W nadchodzących wyborach ważne będą tylko dwie kwestie - kto wygra i czy PJN wejdzie do Sejmu. Oczywiście, jest mnóstwo innych pytań (jaki będą miały wynik PSL i SLD, kto personalnie wejdzie do parlamentu, a kto nie, jaki będzie skład Senatu, jak silna będzie frakcja Schetyny w PO, a jaka ziobraków w PiS), ale wszystkie one są tak naprawdę wtórne wobec dwóch wymienionych przeze mnie kwestii.
Zacznijmy od pierwszej - ważne, choć nie rozstrzygające dla tworzenia przyszłej egzekutywy, będzie to, kto okaże się zwycięzcą październikowej elekcji. Wszystko wskazuje na to, że lepsza będzie Platforma, ale w polityce (zwłaszcza polskiej) wszystko jest możliwe. To pierwsza i najważniejsza niewiadoma nadchodzących wyborów.
Z mojej perspektywy jednak ciekawsza wydaje się druga kwestia - czy PJN-owi uda się to, co nie udało się nikomu od dekady, czyli wejść do systemu partyjnego, do parlamentu. Dzisiaj nasze notowania oscylują w okolicach 2-3%, ale - jako się rzekło - w polskiej polityce wszystko jest możliwe. PJN w Sejmie wprowadziłby bardzo wiele nowych zmiennych - praktycznie nie do przewidzenia jeszcze dzisiaj. System partyjny ( a po części także polityczny, co byłoby naprawdę ciekawe) zostałyby w takim przypadku mocno rozchwiane, co byłoby bardzo korzystne dla tych wszystkich, którzy nie są zadowoleni z obecnej sytuacji klinczu między beznadziejnym rządzeniem Tuska i beznadziejną opozycyjnością Kaczyńskiego.
Bo, powtórzymy to raz jeszcze, brak PJN w parlamencie oznacza jedno - SLD u władzy. Zwycięska PO lub zwycięskie PiS, żeby rządzić, musi zbudować koalicję w Napieralskim. Walka więc idzie nie tylko o to, kto wygra wybory, ale także czy uda się PJN-owi. Warto więc nie tylko bacznie się nam przyglądać, ale także mocno nam kibicować. Oczywiście jeśli ma się poglądy nielewicowe.


Komentarze
Pokaż komentarze (24)