Jak najłatwiej założyć dziś partię polityczną? To proste - pod warunkiem, że jest się posłem PO. Nawet takim trzeciorzędnym, tylnoławkowym, nieistotnym. Nie trzeba być żadnym Schetyną nawet, czy Grabarczykiem - wystarczy jedynie mieć mandat poselski (nawet najnędzniejszy) i co najmniej czterech sfrustrowanych kolegów.
W taki wypadku należałoby założyć koło poselskie - powiedzmy: " Polska Odpowiedzialna". I ogłosić, że w związku z nierealizowaniem obietnic wyborczych przez Platformę, zmuszonym się jest do założenia nowej siły politycznej, która dbać będzie o dobro Polaków (i Polek - oczywiście). Potem należałoby zaproponować obecnej koalicji rządowej wspieranie jej dobrych pomysłów, w zamian... No właśnie - w zamian za, dajmy na to, jedno ministerstwo (nie jakieś bardzo ważne, o nie) i może ze dwa, no - góra trzy, urzędy wojewódzkie.
Potem należałoby co trzy, cztery tygodnie ogłaszać wyjście z koalicji z powodu niespełniania życzeń kolejnych grup społecznych. A zaraz potem - po tygodniowym tańcu godowym i rytualnym droczeniu się- powracać na łono koalicji rządowej ( w imię odpowiedzialności za państwo - oczywiście). I drugie "oczywiście" - nie za friko. I tak można by ciągnąć jakieś trzy lata. A potem? A potem to by się zobaczyło.
Czy w PO znajdzie się choć pięciu takich, co to mają
a - dosyć Tuska
b- jaja
c- pomyślunek,
to się dopiero okaże. Ale dziś jest dla nich naprawdę dobry czas, bo potencjał koalicyjny takich pięciu pancernych, byłby co najmniej taki, jak całego PSL razem wziętego. Że byłaby to działalność na krótką metę? Ok, byłaby, ale kto w Polsce myśli dłużej, niż w perspektywie najbliższej kadencji? Premier? Prezydent? Prezes? Dajcież spokój.
P.S. A na serio - zbliża się wielkimi krokami moment, secesji poważnej grupy posłów PO, która naruszy panowanie Tuska i będzie się on musiał z nimi podzielić władzą w rządzie. Teraz, albo nigdy! Czasy wojny secesyjnej nadchodzą.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)