Podczytuję obecnie "Pod wąs" Igora Zalewskiego. Piszę "podczytuję", bo to zbiór jego felietonów, więc nie da się tego czytać godzinami, bo traci się ostrość umysłu i chęć mądrego pochichrania się. Kiedyś podobno Bohumil Hrabal nauczył się języka polskiego tylko po to, żeby móc w oryginale czytać Bruno Schulza. Jak sam pisał, po lekturze połowy strony musiał wychodzić na spacer, bo to było tak "cholernie piękne".
Nie mam zamiaru porównywać Zalewskiego do Schulza (zapewne wyśmiałby mnie za to podlizywanie się na łamach "Uważam Rze", a i on chyba nie ma takich ambicji). Książka wydawnictwa De Facto reklamuje Zalewskiego jako polską wersję Clarksona, i zaiste - współautor "Z życia opozycji, z życia koalicji" pisze o życiu we wszystkich jego przejawach (polecam felieton o tym dlaczego, z kulką w ustach i skórzaną bielizną na sobie, musiał uciekać przed sąsiadami - kto nie będzie w czasie lektury wył ze śmiechu, ten musi być po prostu ponurym żniwiarzem i powinien się zatrudnić w domu pogrzebowym).
Ale dla mnie, jako polityka i osoby od lat polityką się zajmującą, najbardziej frapujące są felietony poświęcone właśnie polityce. Jeden z nich - analizujący dlaczego Marian Krzaklewski jest dzisiaj na marginesie życia publicznego, a Jerzy Buzek jest ikoną europejskiej polityki (choć obaj byli współodpowiedzialni za fatalne rządy AWS) - trafniej naświetla mechanizmy współczesnej demokracji, niż sążniste dzieła naukowców. Zalewski ma polityczne ucho i polityczny nos - i posługuje się tymi narządami znakomicie.
Paradoksem jest to, że choć sam zapewne chciałby pisać o rzeczach dla niego i dla innych naprawdę ważnych - o życiu, śmierci, miłości, seksie, samochodach, kulturze i takich tam - to jednak najcelniej trafia w sedno właśnie w opisie rzeczywistości politycznej (czy publicznej - mówiąc szerzej). I to widać w tej książce - Zalewski ucieka od polityki, widząc jej brzydotę, miałkość i bylejakość. Ale jednocześnie ma talent do jej genialnego jej opisywania. To tak, jakby zakochać się w ladacznicy - chciałoby się adorować zwiewną i eteryczną białogłowę, a ciągnie człeka do oddania się całkowicie brudnej dziewce, bo ma ona w sobie coś wszetecznego i przyciągającego. Chciałoby się pisać sonety na cześć wzniosłej dziewicy, a jednak po nocach wyje się z tęsknoty za wywłoką, którą miało całe miasto...
Igor Zalewski to fajny facet - miły, kulturalny i dowcipny. I chyba nie nazbyt grzeszny. Ale jednak się mylę i jest moralnym potworem, to wiem już jak będzie wyglądać jego piekło - w kotle, obok niego, znajdą się Suski, Nowak, Brudziński, Błaszczak, Wenderlich, Kidawa - Błońska i paru innych nudziarzy polskiej polityki. I będą musieli oglądać TVN24. A jak Zalewski będzie się stawiać i złorzeczyć na swój los, to dołożą im jeszcze Niesioła i przełączą na Superstację.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)