Parę słów o tym jakże doniosłym wydarzeniu.
TO SIĘ STANIE DZISIAJ...
Wieczorem.
Przyznam, że jedyne emocje, jakie mi towarzyszą, to trochę stresu. Radości i wyczekiwania ani trochę. Fryzurę piękną mam, jak rzadko, włosy podrasowane i właściwie więcej już mi się nie chce. Jakoś nie mam przekonania, że będzie fajnie. Ma to swoją dobra stronę: jesli będzie fajnie, to się pozytywnie zdziwię, jeśli nie, to nie będę specjalnie zasmucona.
Za jakąś godzinę czy dwie ruszę z przebieraniem i malowaniem. Znając mnie, wiele to nie zmieni, najwyżej przestanę siebie przypominać. Zatem, w ramach ciekawostki przedstawię wam wylicznie studnówki po najmniejszych kosztach.
Uwaga, uwaga.
-- Opłata za wstęp do hotelu. W cenie jedzenie, bo dekoracje, aby były znośne i tak robimy sami: 230 zł. Osoba towarzysząca: 150 zł.
-- Ubranie. Spódnica: 80 zł; bluzka: 90 zł (od razu na maturę); pantofelki po dwóch przecenach: 45 zł (w sezonie 160); rajstopy: 15 zł; korale: 15 zł.
-- Fryzjer: 150 zł.
Kosmetyków nie liczymy, bo są juz skompletowane w domu. Ale gdyby tak dodać manikiurzystkę i solarium?...
Ceny najmniejsze. Kto ciekawy niech podsumuje. W związku z tym dowiedziałam się, że ostatnio jestem taty najdroższym dzieckiem.
A mama mnie męczy, żeby kurtkę jeszcze kupić... Też pomysł.
Pytanie, czy wrażenia z zabawy okażą się bezcenne?...


Komentarze
Pokaż komentarze (30)