Pozwolę sobie zabrać głos w sprawie zbadania Jarosława Kaczyńskiego przez psychiatrów. Mam do powiedzenia jedynie cztery kwestie.
1. Nie żal mi szefa PiS, bo ginie od własnej broni. Tak nieopatrznie machał cepem, że się w końcu sam nim walnął w głowę. W chwili, gdy ukazał się jego wywiad, w którym twierdził, że nie odpowiada za kampanię prezydencką, bo był przez ten czas na lekach, wiedzieliśmy, że chcąc strzelić w ludzi tworzących ową kampanię, strzelił tak naprawdę w siebie. I że ta wypowiedź będzie się za nim ciągnęła latami w formie żartów, kpin, docinków. Nieczysto faulując sam podciął sobie nogi. Dlatego mi go nie żal - ma za swoje.
2. Jednak wykorzystywanie tamtej niemądrej wypowiedzi do poddawania go obecnie badaniom psychiatrycznym uważam za skandaliczne. Nie krzyczę, jak politycy PiS, że to robota PO, że to kampania wyborcza, ale oceniam decyzję sędziego jako głupią i szkodliwą. Nie można w ten sposób traktować lidera jednej z partii opozycyjnych, bo to ośmiesza nie tylko Kaczyńskiego, ale całą polską demokrację i przywołuje naprawdę złe skojarzenia z czasami Związku Radzieckiego, gdzie wynajdywano schizofrenię bezobjawową i używano szpitali psychiatrycznych do represjonowania więźniów sumienia. Oczywiście widzę ogromną różnicę między tymi dwoma rzeczywistościami, ale uczycie zażenowania nie opuszcza mnie od chwili, gdy usłyszałem, że lidera PiS będą badać psychiatrzy.
3. Decyzja sędziego z Warszawy pokazuje, co w dzisiejszej Polsce wymiar sprawiedliwości może zrobić z człowiekiem. Jeśli w ten sposób pewien sędzia bawi się z osobą tak znaną i znaczącą, jak Kaczyński, to proszę sobie wyobrazić, co jego kolega po fachu może w jakimś powiatowym mieście zrobić ze zwykłym Kowalskim! Może go zniszczyć, wsadzić do więzienia, zrujnować, pozbawić majątku, zdrowia i wolności. W swojej woli i samowoli jest całkowicie bezkarny, bo w tej bezkarności wspierać go będą jego kumple. Tak, jak znanego lekarza będą zaciekle bronić jego kumple lekarze, a ubeckiego profesora, jego kumple profesorowie.
4. Znaczy to więc tyle, że Kaczyński miał rację, walcząc w czasach swojego premierostwa z koteriami, mafiami i korporacjami. Ale we wszystkich tych wojnach przegrał z kretesem - za dużo gadał, za mało robił. Dzisiaj ci, których wszechwładzę chciał ograniczyć, odpłacają mu pięknym za nadobne. Gaduła zostaje upokorzony przez tych, których rozpasanie i bezczelność chciał ograniczyć. I myślę, że dzisiaj Kaczyńskiego właśnie to boli najbardziej. Podobnie jak to, że historyjka z lekami miała uderzyć w jego były sztab, a ostatecznie uderza w niego samego. Biedny prezes.....


Komentarze
Pokaż komentarze (58)