Michał Szułdrzyński Michał Szułdrzyński
73
BLOG

Kwaśniewski przegrał, Kaczyński nie wygrał - przeniesiona notka

Michał Szułdrzyński Michał Szułdrzyński Polityka Obserwuj notkę 15

Prezydent Kwaśniewski przegrał tę debatę, ponieważ nie udało mu udowodnić tezy, która stanowi rację jego powrotu do polityki – przekonać, że Polska stoi nad przepaścią, że zagrożona jest demokracja, ograniczana wolność mediów, zaś społeczeństwo odwróciło się od polityki. Sam fakt, że do debaty doszło dowodzi tego, że demokracja funkcjonuje poprawnie, konkurencja mediów o to, by to widowisko pokazać, dowodzi swobody działania czwartej władzy. Zaś fakt, że miliony Polaków siedziało przed telewizorami, przed odbiornikami radiowymi, albo przed komputerem (niektórzy stali w korku w pewnym dużym mieście słuchając samochodowego radia) – pokazuje, że Polacy są wciąż rozpolitykowani i traktują politykę jako ciekawy pojedynek. Nic więcej, rozrywka – tu rację mają krytycy debaty. Zamiast meczu – debata K – K. Albo zamiast M jak Miłość. Zawiedli się ci, którzy spodziewali się miażdżącego pojedynku. Dwóch panów dyskutowało w studio. I właśnie dlatego mało wiarygodnie brzmiały argumenty obu stron.

Sporym nadużyciem okazały się zapowiedzi, że debata będzie powtórką debaty Miodowicza z Wałęsą w 1988 roku – tam rzeczywiście przedstawiciel reżymowych związków zawodowych spotkał się z przywódcą „Solidarności”. Rzeczywiście nowość, sposób walki. Ale jeśli by prezydent Kwaśniewski wierzył w swoje zarzuty pod adresem IV RP nie przyszedłby do studia, lecz pakował do plecaka paszport dyplomatyczny i wyciągał z sejfu rewolwer, by bezpiecznie uciec na zachód. Albo kupowałby od Afgańczyków broń na wypadek krwawego powstania przeciw kaczyzmowi. A on – dyskutował, żartował, wyzłośliwiał się, „się przedrzeźniał”. Ale na odwrót tak samo – jeśliby premier Kaczyński wierzył, że III RP była tak zbrodnicza i haniebna nie umawiałby się z prezydentem Kwaśniewskim w tv, lecz w sali widzeń więzienia w Berezie, Brześciu, lub przynajmniej Białołęce. Ale panowie gaworzyli w studio. Nagle okazało się, że to tylko spór o władzę. Czy wszystkie argumenty to tylko retoryka?

W tym sensie właśnie prezydent Kwaśniewski przegrał – jego oskarżenia wypadły blado, powtarzał argumenty znane doskonale w ciągu dwóch ostatnich lat. Premier Kaczyński też nie wygrał – nie udowodnił, że diabeł taki straszny, nie powiedział nic nowego, niczym nie zaskoczył. Był spokojny, skupiony, uśmiechnięty. Po za tym samym spotkaniem legitymizował ojca założyciela III RP.

Zgadzam się z Pawłem Milcarkiem – po co ta debata?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Polityka