Marek Migalski Marek Migalski
608
BLOG

Comiesięczny raport PJN z polskiej prezydencji

Marek Migalski Marek Migalski Polityka Obserwuj notkę 4

 

 
 
 
Raport dotyczący polskiego przewodnictwa w pracach Rady
 
Październik 2011
 
 
Wstęp
 
 
Właśnie skończył się czwarty miesiąc sprawowania przez Polskę przewodnictwa w Radzie Unii Europejskiej. Wydaje się, że z punktu widzenia obecnego rządu naszego kraju był to miesiąc najważniejszy. Bynajmniej nie chodzi o szczyt Rady Europejskiej w Brukseli, podczas którego rozstrzygały się losy wspólnej europejskiej waluty i przyszłości całej UE. Październik był kluczowy ze względu na koniec kampanii wyborczej i wybory parlamentarne w naszym kraju, którym to podporządkowana była polska prezydencja. Dotychczasowy przebieg polskiej prezydencji pokazuje jej koniunkturalne wykorzystanie przez rządzących do uzyskania jak najlepszego wyniku wyborczego, co zresztą udało się zrealizować z sukcesem Platformie Obywatelskiej. Jednocześnie o sukcesie polskiej prezydencji i promocji polskich interesów możemy niestety zapomnieć, gdyż ceną za przyjacielskie obrazki w gronie przywódców państw europejskich jest rezygnacja z prowadzenia twardej polityki realizującej interesy naszego kraju. Trudno, taki przywilej partii sprawującej władzę, że może prowadzić politykę wedle własnego uznania, jednakże efekty koniunkturalizmu politycznego premiera RP dotkną w przyszłości rykoszetem wszystkich Polaków, a nie tylko rządzących.
 
 
1. Szczyt Rady Europejskiej w Brukseli
 
 
Wydarzenia ostatniego miesiąca doskonale pokazują, jaka jest pozycja Polski w Europie i jaka jest pozycja polskiej prezydencji. Mimo upływającego czasu słowa Jacquesa Delorsa o "ignorowaniu polskiej prezydencji" są wciąż aktualne, a polscy politycy są postrzegani jedynie, jako organizatorzy, a nie partnerzy w unijnych dyskusjach. I chyba tylko rzecznik polskiej prezydencji jest osobą, która usilnie wierzy, że na przykład szczyt Rady Europejskiej w Brukseli był sukcesem Polski. Nie tylko ustalenia samego szczytu, które w opinii ekspertów ekonomicznych są wciąż niewystarczające, za mało ambitne i nieprzekonywujące dla inwestorów, ale przede wszystkim rola polskiej prezydencji jest dalece różna od tej pożądanej przez premiera. Kiedy nadszedł czas najważniejszych decyzji przywódcy krajów strefy euro (zwłaszcza tak hołubieni przez Donalda Tuska prezydent Francji i kanclerz Niemiec) nie przewidzieli wśród rozmówców miejsca dla polskiego premiera. Dopiero interwencja premiera Wielkiej Brytanii, który wyraził sprzeciw wobec wprowadzenia w życie pomysłu Europy dwóch prędkości, czyli decydowania o przyszłości euro jedynie w gronie państw posiadających wspólną walutę, pozwoliła wziąć udział Donaldowi Tuskowi w spotkaniu wszystkich krajów UE poprzedzającym rozmowy państw eurogrupy. Polska prezydencja dała się poznać jedynie, jako rzetelny organizator, który z entuzjazmem wita postanowienia i ustalenia poważnych polityków europejskich, a nie, jako podmiot mający znaczący głos w procesach podejmowania najważniejszych decyzji o przyszłości wspólnej Europy. Znamienny dla polskiej prezydencji jest również fakt, że minister Dowgielewicz juz zapowiada, że Polska poprze ewentualne zmiany traktatowe, podczas gdy ich zakres jest jeszcze nieznany. Jest to niebezpieczne działanie, które w imię dobrego traktowania polskich przywódców na europejskich salonach zapomina o polskich interesach.
 
W poprzednich raportach podsumowujących polskie przewodnictwo w Radzie, PJN podkreślał, że nieodpowiedzialne i co gorsza dobrowolne zrezygnowanie przez ministra Jacka Rostowskiego z bezprecedensowego zaproszenia do udziału w obradach eurogrupy osłabiają pozycję Polski i zmniejszają rolę, jaką może nasz kraj odgrywać w Europie. Wygląda na to, że sternicy polskiej prezydencji i niestety jednocześnie sternicy naszego kraju, wolą prezentować społeczeństwu obrazki z przyjaznych spotkań z europejskimi przywódcami, podczas których można być poklepanym po plecach lub całować w rękę, zamiast mieć realny wpływ na decyzje, które decydują o przyszłości Europy.
 
 
2. Raport polskiej prezydencji "Europejski konsensus na rzecz wzrostu"
 
 
Nieudaną próbą wyjścia na przeciw zarzutom o marginalny wpływ polskiej prezydencji na podejmowane obecnie decyzje jest szumnie prezentowany raport polskiej prezydencji pt. "Europejski konsensus na rzecz wzrostu", który ma wyjść na przeciw kryzysowi w Europie. Niestety propozycje zawarte w raporcie nie są niczym innym jak zebraniem w jednym miejscu i powtórzeniem pomysłów zawartych w raportach Parlamentu Europejskiego. Przykładami są tu postulaty podwyższenia odsetka osób z wyższym wykształceniem w wieku 25-40 lat, zwiększenie środków na mobilność młodzieży, naukowców i pracowników czy zwiększenie roli kobiet na rynku pracy. Są to cele jak najbardziej szczytne, jednakże nie są one nowatorskimi pomysłami, a są jedynie odtwórczym powtórzeniem tego, o czym dyskutuje się w Parlamencie Europejskim od kilku lat. Szeroko promowane polskie rozwiązania nie są innowacyjne, są jedynie zbiorem bezpiecznych politycznie oczywistości, co do których panuje zgoda w instytucjach europejskich. Najlepszym podsumowaniem raportu, który w zamyśle miał być polskim wkładem w walkę z kryzysem jest zgłoszony, raptem kilka dni po publikacji dokumentu i poświęconej mu konferencji, postulat Niemiec i Francji, aby o rozwiązaniach w walce z kryzysem decydować jedynie w gronie państw eurogrupy.
 
 
3. Partnerstwo Wschodnie
 
 
Podsumowując czwarty miesiąc polskiej prezydencji nie sposób nie wrócić do "najważniejszego wydarzenia polskiej prezydencji", jakim był szczyt Partnerstwa Wschodniego w Warszawie. Do czasu odbycia się tego wydarzenia było ono przedstawiane, jako potencjalny wielki sukces Polski, a zbitka "najważniejsze wydarzenie polskiej prezydencji" pojawiało się w większości mediów. Niestety sam szczyt przyniósł wielkie rozczarowanie, zarówno po stronie UE, jak i naszych wschodnich partnerów. Lakoniczna deklaracja końcowa, która nie wskazała krajom Partnerstwa Wschodniego perspektywy członkostwa została podpisana jedynie przez państwa Unii Europejskiej. Niestety oficjalna strona polskiej prezydencji ani słowem nie wspomina, że pod "wspólną" deklaracją podpisów nie złożyli przedstawiciele Ukrainy, Gruzji, Armenii, Azerbejdżanu i Mołdawii, a w oficjalnym komunikacie podsumowującym szczyt nie ma już stwierdzenia, mówiącego o tym, jak ważny dla polskiej prezydencji był ów szczyt...
 
 
4. Kwestia Białorusi
 
 
Podczas szczytu Partnerstwa Wschodniego przyjęto natomiast specjalną deklarację na temat Białorusi, w której podkreślono dezaprobatę dla działań białoruskiego dyktatora i "wyrażono głębokie zaniepokojenie pogarszającą się sytuacją praw człowieka, demokracji i rządów prawa na Białorusi". Fakt politycznego nacisku państw UE na reżim Łukaszenki jest na pewno godny pochwały, jednakże deklaracje polityczne to nie wszystko. Wydaje się, że słusznie więc Amnesty International skrytykowała Polskę, jako państwo sprawujące prezydencję za brak zaangażowania w promocję i realną walkę o ochronę praw człowieka u swojego wschodniego sąsiada. Jeśli podczas sprawowania prezydencji w UE przez najbliższego sąsiada reżimu nie są podejmowane stanowcze działania, to może być tak, że wsparcie dla tych licznych, ale coraz bardziej gnębionych obrońców wolności i demokracji na Białorusi już nigdy nie będzie wystarczające. A wolna i demokratyczna Białoruś powinna być jednym z najważniejszych celów polskiej polityki.
 
 
5. Spotkanie Stałej Rady Współpracy Unia Europejska - Rosja
 
 
Szczyt Partnerstwa Wschodniego nie był jedynym wydarzeniem w mijającym miesiącu, który ogniskował się wokół relacji UE ze wschodnimi sąsiadami. W październiku miało bowiem miejsce spotkanie Stałej Rady Współpracy Unia Europejska - Rosja. Polską prezydencję reprezentowali Krzysztof Kwiatkowski (MS) oraz Jerzy Miller (MSW). Ze strony rosyjskiej udział wzięli minister sprawiedliwości Federacji Rosyjskiej - Aleksander Konowałow oraz wiceminister Spraw Wewnętrznych Federacji Rosyjskiej - Siergiej Bulawin. Spotkanie odbyło się w obecności unijnej komisarz ds. wewnętrznych - Cecilii Malmstroem. Jej celem miało być omówienie dotychczasowego rozwoju współpracy w obszarze wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości. Spotkanie miało też być próbą określenia kierunków rozwoju współpracy. Oficjalny komunikat mówi o dobrej współpracy w ramach Stałej Rady Partnerstwa. Podkreślono w nim również, pogłębianie praktycznego wymiaru współpracy jest szczególnie istotny dla obywateli UE i Rosji. Czytając podsumowanie spotkania nasuwa się pytanie, czy jest lepsza okazja, aby polityków rosyjskich odpowiedzialnych za wymiar sprawiedliwości i sprawy wewnętrzne zapytać o postępy w wyjaśnianiu śmierci Anny Politkowskiej czy procesy osób, które doprowadziły do śmierci Borysa Magnickiego. Jeśli dialog UE z Rosją ma być prowadzony na uczciwych zasadach z poszanowaniem praw i wolności obywateli UE i Federacji Rosyjskiej, to powinny padać również pytania trudne i nie należy rezygnować z okazji, jakie daje Polsce sprawowanie prezydencji w Radzie. Sprawy śmierci Anny Politkowskiej i Siergieja Magnickiego od kilku lat są ważnym tematem pracy Parlamentu Europejskiego, a ich wyjaśnienie spotyka się z oporem władz rosyjskich, dlatego też konieczne jest ich poruszanie podczas każdego spotkania z osobami odpowiedzialnymi za sądownictwo i sprawy wewnętrzne w Rosji.
 
 
6. Oficjalne podsumowanie polskiej prezydencji
 
 
Wart odnotowania w pracach polskiej prezydencji jest również fakt, iż w jej oficjalnym portalu pojawił się raport podsumowujący półmetek prezydencji. Czy powodem tego były pytania europosła PJN Marka Migalskiego podczas posiedzenia Komisji ds. Unii Europejskiej w Sejmie RP skierowane do ministra Dowgielewicza, może poprzednie raporty PJN podsumowujące polską prezydencję? Nie wiadomo. Cieszy natomiast fakt, że ów wszak lapidarne podsumowanie nie dotyczy tylko ilości zjedzonych kanapek czy długości kabli wykorzystanych przy instalowaniu sprzętu elektronicznego wykorzystanego do obsługi spotkań prezydencji.
 
 
Zakończenie.
 
 
Niestety, polska prezydencja zmarnowała kolejny miesiąc. Zarówno działania na arenie europejskiej skierowane ku walce z kryzysem, jak również działania zorientowane na współpracę z państwami partnerskimi pod wodzą polskiej prezydencji nie przynoszą rezultatów. Najważniejsze decyzje podejmowane są bez udziału Polski, a działania kraju sprawującego prezydencję są krytykowane przez organizację pozarządową za niedostateczne starania na rzecz praw człowieka na Białorusi. Styl polityki prowadzonej przez Donalda Tuska w efekcie przynosi całkowite zignorowanie pomysłów polskiej prezydencji, tak jak w przypadku zaprezentowanego raportu antykryzysowego, co owocuje brakiem jakiegokolwiek wpływu na podejmowane w Europie decyzje. Z drugiej strony na arenie wewnętrznej prezydencja przyniosła pokładane w niej nadzieje. Platforma Obywatelska wygrała wybory, również dzięki dodatkowej promocji wynikającej z faktu nałożenia się w jednym czasie sprawowania prezydencji i trwającej kampanii wyborczej. PJN apelował, aby wybory przeprowadzić wcześniej, tak, aby ewentualna zmiana rządu lub wymiana ministrów nie przypadała na okres prezydencji, jednak postulat ten pozostał bez odpowiedzi. Efekty tego kroku, oprócz oczywistego faktu wykorzystania prezydencji do kampanii wyborczej, są widoczne od pierwszego dnia po wyborach, kiedy to premier RP ogłosił sprzeczny z Konstytucją RP pomysł przedłużenia kadencji rządu do czasu zakończenia prezydencji. Rozwiązanie takie nie jest prawnie możliwe, więc w najbliższym czasie czeka nas zapowiadana wymiana ministrów, wiążąca się z utrudnieniami w ciągłości prac dotychczasowych ministerstw w ramach prezydencji. To z pewnością zrodzi kolejne zamieszanie i dalszy brak efektów prac polskiego przewodnictwa w Radzie, gdyż nowym ministrom zostanie najwyżej kilka tygodni, aby wdrożyć się w dotychczasowe działania i zaproponować nowe rozwiązania. Na to z pewnością nie starczy już czasu.
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka