Marek Migalski Marek Migalski
3147
BLOG

Czy Donald Tusk skonczył jak Karol Borowiecki?

Marek Migalski Marek Migalski Polityka Obserwuj notkę 45

 

Zapadła mi w pamięć jedna z ostatnich scen „Ziemi obiecanej”, kiedy to stary już Karol  Borowiecki, grany przez Daniela Olbrychskiego, stoi u okna i wydaje rozkaz strzelania do tłumu robotników. Symbolizuje to całkowity krach marzeń i planów niegdyś idealistycznego Polaka, który zamienił się w bezwzględnego i chciwego „kapitalistycznego krwiopijcę”. Historia dostarcza nam wiele prawdziwych opowieści o ludziach, którzy życie kończyli jako własne karykatury, własne zaprzeczenia. Z rewolucjonistów zmieniali się w dyktatorów, z idealistów w cyników.
Mam wrażenie, że obserwujemy na naszych oczach podobny dramat Donalda Tuska. I piszę to bez zbędnej satysfakcji, bo mowa tu o człowieku i jego życiowym dramacie. Wydaje mi się, że obecny premier zaprzeczył swoim życiem wszystkim swoim wcześniejszym ideałom, wszelkim bliskim mu w młodości wartościom. Dla utrzymania władzy, dla radości z jej sprawowania, oddał całą swoją młodość, wszystkie wiary i nadzieje, wszystko, co go niegdyś konstytuowało.
W przeszłości wierny kibic, jeśli nie kibol, swojej ulubionej drużyny. Dziś – populista zamykający stadiony dla politycznych zysków. Kiedyś liberał z przekonania. Dziś – premier podwyższający podatki, scalający banki, okradający nas z naszych emerytur  ulokowanych w prywatnych funduszach. Kiedyś libertyn nawet. Dziś – mężczyzna biorący ślub kościelny na kilka miesięcy przed elekcją prezydencką, po to jedynie,  by zwiększyć swoje szanse wyborcze.  W młodości luzak popalający marihuanę. Dzisiaj – srogi mąż walczący z dopalaczami. Onegdaj uroczy kompan,  dusza towarzystwa otoczona przyjaciółmi, z którymi beztrosko oglądał mecze i pijał wino. Dziś – człek mordujący politycznie wszystkich swych biskich kolegów i przyjaciół. Kiedyś gdańszczanin, potrafiący szczerze mówić o skomplikowanych losach swojej rodziny i losach swoich krajan. Dzisiaj – polityk licytujący się z Romanem Giertychem na polskość i jednowymiarowość. W młodości antykomunista i człowiek podziemia solidarnościowego. Dziś – gwarant postkomunistycznych układów i takiejż prezydentury. Dawno temu wydawca podziemnych pisemek. Dziś – premier państwa uderzającego o świcie w młodego blogera, mającego śmiałość kpić z B. Komorowskiego. Wreszcie – kiedyś dzielnie walczący antysowieta. Dziś – polityk ograny przez Rosjan i niechcący, o czym jestem przekonany, realizujący rosyjski scenariusz w Polsce.
Piszę to nie jako jego wróg, nie jako ktoś, kto chce mu dopiec i ośmieszyć. Raczej jako ktoś, kto walczy, żeby nie skończyć tak samo, jak on.   

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (45)

Inne tematy w dziale Polityka