Właśnie wróciłem z sali plenarnej PE - stało się tam coś naprawdę dziwnego i niepokojącego. W nocy EPP i SD dogadały się i zaproponowały przesunięcie o 2 tygodnie rezolucji w sprawie Białorusi. Argumenty były niejasne - zwłaszcza, że wczoraj uzgodniliśmy wspólny tekst i przeprowadziliśmy dyskusję, z której nie wynikało, że jest jakiś problem. Przeciwko wnioskowi Vigenina z socjalistów argumentowałem na sali, że takie odłożenie jest błędem, bowiem wczoraj Łukaszenka nie skorzystał z prawa łaski dla dwóch młodych ludzi, którzy zostali oskarżeni o zamach w mińskim metrze (to może oznaczać ich śmierć). W języku dyplomacji, w którym obowiązuje zasada retorsji, wycofanie się dzisiaj z przyjęcia naszej rezolucji będzie odczytane jako słabość i wahanie. A w języku Łukaszenki będzie odczytana po prostu jako śmieszność i kolejne samoupokorzenie się PE.
Trudno, stało się - w wyniku dealu EPP i SD rezolucja została odroczona (jedynie ECR był przeciwko tej decyzji). Obiecuję, że będę bardzo uważnie śledził, czy z rezolucji nie "wyparuje" w ciągu tych dwóch tygodni jakiś fragment - zwłaszcza ten o odebraniu Łukaszence Mistrzostw Świata w hokeju na lodzie. Nie rozumiem kolegów z PO, PSL i SLD, którzy głosowali za odroczeniem przyjęcia rezolucji. Ale czasami trzeba pójść dłużej, żeby dojść do celu. Proszę Państwa o uwagę za dwa tygodnie, a media o monitorowanie tego, co będzie się działo wokół tej dziwnej sprawy.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)