Wczoraj, na moje zaproszenie, gościł w PE Garri Kasparow. Po krótkiej konferencji prasowej, rozegrał z pięcioma osobami partyjkę szachów - przegrałem jako pierwszy, po około 10 ruchach. Jednak nie o wygraną chodziło, ale o to, że na owych pięciu szachownicach rosyjski mistrz złożył swoje autografy i będą one w przyszłości wystawione na aukcjach charytatywnych. Ale Kasparow przyjechał do Brukseli nie jako gracz szachowy, ale jako polityk.
Od wielu lat jest zaangażowany w walkę o demokrację i prawa człowieka w Rosji i jest jednym z najbardziej znienawidzonych przez Putina działaczy społecznych (jak mówił - w Rosji porusza się z ochroniarzami). Najważniejszym przesłaniem Kasparowa było to, że uważa on system stworzony przez Putina za największą na świecie mafię i tak proponuje go traktować. Jest to system pozbawiony jakiejkolwiek ideologii (także czysto państwowej), jakiejkolwiek idei - to po prostu system, który ma przynosić jego szefom pieniądze na prowadzenie luksusowego życia. Nic więcej. To kontrowersyjna teza, ale rosyjski polityk bronił jej z wielką wprawą i znajomością rzeczy. Wszystkie wczorajsze spotkania były pełne emocji i żywej dyskusji - Kasparow oskarżał obecne władze Kremla o prowadzenie kraju do ruiny i katastrofy. Obraz współczesnej Rosji, malowany jego słowami, był przygnębiający - jeszcze bardziej przygnębiający, niż widać to z Warszawy. Ale dosyć spójny - przekonywał, że odpowiedzialnym za śmierć Magnickiego czy za katastrofę smoleńską nie może spaść włos z głowy, bo właśnie na takiej zasadzie działa mafia - nawet najniżej postawiony członek mafii musi mieć przekonanie, że jest chroniony przez swoich szefów i jeśli tylko okaże się wobec nich lojalny, to nawet jak coś nabroił, to nie może być ukarany. Jedynym, co może spowodować jego degradację i upadek, to nielojalność wobec capo di tutti capi. Wszystko inne jest dopuszczalne, pod warunkiem zachowania lojalności wobec szefów. Czyż nie jest to prawda o obecnym państwie rosyjskim?
P.S. To, co mnie zawsze zastanawia, to fakt, że o takiej mojej działalności, jak ta z wczoraj, pies z kulawą nogą nie wspomni, ale jakbym napisał, że Tusk to zdrajca, a Kaczyński to wariat, to od razu i dyskusja by się rozwinęła, i człek byłby na 1-kach wszystkich portali. To wina mediów. I konsumentów mediów.


Komentarze
Pokaż komentarze (35)