Od wczoraj media są wypełnione dramatycznymi relacjami z Paryża, gdzie w zamachu dokonanym przez islamskich terrorystów na redakcję "Charlie Hebdo" zginęło 12 osób, a kolejne 10 zostało ciężko rannych. Dziennikarze tej gazety w sposób wyjątkowo obsceniczny i wulgarny obrażali m.in. rozmaite religie, w tym szczególnie chrześcijan i muzułmanów. Poziomu dna tej twórczości nie da się usprawiedliwić wolnością słowa, bowiem żadna wolność nie oznacza przyzwolenia na ubliżanie innym osobom. Wczorajsze zdarzenie pokazuje całkowitą klęskę polityki asymilacji mniejszości islamskiej w społeczeństwach Europy Zachodniej. Naiwnie wierzono, że proces ten będzie przebiegał naturalnie przy wsparciu państwa i organizacji społecznych. Jednak sporej części emigrantów czy nawet już urodzonych w danych krajach zupełnie nie interesuje włączanie się w struktury państwa i społeczności, a jedynie terminowe wypłacanie różnych zasiłków i świadczeń, umożliwiających całkiem niezłe życie. Żyją oni we własnych gettach, rządząc się prawem islamskim, co przejawia się choćby w mordowaniu swoich dzieci, które chcą zawrzeć małżeństwo bez zgody rodziców. Nikt nie kontroluje imamów, którzy nauczają w meczetach, a którzy przyjeżdżają spoza Europy. Bardzo często nawołują oni do niszczenia społeczeństw i mordowania innowierców. Władze krajów Europy Zachodniej skapitulowały i dobrowolnie zrezygnowały z kontroli całych dzielnic miast, pozwalając na szybkie postępy ekstremizmu. Jedną z przyczyn takiej sytuacji jest odcinanie Europy od swoich chrześcijańskich korzeni. Europa walczy z wszelkimi przejawiami religijności chrześcijańskiej, lansując modę na polityczną poprawność (zakaz stawiania choinek czy wystawiania jasełek w Boże Narodzenie) oraz wprowadzania prawa przeciwnego etyce chrześcijańskiej jak np. tzw. małżeństwa osób tej samej płci. Coraz szybsza sekularyzacja a we Francji zjawisko wyburzania kościołów tworzą próżnię, w którą wchodzą także islamscy fundamentaliści. Tylko powrót do chrześcijańskich korzeni w połączeniu z racjonalną poloityką imigracyjną mogą zapewnić Europie spokój i bezpieczeństwo. Jeśli ktoś nie chce uszanować kraju do któego przyjechał, nie chce uszanować wartości danej społeczności, zawsze może wrócić do siebie, a państwo powinno mu w tym pomóc z całą stanowczością, jeśli nie dobrowolnie, to pod przymusem. Państwa Europy Zachodniej powinny odważyć się odzyskać kontrolę nad wieloma miastami, które na zasadzie milczącej zgody i strachu oddały imigracyjnym społecznościom. Bez tych działań, takich zdarzeń jak w Paryżu będzie coraz więcej, co wywoła radykalizację także po stronie obywateli, mających dość płacenia zasiłków na niepracujących imigrantów, żyjących często na znacznie wyższej stopnie niż płacący podatki mieszkańcy.
149
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze