Marek Migalski Marek Migalski
2784
BLOG

Wszystkiego najgorszego

Marek Migalski Marek Migalski Polityka Obserwuj notkę 107

 

Kampania prezydencka 2010 roku zaczęła się w istocie 10 kwietnia. Zaraz po katastrofie. Tegoroczna kampania do Sejmu i Senatu także zaczęła się 10 kwietnia. Czy wybory w 2015 roku też rozpoczną się 10 kwietnia i też będą dotyczyć tego, kto jest zdrajcą, a kto ruskim agentem? Marsze na Krakowskim Przedmieściu, ostre słowa, które padają z ust polityków PO i PiS, wyzwiska „zdrada” i „hańba”, którymi się wczoraj obdarzyli, zarzuty o zdradę, szaleństwo i zaprzaństwo – wszystko to wskazuje na to, ze 4 dni temu zaczęła się nieformalna kampania wyborcza.
Czy to oznacza, że jej wynik jest oczywisty? Nie. Po pierwsze – nie wiadomo, kto wygra te wybory. Przewaga Platformy się utrzymuje, ale nikt nie wie, jaka będzie dynamika kampanii. Po drugie, nie wiadomo czy toczenie sporu w cieniu tragedii smoleńskiej przynosić będzie nadal profity polityczne obu partiom. Wzrasta bowiem poczucie, że owa tragedia jest wykorzystywana politycznie i wzrasta liczba tych, którzy chcą debatować o problemach kraju, a nie urządzać sobie festiwal wyzwisk i kalumnii.  Otwartą kwestią pozostaje zatem to, jak długo Polacy dadzą się wodzić za nos i jak długo wystarczać im będzie taki ersatz, jak ta udawana tragifarsa.
10 kwietnia Jarosław Kaczyński zagrał na trąbce i rozpoczął kampanię wyborczą. Choć zaczęła się ona dokładnie w rok po tragedii smoleńskiej, ale będzie zupełnie inna. O ile w 2010 roku kampania, na którą środowisko dziś tworzące PJN miało znaczący wpływ, była spokojna i w miarę merytoryczna, o tyle po tegorocznej konfrontacji można się spodziewać wszystkiego najgorszego. Różnicę będzie widać na każdym kroku i w każdym wydarzeniu. Powołanie przez nas wczoraj Ruchu 11 Kwietnia ma być jednym z elementów walki o merytoryczny i umiarkowany charakter kampanii. Zobaczymy, czy uda się nam przebić przez Hofmanów i Niesiołów. Czas działa na naszą korzyść, wzrasta ilość osób mających po dziurki w nosie obecnej naparzanki. Wierzymy, że jest ich co najmniej 11%.  Chociaż – jaka to jednak smutna konstatacja. Że liczymy, iż jedynie co dziesiąty Polak ma ochotę na poważną i pozbawioną agresji debatę.  Tak, czy inaczej – witajcie w kampanii wyborczej.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (107)

Inne tematy w dziale Polityka