Marek Migalski Marek Migalski
1803
BLOG

Martin Schulz - to zły wybór

Marek Migalski Marek Migalski Polityka Obserwuj notkę 25

 

Jutro będziemy mieli prawdopodobnie jeden z najczarniejszych dni w historii Parlamentu Europejskiego. Na przewodniczącego tej zacnej izby zostanie wybrany Martin Schulz - przywódca grupy socjalistycznej. Dlaczego będzie to czarny dzień? Z dwóch co najmniej powodów.
Po pierwsze jest to jeden z najbardziej agresywnych polityków w Parlamencie Europejskim. Jego przemówienia nacechowane są zawsze dużą dozą niechęci do swoich interlokutorów, wygłasza je zazwyczaj podniesionym głosem, używając inwektyw i insynuacji. Kiedy w zeszłym tygodniu był gościem na naszej grupie politycznej, z uśmiechem zapewniał, że jego dotychczasowe emploi było jedynie maską, którą musiał przywdziewać jako szef swojej grupy politycznej, natomiast jako przewodniczący całej izby będzie łagodny jak baranek. Zabrałem wówczas głos i powiedziałem, że będę namawiał moją grupę polityczną do głosowania przeciwko niemu nie dlatego, że bronił swoich racji i swojej frakcji, ale dlatego, w jaki sposób to robił. Teatr polityczny ma swoje granice i nie wierzę w to, że z tego agresywnego polityka wyrośnie nagle niemiecki Jerzy Buzek (koncyliacyjny i szukający kompromisu w każdej sprawie).
Po drugie, jak również zaznaczyłem podczas spotkanie z Schulzem, jego wybór będzie dopełnieniem dealu między socjalistami a chadekami o podziale wpływów w PE. Przypomnijmy, na zasadzie kontraktu politycznego te dwie frakcje (ideologicznie  przecież odmienne - przynajmniej z definicji) od wielu kadencji rządzą i dzielą w PE na zasadzie wielkiej koalicji. Różnice ideologiczne okazują się bowiem mniejsze, niż profity, które przynosi ów deal. Jest to głęboko niedemokratyczne, ponieważ wyborcy europejscy mają prawo oczekiwać, że glosując na określoną opcję, dostaną w efekcie parlament lewicowy bądź prawicowy. Niestety, bez względu na to, kogo ów  biedny Europejczyk wybierze, jako efekt końcowy dostaje "pakiet socjalistyczno-chadecki" (czyli ideologiczne misz-masz). Na początku kadencji obecnego parlamentu moja grupa polityczna proponowała stworzenie prawicowej większości w oparciu o zwycięskie EPP. Niestety, politycy tej frakcji woleli wybrać sprawdzony układ z socjalistami. Na jego mocy pierwsze dwa i pół roku przewodził w naszej izbie Jerzy Buzek (EPP), zaś przez drugą część kadencji ma dowodzić nami Schulz (socjalista). O tym, że wybór Martina Schulza jest tylko marną imitacją demokracji świadczy chociażby fakt, iż odrzucono postulat ECRu, aby trójka kandydatów (poza Schulzem o to stanowisko ubiegają się również Diana Wallis z Liberałów oraz Nirji Deva z ECRu) wygłosiła pięciominutowe oświadczenia przed głosowaniem. Taka praktyka stosowana była w Parlamencie Europejskim od 2002 roku, tym razem została jednak zablokowana na Konferencji Przewodniczących głosami EPP, Socjalistów i ALDE.
Jutrzejszy wybór Martina Schulza będzie więc promowaniem polityka, który nie zasługuje na tak wysokie stanowisko oraz promowaniem układu politycznego, który zabija istotę demokracji, czyli wybór między prawicą a lewicą.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (25)

Inne tematy w dziale Polityka