Wczoraj w Fundacji Batorego Jacek Żakowski mówił, że żałuje, iż doszło do samorozwiązania sejmu, które prowadzi do przyspieszonych wyborów. W tej chwili według niego ponad 30 procent społeczeństwa nie może podjąć racjonalnej decyzji co do swego wyboru politycznego. Jak rozumiem, dla Jacka Żakowskiego wybór PiSu jest nieracjonalny. Pomijam tu definicję racjonalności, co do której można by się z redaktorem Żakowskim posprzeczać. Ważne jest co innego - fakty o PiS, o propagandzie itp., używaniu aparatu przymusu, policji, prokuratury (i wojska?) są tak powszechnie znane, że Jacek Żakowski nawet nie podaje przykładów. To jest tak oczywiste jak 2x2, a zatem wiadomo już dziś, że wybory są nieuczciwe. Przyjmujemy zatem tezę, że skoro nie powstała komisja śledcza w sprawie śmierci Barbary Blidy i akcji CBA w ministerstwie rolnictwa wybory będą nieuczciwe. Oczywista oczywistość! Zaskakujące jest to, że dotychczasowi przeciwnicy komisji śledczych (przypominam tryumf opozycji po okaleczeniu przez Trybunał Konstytucyjny uchwały o komisji tzw. bankowej), nagle bardzo polubili tę instytucję „stanu wyjątkowego".
Podobne zdanie wygłosił Aleksander Kwaśniewski w internetowym programie publicystycznym Tomasza Lisa. Nazwał tam decyzję o samorozwiązaniu historycznym błędem PO, która nie zdecydowała się wyjaśnić całej prawdy o PiS, lecz poszła na przyspieszone wybory, które PiS może jeszcze wygrać.
Nie było by w tych stwierdzeniach nic dziwnego, gdyby nie jedna ważna cecha - żaden z panów nie wzywa do bojkotu sfałszowanych wyborów. Przeciwnie, Kwaśniewski jest twarzą kampanii LiD. A zatem biorąc udział w wyborach, zachęcając do głosowania, zarówno Jacek Żakowski jak i prezydent Kwaśniewski legitymizują prawomocność tych wyborów. Jeśliby uważali te wybory za nieuczciwe powinni się wycofać z kampanii, z komentowania i wzywać do innego rozwiązania, niż demokratyczne. Oni jednak przystają na demokratyczną konkurencję.
Po cóż więc mówią, że wybory będą nie fair? Może po to, by móc sobie potem wyjaśnić własną przegraną? Jeśli LiDowi nie uda się odsunąć Jarosława Kaczyńskiego od władzy - taki cel stawia prezydent Kwaśniewski - w efekcie demokratycznych wyborów, trzeba będzie uznać, że były nieuczciwe, że Polacy nie podjęli racjonalnej decyzji. A zatem to uznanie moralnego zwycięstwa w sytuacji politycznej klęski. Zresztą muszę przyznać, że nastroje wśród „sierot po III RP" wśród uczestników konferencji (bardzo zresztą ciekawej i pouczającej) były minorowe. Czyżby pogodzili się już z klęską?
Wpis powstał na zamówienie bloga Polska Wybiera 2007, gdzie też jest wywieszony www.polskawybiera2007.blox.pl.


Komentarze
Pokaż komentarze (45)