Co działo się w tym czasie w PiSie? Dokładnie to samo. Po odejściu Sikorskiego komentarze jego dawnych kolegów skupiły się na samym Sikorskim, zaś o sytuacji w partii – ani słowa. Po odejściu Rokity z Platformy – wielka radość! Szczerze mówiąc bardziej mi odpowiadał szacunek okazany Rokicie po wielkim odejściu, niż pogarda dla Sikorskiego, gdy zdradził? Może to tylko kwestia gustu? Nie wiemy, jak zachowałaby się Platforma, gdyby nie tylko Nelly, ale również Jan Maria dołączył do ekipy Kaczyńskiego – wtedy dopiero zaczęłyby się żale. Ale to już political fiction. Ważne wydaje się jedno – PiS i PO trochę zagubiły się w śmiertelnej walce. Atmosfera w polskich partiach staje się trudna do zniesienia. Oczywiście, że Sikorski nie mógł wytrzymać w PiS. Kampania wyborcza to nie czas dla dżentelmenów tylko brutalna walka, nie czas na poszukiwanie w programie PiSu nut i akcentów brytyjskiego konserwatyzmu, ale czas prostych i sugestywnych klipów wyborczych. Łatwo też zrozumieć Rokitę – grupa młodych działaczy wypowiedziała mu posłuszeństwo, zaś partyjni liderzy nie kwapili się we wzmacnianiu krakowskiego ekscentryka i osób z nim związanych. Zresztą obecność Rokity w PO nie będzie miała znaczącego wpływu na wynik tej partii, zaś po wyborach może oznaczać dalsze kłopoty – na przykład gdyby Rokita sprzeciwił się utworzeniu rządu z postkomunistami? Jak wtedy będą czuli się konserwatyści Mężydło i Sikorski? Nie potrafię sobie wyobrazić. Może to tylko kwestia gustu?
Platforma i PiS to dwie lokomotywy, które pędzą do stacji, nie zważają jednak na to, że pasażerowie przeskakują z jednej do drugiej. Nie wiadomo w ogóle, kto dojedzie do końca (tak samo jak nie jest ważne, kto jeszcze zmieni partyjny szyld), ważne by pociąg dojechał. Problem w tym, że atmosfera w obu pociągach robi się nieznośna. Może i dobrze zrobił Rokita, że po prostu wysiadł?


Komentarze
Pokaż komentarze (27)