Wczoraj Uładzisław Kowaliow został rozstrzelany. Jest to tragedia osobista Jego i Jego rodziny. Należy złożyć kondolencje Jego najbliższym i pomodlić się za Jego duszę.
Ale to także tragedia polityczna. Polityka Unii Europejskiej wobec Białorusi dotknęła dna. Wieloletnia wahliwa i niekonsekwentna polityka doprowadziła do sytuacji, kiedy Białorusini pozostali sami w swojej walce z reżimem Łukaszenki. Wydarzenia ostatnich dni dobitnie na to wskazują.
Przedwczoraj miała zostać przyjęta rezolucja PE potępiająca reżim Łukaszenki oraz wzywająca do odebrania mu możliwości organizowania Mistrzostw Świata w Hokeju na Lodzie. Niestety, w wyniku niejasnej dla mnie politycznej gry, doszło do odłożenia jej przyjęcia. Na sali plenarnej argumentowałem, że w języku polityki, a szczególnie w języku Łukaszenki, ta decyzja będzie odebrana jako wynik słabości, tym bardziej, że dzień wcześniej Łukaszenka nie skorzystał z prawa łaski wobec Uładzisława Kowaliowa i Dzmitrija Kanawałowa
Przedwczoraj napisałem do Martina Schulza, by zaapelował o niewykonywanie kary śmierci wobec Kowaliowa i Kanawałowa. Przewodniczący Parlamentu Europejskiego bardzo szybko zareagował i wydał stosowane oświadczenie. Niestety, jak się okazało było już za późno. Powinniśmy się zastanowić, na ile cierpienie Białorusinów jest spowodowane przez punktatorstwo i niekonsekwencję unijnej polityki.
W moim przekonaniu ponosimy ogromną odpowiedzialność za trwanie reżimu Łukaszenki i za śmierć Uładzisława Kowaliowa. Pamiętajmy o tym!


Komentarze
Pokaż komentarze (34)