Marek Migalski Marek Migalski
780
BLOG

Lepsi i "lepsiejsi" w UE

Marek Migalski Marek Migalski Polityka Obserwuj notkę 8

 

Wczorajsze posiedzenie Komisji ds. Kultury i Edukacji w Parlamencie Europejskim rozpoczęło się od głosowania nad wyborem nowego wiceprzewodniczącego. Poprzedni wiceprzewodniczący, Timo Soimini - reprezentant grupy Europa Wolności i Demokracji z Finlandii - zrezygnował z mandatu, po sukcesie wyborczym partii Wolnych Finów i objął mandat narodowy. Bohaterem wczorajszego  posiedzenia nie była jednak jego osoba, a osoba jego następcy- Sampo Thero. Startował on do Parlamentu Europejskiego w roku 2009, jednak wtedy nie miał wystarczająco dużo szczęścia. Dziś szczęścia wystarczyło, jednak nie bez wątpliwości ze strony socjalistów.
Cała sprawa dotyczyła sposobu głosowania. Panie Maria Badia i Cutchet oraz Mary Honeyball już poprzedniego dnia sygnalizowały konieczność przedyskutowania tej kwestii. Jest to sytuacja nietypowa w Parlamencie Europejskim. Do podziału stanowisk używany jest bowiem system d'Hondta, który jasno określa jakiemu ugrupowaniu ile stanowisk się należy. Pan Thero był naturalnym następcą Pana Soiniego. Sprawa wydawał się prosta: miał on zostać przez aklamację uznany nowym wiceprzewodniczącym. Okazało się jednak, że nie poszło tak gładko. Nominacja środowa została przesunięte na czwartek, kiedy to ponownie powstały rzekome wątpliwości, co do trybu wyboru. Grupa Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów ostatecznie przedstawiła wątpliwości wobec niepopularnych w UE poglądów partii panów Soiniego i Thero. Argumentacja, iż należy głosować inaczej niż przez aklamację nie miała na celu zwiększenia demokratyzacji prac komisji, lecz uniemożliwienie wypełniania obowiązków wiceprzewodniczącemu o sceptycznym podejściu do niektórych unijnych projektów. Socjaliści nie byli zadowoleni z przyjęcia Pana Thero na stanowisko wiceprzewodniczącego, co jednak ostatecznie nastąpiło przez aklamację mimo ich sprzeciwu (znaleźli się w całkowitej mniejszości). Musieli się również pogodzić z faktem, iż nie poparły ich inne ugrupowania. Mimo, iż poglądy partii Wolnych Finów nie są popularne w Unii Europejskiej, większość grup uszanowała ich prawo do reprezentacji na ważnych stanowiskach parlamentarnych, jednak socjaliści uznali, że warto przy tej okazji pokazać, że są równi i równiejsi. Bo jeśli chodziłoby o przejęcie stanowiska po jakimś socjaliście, nie byłoby zapewne problemu. Ale w SD uważają, że są poglądy lepsze i jeszcze "lepsiejsze".
 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka