaczego tak jest?
Proste: Do odstąpienia od "protokołu brytyjskiego" i odstąpienie od "mechanizmu z Joaniny" nie jest konieczna zmiana ratyfikowanego Traktatu Lizbońskiego, więc nie wymaga procedury ratyfikacyjnej. Czyli zabezpieczenie w formie ustawowej jest konieczne. A słowa Donalda Tuska, który twierdzi, że działania PiS są skrajnie nieodpowiedzialne i groźne dla Polski, są kłamstwem.
Ratyfikowanie Traktatu Lizbońskiego według procedury proponowanej przez PO, otwiera realną i trwałą możliwość łatwego zlikwidowania korzystnych dla Polski warunków traktatowych. Co ważniejsze PO w grudniu przepchnęło przez Sejm uchwałę potwierdzającą ten zamiar.
A wtedy obecnie obowiązujące prawo Unijne jest dla Polski zdecydowanie lepsze. Dlatego odmowa ratyfikacji jest wtedy dla Polski korzystniejsza.

[2] Mało kto pamięta, że procedura ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego jest recydywą odrzuconej we francuskim referendum unijnej Konstytucji. Gdy już wszyscy cieszyli się, że Konstytucja jest trupem, wtedy Angela, siostra Azraela wymyśliła, że przepchnięcie tych zwłok, po pobieżnym liftingu, będzie dziełem Niemieckiej Prezydencji w 2007 roku. Jest to druga próba pokonania demokracji, przez eurokratyczny totalitaryzm oraz hegemonistyczne ambicje pruskich elit. Druga próba  oszukania demokracji.

[3] Na razie proponuję przeczytać tekst: "Ciąg wydarzeń, w którym wydarzenia marcowe 1968 znajdują swoje właściwe miejsce w historii dnia dzisiejszego."
http://abakus.salon24.pl/47707,index.html. Proponuję także dodanie do tego opowiadań Władimira Bukowskiego o "Nowym Europejskim Domu" Michaiła Gorbaczowa, ["Moskiewski proces"]
Może jeszcze Anatolija Golicyna "Nowe kłamstwa w miejsce starych". Wtedy te mieszane "szyki europejskiej lewicy" zaczynają wyglądać na nieprzypadkowy ciąg zdarzeń. Być może są realizacją jakieś strategii. Dobrym słowem kluczowym jest tu "Raport Szelepina". Ten punkt mam poważną ochotę rozwijać, niewątpliwie pod wpływem "Doktryny Kornela Morawieckiego". Pomieszane szyki są fascynującym tematem, układającym się w coraz wyraźniejszy wzór. Jest w tym i drugi problem. Dokąd ten "bojowy szyk" europejskiej lewicy prowadzi?
Jest to pytanie na tyle ważne, że warto poszukać odpowiedzi. Odpowiedź w formie hasła "Eurokołchoz" jest myląca i niedostatecznie prawdziwa, aby oddać istotę rzeczy. Na szczęście istnieje szersza i bardziej rozwinięta odpowiedź. Ta odpowiedź jest w istoci poważną prognozą ostrzegawczą wystarczającą do wydania polecenia STOP. Nie ze względów ideologicznych, a ekonomicznych. Jako materialny warunek przetrwania. To STOP jest jednym z  argumentow za odmową ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego. Być może najważniejszym z argumentów.

Lubię to! Skomentuj51 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale