27 obserwujących
297 notek
402k odsłony
473 odsłony

Kombinacja operacyjna "Dziennika"

Wykop Skomentuj40

Wspaniały sukces. Dziennikarze śledczy dotarli do najpilniej strzeżonych tajemnic. Niestety lipa. Sensacyjna publikacja była rutynową kombinacją operacyjną, obliczoną na osiągnięcie zimno zaplanowanego rezultatu. Tego rodzaju zabieg nazywa się znieczuleniem, albo wszczepieniem opinii publicznej odporności na dziejące się zło. Aby zbrodnia przestała niepokoić, trzeba ją przenieść w normalność. Tylko tyle i aż tyle. 
Powiedzmy sobie prawdę. Jak wyglądała ta kombinacja operacyjna?

Próba tuberkulinowa.
Najpierw, 4 czerwca 2008 roku, Eryk Mistewicz, szef  rządowej propagandy udzielił Michałowi Karnowskiemu wywiadu zatytułowanego: „Tak manipuluje się polską polityką”, w którym ujawnił to, co chciał ujawnić. Czy było to osiągnięcie dziennikarstwa śledczego? Guzik. Polski Minister Propagandy powiedział dokładnie to, co sobie zaplanował. Pokazał kuchnię, w której wypieka się zatrute pasztety, opowiedział dokładnie, jak powstają jadowite ciasteczka czarnej propagandy. Ujawnił kilka poruszających tajemnic poliszynela, niby poufnych przepisów diabelskiej kuchni. Eryk Mistewicz powiedział wprost, co myśli o polskim środowisku dziennikarskim. Były to słowa pogardy.

Cynicznie i obelżywie dał do zrozumienia, że uważa dziennikarzy za ścierwojady, które każde śmierdzące łajdactwo chwycą w locie, jak hieny kłapiąc paszczą. Spokojnie wyważone słowa obelżywej, pełnej lekceważenia prawdy. To nie był wywiad, to był test. Szef rządowej propagandy sprawdzał, na ile może sobie pozwolić. Rok temu coś takiego wywołałoby ogólnopolską drakę, wściekłą histerię oburzenia.

Dziś, jedyną odpowiedzią było usłużne milczenie. Towarzystwo grzecznie składa uszy po sobie, a tu i tam widać lizusowskie merdanie ogonkiem. Ujawnienie prawdy o tym, że Platforma Obywatelska pomiata posłem Palikotem jako użytecznym idiotą, jeszcze rok temu, byłoby sensacją. Teraz cisza. Test udany.
Pan Eryk sprawdził, przekonał się, że każde ewidentne łajdactwo, które zechce przepchnąć, może liczyć na życzliwą aprobatę. Pan Eryk nie zawiódł się na swojej pogardzie. Ten wywiad był testem, próbą odporności organizmu społecznego na łajdactwo

 

Szczepienie.
Miesiąc później, 9 lipca 2008 roku, ten sam Dziennik wyrywa się z sensacją „Platforma robi propagandę za pieniądze rządu”. Nie jest to żadne ujawnienie. Tajemnica była przecież znana od miesiąca. Jest oczywiste, Michał Majewski i Paweł Reszka są rutynowymi pośrednikami, wyznaczonymi do prezentacji podsuwanych im materiałów. Kropka. To nie Dziennik "wszedł posiadanie". Rządowi propagandziści doskonale wiedzą co robią. Świadomie i w złej wierze stosują wredne i niemoralne metody gnojenia opozycji, posługują się wszelkim świństwem i draństwem. Już nawet towarzysz Napierniczak otwarcie to przyznał.

 

Rząd do tej pory ukrywał stosowanie tych metod, nie przyznawał się do kłamstw, prowokacji, intryg, do stosowania podłych metod w złej wierze. Jest normalne, że wcześniej czy później stosowanie takich środków będzie ujawnione. Byłoby niebezpiecznie, gdyby zdarzyło się to niespodzianie, zdarzenia mogłyby wymknąć się spod kontroli. Lepiej w dokładnie wyreżyserowany sposób uodpornić społeczeństwo na rozmyślnie stosowane łajdactwo.

Aby zbrodnia przestała niepokoić, trzeba ją przenieść w normalność. To jest jądro tej metody, najważniejszy jej cel. Zalegalizowanie draństwa.
Jak to zostało zrobione?
Proste:

Iniekcja.
„Dziennik” wszedł w posiadanie dwudziestu przykładów przekazów dnia, a w każdym z nich, po kilka gorących przykładów łajdackich kłamstw, obrzydliwych pomówień, cynicznych podpowiedzi obelżywych zwrotów. Zostało to opublikowane hurtem, jak leci. Dorobek wprost z taśmy produkcyjnej. To one zostały opublikowane.
Jak to działa?
Dam cytat z dzisiejszego tekstu Krzysztofa Bosaka, który z wielu stron gotowego materiału wybrał tylko parę kwiatków, cytuję:

Oto kilka przykładów z platformerskich „Przekazów Dnia”, wskazujących politykom PO jak mówić o prezydencie:
3 czerwca: Widać [prezydentowi] odpowiada sytuacja, w której prokuratura jest wykorzystywana w brudnej walce politycznej.
6 czerwca: Prezydentura L. Kaczyńskiego nie przynosi Polsce żadnych korzyści, lecz tylko wstyd i upokorzenie.
9 czerwca: L. Kaczyński dołączył do chóru oszczerców, którzy zarzucają prezydentowi, legendzie „Solidarności” L. Wałęsie, agenturalną przeszłość.
18 czerwca: Prezydent zachowuje się jaka agitator PiS. (…) Wizyta prezydenta to kolejne zadanie, które powierzył L. Kaczyńskiemu jego brat.
Po tych kilku cytatach wydaje się oczywiste, że z perspektywy PO uderzanie w prezydenta jest dogodną metodą walki z PiS oraz, że „zohydzanie i czarny PR przeciw prezydentowi” są jednym z istotnych pól propagandowej pracy PO. (…) Instrukcje przygotowywane przez PR-owców PO nie stronią od sugerowania epitetów i dróg wyszydzania rywali, często dość infantylnym językiem. Można by powiedzieć, że jest to przekroczenie granic smaku i dobrego obyczaju, ale dziś chyba tylko naiwni wierzą, że w poważnej polityce ktokolwiek się tego typu kryteriami krępuje.

Wykop Skomentuj40
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale