Wczoraj Konferencja Przewodniczących Parlamentu Europejskiego zadecydowała o tegorocznym zwycięzcy nagrody imienia Sacharowa na rzecz Wolności Myśli. W tym roku nagrodzono przedstawicieli arabskiej wiosny: Mohameda Bouazizi - Tunezyjczyka, który dokonał samospalenia w akcie protestu przeciw władzom, Asmę Mahfouz - protestującą na placu Tahrir w Kairze, Libijczyka Ahmeda al-Zubaira Ahmeda al-Sanusi, oraz dwoje Syryjczyków: Razanę Zeitouneh i Alego Farzata.
Moje poparcie od początku było wszystkim znane: nominowałem Dzmitrija Bandarenkę, który został skazany za udział w powyborczych protestach w Mińsku w grudniu ubiegłego roku. Nadal uważam, że swoim postępowaniem ten białoruski aktywista dowodzi konieczności zwrócenia szczególnej uwagi Unii na łamanie praw człowieka u naszego wschodniego sąsiada. Przyznanie nagrody Sacharowa przedstawicielom arabskiej wiosny nie dziwi ze względu na nadzieje, które wolny świat pokłada w tym, co stało się w północnej Afryce.. Dodatkowym argumentem przeciwko przyznaniu jej Bandarence było uhonorowanie w 2006 roku Aleksandra Milinkiewicza a w 2004 roku Żanny Litwiny - przewodniczącej Białoruskiego Związku Dziennikarzy. Przewodniczący grup politycznych uznali, iż teraz wyjątkowa uwaga powinna zostać skierowana na inną część świata.
Jestem wdzięczny wszystkim, którzy swoim poparcie przyczynili się do nagłośnienia sytuacji Dzmitrija Bandarenki i innych białoruskich opozycjonistów. Cieszę się, że dostał się do finałowej trójki nominowanych i zapewniam, że nie ustanę w walce o jego zdrowie i życie. Gratuluję zwycięzcom, ponieważ 14 grudnia, kiedy to nagroda Sacharowa zostanie oficjalnie wręczona, będzie mimo wszystko dniem tryumfu praw człowieka.
Czytaj więcej na www.bandarenka.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (6)