Większość z Państwa zapewne wie, że lipcowe posiedzenia w Parlamencie Europejskim były niezwykle emocjonujące i burzliwe. W środę mieliśmy okazję obserwować najpierw, delikatnie mówiąc, sprzeczkę między polskimi posłami, a wieczorem konflikt w sprawie oświadczenia, dotyczącego sprawy Siergieja Magnickiego. Wczoraj zaś rosyjski MSZ wystąpił z ostrą krytyką rezolucji Parlamentu Europejskiego wyrażającej zaniepokojenie sytuacją w Rosji na kilka miesięcy przed wyborami do Dumy Państwowej. W przyjętej wczoraj rezolucji UE wzywa Rosję do zagwarantowania wolnych i sprawiedliwych wyborów w tym kraju. Parlament Europejski zarzuca Rosji brak pluralizmu politycznego i apeluje o zezwolenie na rejestrację Partii Wolności Narodowej (PARNAS), której działalność była do tej pory zablokowana. Ponadto, europosłowie wezwali władze Rosji, by zezwoliły OBWE i Radzie Europy na długofalową misję obserwacyjną wyborów. W Dumie posłowie debatują obecnie nad projektem ustawy, która w niektórych kwestiach, np. w przypadku inicjatyw społecznych, umożliwiłaby rosyjskim sądom ignorowanie orzeczeń Trybunału Praw Człowieka. To także zostało potępione w rezolucji Parlamentu. Jak już wspomniałem wcześniej, na reakcję rosyjskiego ministerstwa nie trzeba było długo czekać – kilka godzin po głosowaniu w Strasbourgu rzecznik rosyjskiego MSZ-u wystąpił z oficjalnym oświadczeniem. Aleksandr Łukaszewicz stwierdził, że przyjęta rezolucja jest brutalną ingerencją UE w wewnętrzne sprawy rosyjskie, zaznaczył również, że Unia może się spodziewać reakcji ze strony wschodniego sąsiada.
Ale to dowód, że warto w tej materii pracować i jako członek delegacji ds. kontaktów z Rosją deklaruję, że będę kontynuował swoje starania – zarówno w sprawie Magnickiego, jak i w wysiłkach mających zapewnić Rosjanom demokratyczne prawa i swobody. ,


Komentarze
Pokaż komentarze (4)