Dzisiaj realnie na PJN chce głosować 2-3% Polaków. Choć zdarzały się w ostatnim czasie dla nas sondaże korzystne (ponad 5%), to jednak był także jeden sondaż wskazujący na zerowe poparcie dla nas. Sądzę więc, że w rzeczywistości to właśnie około 2-3% społeczeństwa nas obecnie popiera. A to oznacza, że wśród 30 milionów uprawnionych do głosowania jakieś 600 – 900 tysięcy osób chce na nas oddać swój głos. Im nie można powiedzieć – „sorki, już nam się nie chce, idzie za trudno, musicie znowu zagłosować na Tuska lub na Kaczyńskiego”.
Mam nadzieję, że wczorajsza konferencja Joanny Kluzik – Rostkowskiej i Pawła Kowala ucina dyskusje na temat tego, że kończymy i dziękujemy za zabawę. Jest dokładnie odwrotnie – dopiero teraz, kiedy wielu polityków i komentatorów ogłosiło naszą śmierć, zaczyna się prawdziwa walka i prawdziwy test na to, czy jesteśmy twardzielami, czy cieniasami. Cienkie Bolki już zapewne by się poddały, zmiękła by im przysłowiowa rura i czmychnęliby z pola bitwy. Ale nie my! Będziemy walczyć, bo po tym poznaje się prawdziwych twardzieli.
Kiedyś Leszek Balcerowicz, trenujący w przeszłości biegi średniodystansowe, powiedział, że wyścig na 800 metrów polega na tym, że do czterechsetnego metra wszyscy biegną razem, a potem mężczyźni zostawiają w tyle chłopców. W PJN zgromadzili się mężczyźni i kobiety, a nie chłoptasie i płaczące baby. I dlatego mam fatalną wiadomość dla Tuska i Kaczyńskiego – w przyszłym Sejmie będziecie musieli zaakceptować obecność klubu PJN! Jeśli liczyliście na wrogie przejęcie naszego klubu, to się będziecie musieli obejść smakiem. PJN trwa i trwa mać!


Komentarze
Pokaż komentarze (101)