Niestety - stało się. Rząd przyjął priorytety polskiej prezydencji. Nie znalazł się wśród nich postulat PJN, by jednym z nich było podpisanie umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą. Zamiast tego mamy "euromowę": " Polska prezydencja chce, by w ramach Partnerstwa Wschodniego postępował proces zawierania umów stowarzyszeniowych i tworzenia stref wolnego handlu (chodzi m.in. o finalizację lub znaczący postęp w negocjacjach z Ukrainą i Mołdową)".
Wrzucenie do jednego worka Ukrainy i Mołdawii jest w istocie figą pokazaną Kijowowi - uzależnienie integracji Ukrainy od postępów w integracji Mołdawii skutkować będzie spowolnieniem procesu akcesji tego pierwszego kraju, ponieważ dołączenie do Ukrainy najbiedniejszego państwa w Europie nie może być interpretowana inaczej.
Po drugie - sformułowanie naszych celów w kategoriach "finalizacji lub znaczącego postępu" w rzeczywistości nie oznacza nic, bowiem trudno będzie w grudniu tego roku ocenić na ile "znaczący" jest ów postęp. Rząd wystraszył się tego, że wyznaczenie ambitnego celu w postaci podpisania układu stowarzyszeniowego z Ukrainą (co postulował PJN) będzie łatwo obliczalne - albo się to uda, albo nie. I tego właśnie przestraszył się Donald Tusk i Radosław Sikorski - wprowadzenia jasnych kryteriów oceny swojej pracy.
Powtórzmy - integracja Ukrainy leży w głęboko pojętym interesie narodowym Polski. Tak jak Niemcy były największym ambasadorem polskiej akcesji do UE, tak i my winniśmy starać się o przyjęcie do Unii i do NATO naszego wschodniego sąsiada. Opłaci się nam to politycznie, historycznie i ekonomicznie. Tak, jak Niemcom opłaciła się akcesja Polski.
P. S. Co ciekawe, zarówno premier, jak i ministrowie Dowgielewicz i Sikorski, potwierdzali, że podpisanie układu stowarzyszeniowego z Ukrainą znajdzie się wśród priorytetów polskiej prezydencji. Widocznie ostatecznie ocenili swoją siłę i zrezygnowali z jedynego ambitnego celu. Lepiej dla nich zamienić poslką prezydencję w klub dyskusyjny o wszsytkim, a samych siebie w organizatorów kolejnych szczytów. Szkoda, że mamy tak mało ambitnych i tak mało skutecznych rządzących. Chociaż na ich korzyść działa fakt, że trafnie ocenili swoją pozycję w Europie.


Komentarze
Pokaż komentarze (20)