28 obserwujących
299 notek
409k odsłon
  88   0

Powiem jedno. JA na miejscu Jarosława Kaczyńskiego stanowczo, i

Tak bym zrobił. Położyłbym ją z rozmysłem. I myślał jak to najlepiej wygrać dla Polski. Cokolwiek politycy nie postanowią, czy będzie kompromis, czy nie, czy będzie on zgniłym kompromisem, czy nie - mam swoje zdanie i wiedzę:
Traktat Lizboński jest, obiektywnie analizując, zły.
Zgoda na jego ratyfikację także jest zła.

Ratyfikacja jest zła dla Europy, jest zła dla Polski.
Ale nawet, gdy do ratyfikacji by doszło, jest jeszcze czas i na obronę Polski i na obronę Europy.
Na to nigdy czasu nie jest z mało.
...póki my żyjemy.

Mam nadzieję, że na tym polega prawda polityki Lecha Kaczyńskiego[1].

Zapanował bezmyślny eurotropizm euroentuzjastów, którzy gotowi są zaakceptować każdy, nawet skrajnie samobójczy projekt, lecą jak ćmy do lampy. Każdy debilizm ozdobiony hasłem „integracja” wywołuje bałwochwalczą cześć, jak muzyka zaczarowanego fletu. Europejska droga do piekła. Unia Europejska miałaby przed sobą realną geopolityczną szansę, gdyby europejskie elity miały na tyle wyobraźni politycznej, aby podjąć się dzieła rzeczywistej europejskiej reformy.
Niestety tak nie jest.

Traktat Lizboński, wbrew swojej nazwie, jest antyreformujący, konserwuje wszystkie najważniejsze mechanizmy prawne i ustrojowe prowadzące Europę na manowce. Ratyfikacja Traktatu Lizbońskiego pozbawia Europę szansy na sensowną reformę dającą jej prawdziwą nadzieję na przyszłość. Wielu polityków zdaje sobie z tego sprawę, mało kto ma ochotę powiedzieć wprost „król jest nagi”. Większość czeka, oglądając się na innych. Może Irlandia, może Wielka Brytania, Słowacja albo Czechy?
Kto będzie zbawcą Europy?

MAMY WIĘC OKOŁO DWÓCH TYGODNI NA MÓWIENIE, NA PISANIE, NA ARGUMENTOWANIE.
Można dołożyć starań by także i moje argumenty przeciwko ratyfikacji docierały, do PiS, do posłów, do Radio Maryja, może Polacy zbiorą wymagane pół miliona podpisów. Trzeba dołożyć starań. Wszędzie gdzie to możliwe.
Zgadzam się z Nurni.
To co wiemy o Traktacie Lizbońskim to nie jest już kwestia poglądów. To nie jest sprawa gry politycznej.

To jest sprawa o być. albo nie być Europy.
O szanse jej przetrwania.

To jest sprawa odróżniania prawdy od fałszu. Tu nie ma miejsca na kompromis. Po prostu jest jak jest. Kunktatorstwo jest kwestią życia albo śmierci. To naprawdę jest sprawa naszego przetrwania.
Nas, albo i naszych dzieci.
Tu polityka musi być robiona śladem Józefa Piłsudskiego, Ludwiga Erharda, Margaret Thatcher, śladem Ronalda Regana.
Polsce potrzebny jest ktoś taki. Mąż stanu, który myśląc o Polsce, będzie w stanie postawić polską rację stanu, polski narodowy interes jako pierwsze kryterium wyboru. Potrzebna jest wielka wyobraźnia i zbiorowa mądrość. Potrzebny jest ktoś z prawdziwą klasą.

Powiem jeszcze raz:
Na miejscu Jarosława Kaczyńskiego stanowczo, i z całej siły przeciwstawiłbym się Ratyfikacji.
Tak bym zrobił.
Położyłbym ją z rozmysłem, chcąc wygrać to jak najlepiej dla Polski.
Liczę się z tym, że Eurokracja i Donald Tusk walczą o swój efekt ratyfikacyjny na pewno wbrew polskiemu interesowi narodowemu, z całą pewnością przeciwko wszelkim interesom europejskim.

To są tylko ich polityków ich polityczne ambicje. Margaret Thatcher powiedziała: "UE jest skazana na niepowodzenie, gdyż jest czymś szalonym, utopijnym projektem, pomnikiem pychy lewicowych intelektualistów".

________________________________________________________________________________________ Zastanawiające jest, jak twardo siedzi w głowach polskich elit absolutnie nieprawdziwy mit magicznego myślenia o tym, że ratyfikacja TL jest czymś dobrym, bo wspiera ideę integracji europejskiej, a wszyscy przeciwnicy ratyfikacji są antyeuropejskimi oszołomami. To jest kłamstwo.

W obozie przeciwników ratyfikacji nie ma przeciwników integracji europejskiej.

Wiemy, że integracja może być robiona albo mądrze, albo głupio. Foxx pisze o najbardziej zewnętrznym objawie prostej niekonsekwencji prawa. Trysteroo najbardziej elementarnym braku rozwagi przy ratyfikowaniu Traktatu. Trzy poprzednie teksty poświęciłem argumentom pokazującym manowce integracji europejskiej.
Integracja jest robiona głupio.

I tyle.
________________________________________________________________________________________ Dążę do tego aby pokazać, że to co się dzieje, jest naprawdę dla Europy niebezpieczne, a pierwsi głowę położą na szafocie, ci którzy dzisiaj są liderami, ci którzy jak konie, ciągną Europę do katastrofy. Miarą i symbolem niebezpieczeństwa jest ostatni tekst Trystero, o znamiennym tytule:

Zniszczyć ekologistów, zanim oni zniszczą Ziemię!

Słowo „ekologiści” jest symbolem i przenośnią, dobrze określającą wszelkich „oszustów trzymających władzę”. O syndromie pasożytów demokracji, które, w swoim prymitywnym egoizmie, są skłonne dopuścić do zniszczenia cywilizacji homo sapiens napisano ostatnio bardzo dużo. Najbliżej diagnozy ekologicznej Trystero, a także politycznej prognozy ostrzegawczej jest najnowszy tekst Agnieszki Kołakowskiej „Niedźwiedzie polarne mają się dobrze.

Lubię to! Skomentuj56 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale