28 obserwujących
299 notek
409k odsłon
  94   0

Bardzo ważny temat geopolityczny.

Cóż znaczy ten komunikat: =-o[-;i0 u9k 9 -8769 qwetul. kthgyfr; lkAGFHJKLLK, Jasd fhjkll, mkjnh gbZcx?[1]
Czy Europa jest rzeczywiście poważnie zagrożona?
Sprawność myślenia, rozumienia rzeczywistości oraz trafnego odbierania sygnałów jest często warunkiem przetrwania wszelkich społeczności, dużych, małych, ludzkich i zwierzęcych. Pojawiają się pewne wartości, których troskliwe poszanowanie sprzyja trwałości i szczęściu konkretnych populacji. Dawniej utrwalały się one w tradycji i nazywane były cnotami. Były zachowania i procedury życia zbiorowego, które prowadziły ludzi do sukcesu albo do porażki. Jest niesamowity film Battle at Kruger[2]. Warto cierpliwie obejrzeć, pomimo dramatycznych pierwszych scen. Niezwykły suspens, prawdziwa i niesamowita, zaskakująca obserwacja życia społeczności zwierząt. Bardzo polecam ten film, warto się naprawdę zastanowić i ruszyć wyobraźnią. Szczególnie liczę na kobiety[3], na ich wrażliwość oraz na ich zrozumienie wagi egzystencjalnego poczucia bezpieczeństwa. Film kończy się szokującym happy endem.

Zwracam uwagę na bardzo różne zachowania ludzkich społeczności, bardzo różnie ukorzenione, czasem zorientowane na zapomniane wartości, czasem pozostające śladem wielkiej zamierzchłej mądrości, która nadal jest mądrością. Niektóre z nich zachowały się w dziwnych zwyczajach, są sygnałami tego, co kiedyś było ważne. Jest na przykład bardzo charakterystyczny ślad w hejnale mariackim, rozdartym dramatycznym wspomnieniem tatarskiej strzały. Kiedyś ludzie, spodziewając się różnych zagrożeń, stawiali wartowników, budowali wysokie wieże, skąd oprócz sygnału czasu, czujni strażnicy mogli nadać sygnał alarmu. Jest to ślad cnoty troski o bezpieczeństwo bliźnich. Czasem ludzie obserwują intrygujące zjawiska, nie rozumiejąc ich, wyciągają czasem absurdalnie fałszywe wnioski. I niosą głupstwo, gadając i pisząc, jak przysłowiowy ziggi[4].

Temat jest pociągający, ale skupiam się na problemie rozumienia istotnych sygnałów, znaków. Niestety, obawiam się, że paskudne skutki systematycznego odmóżdżania, pozbawia wszelkie europejskie nacje najprostszego instynktu samozachowawczego. Nawet groźne pojawienie się krwawego komety nie wzruszy już nikogo.

Pamiętam i często wspominam „Piątą Górę” Paulo Coelho. Czytałem tę książkę w więziennej celi, miałem mnóstwo czasu na zastanowienie i refleksję. Rzecz zdumiewająca, przeczytałem później sporo różnych recenzji tej książki, w żadnej z nich nie zauważyłem śladu tematu, który wydał mi się najważniejszy. „Piąta Góra” jest jedną niezwykłą przenośnią, alegorią kamiennej głuchoty ludzkich społeczności na bardzo czytelne prognozy ostrzegawcze. Eliasz był w tej alegorii prawdziwym prorokiem, wiedział o niebezpieczeństwie, znał prawdę o planach wrogów, szykujących się do zburzenia Akbaru. Książka systematycznie ilustruje różne, niestety typowe ludzkie postawy. Małostkowość, brak wyobraźni, zaślepienie, ignorancję, przekupstwo, zdziczałą głupotę zdrajców, którzy zawsze pierwsi idą pod nóż…
Jest w tym cały katalog ludzkich słabości, przyzwyczajeń, drobnych schematyzmów myśli i działania, jest w tym konflikt marazmu i głupoty z wielkością woli człowieka i jego szlachetnym wysiłkiem w walce o przetrwanie.

Polecam obejrzenie filmu Battle at Kruger[2], który w niezwykle sugestywny sposób pokazuje, że nawet tak bardzo pogardzane przez Władysława Bartoszewskiego bydło, jest w stanie zebrać się, zorganizować, przerazić i rozpędzić w cholerę totalitarną przemoc. Bydło, które nie zapomniało cnoty odpowiedzialności i rozumienia potrzeby troski o bezpieczeństwo i życie bliźnich, jest warte najwyższego szacunku. Memento mori.

* * *

Budyń78 zaproponował, abym zmienił nazwę niedawno powołanego instytutu, ze względów estetycznych. Fakt, skrót PIG budzi różne pocieszne skojarzenia. Poddaję więc pod publiczną konsultację inną nazwę: Instytut Geopolityki Polskiej (IGP). Przywołuję fakt rozpoczęcia działalności Instytutu Geopolityki nie bez kozery. Jest to ściśle związane z dzisiejszym tematem i dotyczy fundamentalnych kategorii polskiej racji stanu. Otóż wydaję się, że polskie elity zostały zupełnie obezwładnione intelektualnie i pozbawione zrozumienia fundamentalnych cnót obywatelskich, bez których przetrwanie społeczeństwa jest mało prawdopodobne. Polskie niedokształciuchy chorują na „kompleks polskości”[5], cierpią na „kolonialną mentalność polskich elit”[6], a co najgorsze są ofiarami systematycznego niszczącego oddziaływania dziedzictwa i ponurej tradycji rewolucji francuskiej, postmodernizmu i nihilizmu poprawności politycznej i mentalności totalitarnej[7].

Każdy z tych trzech elementów, składa się na obrzydliwy, antypolski syndrom, to fakt. Okazuje się jednak, że nie jest to tylko polski problem. Pokazały to troszeczkę dyskusje, które przemknęły przez polską domenę publiczną. Widać jasno, że europejskie elity przestają rozumieć rzeczywistość. Weźmy dla przykładu ostatnie dyskusje o eugenice w związku z rasizmem, albo jeszcze bardziej napiętą kłótnię pomiędzy różnymi odmianami darwinizmu z przymiotnikami, a kreacjonistami. Troszeczkę bardziej uważny obserwator, zaciekawiony raczkowaniem cywilizacji białego człowieka u progu XXI wieku, spostrzega ze zgrozą błyskawiczne międzynarodowe odmóżdżenie.[8]

Lubię to! Skomentuj34 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale