Marek Migalski Marek Migalski
1191
BLOG

Ludzie listy piszą, czyli więźniowie lub wyborcy

Marek Migalski Marek Migalski Polityka Obserwuj notkę 24

 

"Szanowny Panie Prezesie,
pozwalam sobie na wysłanie do Pana listu w tej właśnie otwartej formie, bowiem chciałbym, iżby sprawy, o których będzie tutaj mowa, mogły stać się tematem powszechnej w naszej partii dyskusji. Uznałem bowiem, że strategia PiS po wyborach prezydenckich prowadzi nas prostą drogą do klęski wyborczej w nadchodzącej elekcji samorządowej i przyszłorocznej elekcji parlamentarnej. Proszę potraktować ten list jako dramatyczną próbę podjęcia debaty nad możliwością uniknięcia obu tych przegranych, które byłby już piątą i szóstą z rzędu przegraną naszej formacji w konfrontacji z PO.
Polska nie zasłużyła na tak kiepskie rządy, jak obecne. Gabinet Donalda Tuska jest słaby, niekompetentny, ślamazarny, inercyjny, stagnacyjny i gnuśny. Ale może taki być, bowiem nie musi się obawiać opozycji. Nie musi obawiać się przegranej, bowiem w trzy lata po wygranych przez siebie wyborach dystans pomiędzy Platformą a nami jest wciąż dokładnie taki sam, jak w dniu elekcji parlamentarnej w 2007 roku (PO nadal ma około 40% poparcia społecznego, a my około 30%). Co więcej, Platforma może liczyć na to, że wygra przyszłoroczne wybory i będzie współrządzić z PSL lub, co jeszcze gorsze, z SLD. Kiedy słyszę, że władze PiS cieszą się, że nam poparcie …. nie spada, to mam wrażenie dyskomfortu, bowiem przy tak słabych rządach, jak obecnie (co dostrzegają już prawie wszyscy), największa partia opozycyjna powinna cieszyć się zaufaniem większości Polaków. Tak jednak nie jest."
 
Jeśli się Państwo nie domyślacie, to powyższy, przydługi - przyznajmy, cytat jest początkiem mojego listu otwartego do Jarosława Kaczyńskiego. Napisałem go w sierpniu zeszłego roku. I, jak widać, miałem rację - PiS przegrało dwie kolejne elekcje, a dziś zajmuje się eliminacją ostatniego samodzielnego środowiska wewnątrz tej formacji (czyli zizoli).
Mam pytanie do zwolenników Jarosława Kaczyńskiego - czy jeśli Zbigniew Ziobro zostanie wyrzucony z PiS, to po raz kolejny uwierzycie, że to wynik wieloletniego spisku Kurskiego z Michnikiem, Mularczyka z Rymanowskim, a Kempy z Urbanem? Czy po raz kolejny będziecie święcie wierzyć, że przegrana Kaczyńskiego jest niezależna od niego, że nie ponosi on odpowiedzialności za to, że wasze ideały będą ośmieszane przez Palikota i Tuska? Czy po raz kolejny nazwiecie wszystkich, którzy różnią się od prezesa zdrajcami i ruskimi agentami?
 
To ważne pytania, bo one w istocie są pytaniami o to, czy jeszcze jesteście wyborcami, czy też już tylko wyznawcami, którym lider jest w stanie wmówić wszystko. To pytanie o to, czy warto zabiegać o wasze głosy, czy też na zawsze już będziecie więźniami Kaczyńskiego (który - nota bene - już o wasze głosy zabiegać nie będzie musiał, bo je po prostu ma). Podobne zresztą pytanie można by sformułować pod adresem wyborców PO - czy i wy na zawsze już pozostaniecie we władaniu Tuska, czy też może jest jakaś rzecz, która uczyni go w waszych oczach politykiem niepopularnym? Bo już wiemy, że zadłużanie przez niego kraju nie robi na was wrażenia, podobnie jak afera hazardowa (której przecież, tak jak afery Rywina nie było - w tym podobni jesteście do wyborców SLD). Nie wzrusza was zabranie części waszych emerytur, rozrost biurokracji i podwyższanie podatków. Nie przejmujecie się tym zupełnie. Zatem i w stosunku do was istotne jest pytanie - jesteście jeszcze świadomymi wyborcami, czy raczej janczarami Platformy?
Tak czy inaczej - drugiego listu do Kaczyńskiego nie napiszę, pierwszego do Tuska też nie. Lecz wy możecie napisać swoje listy - do siebie. Ale musicie się na początku zdecydować, czy zatytułujecie je -  "szanowny wyborco", czy też może "nieszanowany wyznawco".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (24)

Inne tematy w dziale Polityka