Niektórzy się śmieją z tych naszych 2-3%, z naszej walki o wejście do parlamentu, z naszego marzenia o 11%. Zwłaszcza śmieją się wyborcy PO i PiS. Zakochani w swoich wodzach, w ich geniuszu i nieomylności, kibicują partiom, które żyją z milionów złotych z kasy państwa, które mają zaprzyjaźnionych dziennikarzy, swoje telewizje i media. I patrzą na nas z politowaniem.
Ale nikomu nie wolno się z tego śmiać. Dlaczego? Bo robimy coś niezwykłego. W tak zabetonowanej scenie politycznej, która niszczy modernizację Polski, próbujemy wyrąbać dla siebie kawałek wolności i podmiotowości. Od dekady nikomu nie udało się wejść do systemu partyjnego, nikomu nowemu nie udało się przekroczyć magicznej granicy 5%. A my właśnie o to walczymy.
Ale co najważniejsze – walczymy w warunkach absolutnej dominacji PO i PiS, czyli partii rzekomo centroprawicowych, a więc zajmujących w świadomości społecznej to miejsce, w którym i my chcemy się umieścić. Przypomnę, że PO i PiS budowały na gruzach AWS i UW. Powstawały w sytuacji, kiedy te dwie ostatnie partie pikowały, ich notowania leciały na łeb na szyję, ich liderzy byli na samym sondażowym dnie. A i tak PO i PiS uzyskały jedynie 12,5% i 9,5%! W tak komfortowej sytuacji, przy takiej degradacji AWS i UW, przy braku finansowania z budżetu państwa dla istniejących partii politycznych , dostały tak niskie poparcie w swych pierwszych wyborach.
PJN walczy w sytuacji o niebo gorszej, niż miały PO i PiS na swoim początku. Mam więc radę dla wszystkich tych, którzy dziś się z nas śmieją i lekceważą – wstrzymajcie się z tym uczuciem błogiej satysfakcji, bo jesteśmy bardziej zdeterminowani, niż byli wasi liderzy na początku swojej drogi w latach dwutysięcznych. Mamy ciężej pod górkę, niż Kaczyński i Tusk mieli w 2001 roku. Nasze 3% zasługują na szacunek. A jeśli wejdziemy do Sejmu, w co głęboko wierzę, wasz uśmieszek powinien już na zawsze zniknąć z waszych twarzy. Bo my naprawdę rozgonimy to Bractwo Świętego Wita. .


Komentarze
Pokaż komentarze (91)